Jak to człowiek może się pomylić. Jednak program przypadł mi do gustu...bardzo, bardzo

Ostatnie odcinki oglądałam w telewizji, pomimo zmęczenia czekałam, bo co tu dużo mówić - poziom uczestników z odcinka na odcinek był coraz wyższy. Mam nadzieję, że producenci nie zachłysną się sukcesem i kolejna edycja będzie równie dobra.
Bo co w tym programie jest najlepszego? Brak typowego robienia czegoś pod publikę. Nie ma głosowania, smsów, tych żenujących próśb: "głosujcie na numer 5!" - wypowiadanych takim tonem jakby całe życie tego biednego uczestnika od tego sms'a zależało. W związku z tym nie ma podejrzeń, aby coś było ustawione. Wszystko rozgrywa się na oczach widzów. Jurorzy są sympatyczni, rzeczowi, nie wymądrzają się przesadnie, fajnie że czasem uczestniczą w przygotowaniach piosenek i doradzają. Poza tym nie są to osoby oklepane, pojawiające się wszędzie. To samo uczestnicy - niby znani i lubiani, ale jednak nie tacy co wyskakują w lodówki. Świetni, posiadający przeliczne talenty, z dużym dystansem do tego co robią.
Bardzo ucieszyła mnie oczywiście wygrana Kasi Skrzyneckiej, bo kibicowałam jej od samego początku

Cieszę się, że dała się poznać ludziom nie tylko jako ta co po porodzie na łamach szmatławca pokazywała, że odchudza się z mężem, ale przede wszystkim - jako wyjątkowo zdolna bestia, zarówno wokalnie, jak i aktorsko. Potrafiła być każdym, a jak pokazała w finale - nawet dwoma osobami jednocześnie

Widać, że nie rywalizowała...tak naprawdę jedynie po Agnieszce Włodarczyk było widać, że ma parcie na wygraną. Cała reszta po prostu dobrze się bawiła, odwalając przy tym kawał dobrej roboty, a dodatkową korzyścią było wsparcie ludzi, którym te pieniądze na pewno się przydadzą.