Jeśli o mnie chodzi, to póki co jestem w miarę zadowolona. Jednak wolę nie zapeszać.

Wypracowanie z polskiego pisałam o Weselu, ucieszyła mnie obecność tej lektury, bo lubię ten dramat i nawet miałam go w swojej prezentacji do matury ustnej.
Matma wydawała mi się trochę trudniejsza niż rok temu, ale sprawdzałam odpowiedzi w Internecie i wyszedł mi bardzo przyzwoity wynik, ale na razie się nie cieszę - dopiero jak zobaczę to na własne oczy, sprawdzone przez egzaminatora.
Angielski poszedł raczej gładko, chociaż w niektórych zadaniach ze słuchania miałam wątpliwości.
A wczoraj ustny polski i 90%!
Jedna pani z komisji chciała mi zabrać konspekt, bo stwierdziła, że jest bardzo rozbudowany. Na szczęście druga uznała, że skoro jest na jedną stronę A4, to nie ma powodu.
Dzisiaj miałam ustny angielski, po południu wyniki. Miałam straszną dziurę w głowie i nie czuję, żeby poszło mi rewelacyjnie. Próbne zawsze bez problemu zaliczałam na wysokie procenty, ale dziś pani musiała m trochę pomagać, zobaczymy co z tego wyszło.

Śmiały się ze mnie, kiedy powiedziałam, że "computer games are stupid".

Ale ja już naprawdę miałam pustkę w głowie i chciałam powiedzieć cokolwiek.
I na szczęście ten męczący tydzień (codziennie jakaś matura) dobiegnie końca.
W przyszłym czeka mnie jednak to, co jest najważniejsze i najbardziej mnie stresuje - biologia i chemia.
Dziewczyny, na pewno będzie dobrze, życzę powodzenia, jeśli jeszcze coś piszecie i trzymam kciuki za dobre wyniki!