Jean, ja nie miałam nic złego na myśli, wspominając o Twoich wrażeniach, a właściwie o ich wyrażeniu.
Miałam raczej na myśli siebie, że może za bardzo jakaś taka egzaltowana jestem.
A co do filmu, to oczywiście każdy może mieć swoje zdanie co do opinii. To jest normalne, jednym podoba się to, innym owo (a ja zdążyłam już zauważyć, że mnie dużo rzeczy się nie podoba, co większości jak najbardziej i na odwrót

)
Jeśli przeze mnie jakieś katusze przeżywałaś, to bardzo przepraszam

Wracając do filmu, który swoją drogą może arcydziełem nie jest, ale jednak coś w sobie ma. Jak dla mnie pozytywną cechą będzie na przykład to, że posiada wieloznacznych, a właściwie niejednoznacznych bohaterów. Na dodatek ta niejednoznaczność wynika z tego, że maja w sobie pewną tajemnicę, coś czego widz nie może odkryć. Jak chociażby dziwna skłonność Feruli do Clary, trudno ją określić, trudno ocenić, czy to było coś o podtekście erotycznym, czy to ogromne pragnienie posiadania kogoś bliskiego, czy uwielbienie osoby czystej, niewinnej, kogoś kto po raz pierwszy okazał jej tyle serdeczności i czułości na raz. Albo Sam Esteban - człowiek okrutny, zaborczy, wybuchowy, nieznoszący sprzeciwu, a jednak zdolny do miłości silniejszej niż śmierć. No i Clara też. Wydawałoby się, że naiwna, żyjąca w swoim świecie w którym panuje harmonia, w którym swoją osobę podporządkowała naturze, przyrodzie, a wszystko w nim dzieje się w sposób naturalny (jej reakcja na makabryczny wypadek rodziców, a zwłaszcza matki - jakby odcięta głowa była rzeczą, która na chwile gdzieś się zawieruszyła). A jednak Clara doskonale zdawała sobie sprawę z tego, co się dzieje w rzeczywistym świecie "politycy to bandyci i kryminaliści", "ona zrobiła to samo co ty, tylko ona zrobiła to z miłości" (do Estebana o jego "zabawach" z kobietami z plebsu i o Blance i Pedrze). No i godna podziwu konsekwencja w postanowieniach. Jej tajemnica polega na tym, jak ona potrafiła połączyć ze sobą te dwa światy, żyć w nich szczęśliwie.
Mam zagwozdkę taką z nią związaną. Kiedy zmarła to jednocześnie pojawił się w domu brata jako duch...ucałowała bratową i zniknęła. Klara miała swoje zdolności, to zrozumiałe, ale inni też ją widzieli a przynajmniej Blanka, która wstała od stołu z okrzykiem: "Ciocia Ferula".
Być może bliska więź z ciotką tu zadziałała, jakieś szczególne, nad wyraz silne emocje matki jej się udzieliły. Nie wiem.
Esteban na pewno jej nie widział.
Kto pomógł Pedrowi wydostać się z kraju? Kogo o to poprosił Esteban vel Irons? Bo w uwolnieniu Blanki to chyba pomogła jednak Transito (50 pesos to chyba było dużo kasy w tamtych czasach
Kanadyjscy przyjaciele Trueby. Co to za jedni, skąd se wzięli? Nie wiem. Może podczas prowadzenia jakiś interesów, czy kontaktów towarzyskich w klubie porobił znajomości międzynarodowe (zresztą temu wojskowemu w ministerstwie coś napomknął o swoich dokonaniach dla kraju, w tym o amerykańskim poparciu dla partii konserwatystów chilijskich). Być może w książce jest o tym więcej.
A Transita, myślę, że nie tylko w ramach spłaty pieniężnego długu mu pomogła. Traktował ją prawie jak przyjaciółkę. No i może miała do niego jakiś sentyment, lubiła go, podobał się jej

A Klara? Jak to Klara - jak powiedziała, że już się nie odezwie to się nie odezwała. Nawet kiedy zza światów przyszła po Estebana to się z nim "porozumiewała" za pomocą jedynie gestów
Tak więc sobie wszyscy dramatycznie i nieco teatralnie poumierali.
Fakt, ale co i ile te gesty wyrażały

Była w nich czysta i ogromna miłość. Słowa nie koniecznie potrzebne. Uśmiech, życzliwość, serdeczność wymalowana na twarzy, gdy Esteban przyszedł ją przepraszać po tej karczemnej kłótni (właściwie z jego strony, bo Clara ani na chwilę głosu nie podniosła). To samo plus ta bliskość, siedzenie obok siebie, niemal dotykając się ciałami, gdy oglądali zdjęcia. Delikatność, ciepło w dotyku gdy Trueba umierał.
Znów ta niezwykła umiejętność pogodzenia dwóch światów: konsekwencji w sankcjach z okazywaniem miłości. Nie odezwała się ani słowem do końca ich życia, a jednak kochała i potrafiła to okazać. I mistrzostwo świata dla Streep, za idealne wykreowanie swojej bohaterki

"Dom dusz" to opowieść o sile miłości, o różnie pojmowanym szczęściu, o upadku ideałów.
Piękne ujęcia (kontrast - hacjenda w momencie zakupu przez Estebana i już po odbudowaniu, w celi Blanki wychodząca z cienia postać Clary, niewinne zabawy dzieci - Blanki i Pedra, i kilka innych), piękna, epicka muzyka Hansa Zimmera
