Mintek, mam takie same odczucia. Chociaż gdzieś tam lubię Kurdej- Szatan, to wciąż mam nadzieję, że pokaże jakieś wyższe aktorstwo (nie to co znane wszystkim drewno Mroczkowie

). Ale jak mówiłam, dopiero dwa odcinki, jej wątek się powoli rozbudowuje, a i tak jest wg mnie ciekawie.
To, co podałeś Mintku jako przykład - zgadzam się z tym. Właściwie tylko Lucek i Basia nadal się kochają, trwają przy sobie w zdrowiu, szczęściu i chorobie, za to młodsi bohaterowie- wiadomo.
Jean, Wojtuś potrzebuje przede wszystkim ojca, bo na matkę liczyć nie może. Asia była tylko nianią, co prawda chłopiec się z nią zżył, ale widać, że ważniejsze od dobra chłopca jest dla niej własny tyłek. Padło tu stwierdzenie, że Asia przypomina w głównej mierze Gosię, zgodzę się, takie też odniosłam wrażenie. Zadzwoniła do Wojtusia, powiedziała, że nigdy więcej się nie zobaczą... Takie rzeczy mówić małemu dziecku? To już lepiej by zrobiła, gdyby się w ogóle nie odzywała.

Miałam wrażenie, że po prostu sobie odhacza sprawę z Wojtusiem, nie przejmując się jakby jego losem i tym, że za nią tęskni. Jeśli chodzi o Tomka, to owszem, powinien załatwiać swoje sprawy w Stanach, ale dziecko powinno być najważniejsze w tym momencie. Zabieranie Małego do Stanów tez nie wydawałoby mi się dobrym pomysłem, ale tak przykro patrzeć na takiego smutnego Wojtusia, no.
I jeszcze jedno - gdzieś tam w Emce padło, że Gosia się nim nie opiekowała, że wysługiwała się nianiami, przez co Wojtuś przez większość czasu (podczas swego pobytu w USA) był podrzucany, pozbawiony miłości matki. Co jak co, ale to mnie serio wkurzyło. Cała nadzieja w Tomku.

Zresztą Wojtuś sam powiedział, że Gosia się nim nie opiekowała, bo miała nową rodzinę (to była ta jedna z dwóch rozmów z Tomkiem).
Chyba, że coś pomieszałam i było więcej tych rozmów, ale ta była tą "poważniejszą".

Jean, dzięki za przypomnienie tego cytatu, nie ma to jak moja dziurawa pamięć.

Faktycznie trochę "nie halo" to, co powiedziała i to jeszcze przy Tomku. Ech ta Basia.

Mogła się powstrzymać i nic nie mówić, a jak zwykle w tej sytuacji Gosia została wybielona i sprowadzona do roli bidulki, która nigdy nie zaznała szczęścia.
Mintku, dokładnie, dziwnie to tak pokazali, że Janka tak szybko otrząsnęła się z gwałtu. Chyba dla każdej kobiety byłaby to trauma, ale ja tam nie wiem... w każdym razie, to jest mało spotykane. Może jest aż tak wyrachowana, że żeby zdobyć Marcina ucieknie się do wszystkiego.

(Zresztą ten wątek gwałtu wydaje mi się takim małym piwem, przynajmniej tak to zostało pokazane w kontekście tego, co teraz się dzieje.)