Po pierwsze - kiedy zobaczyłam tę "oświatełkowaną" chałupę Mostowiaków, to aż usiadłam z "wrażenia". Zdecydowanie przerost formy nad treścią, który dopadł ogół Polaków kilka lat temu robiąc z nich małych snobów. Do Grabiny moda dotarła dopiero teraz, bo dopiero teraz Marek wszedł do Unii ;P
Po drugie - nie wiedziałam, że ser żółty, bułki i pomidory trzeba najpierw odgrzać, żeby zjeść na kolację

Po trzecie - tyle razy prosiłam, żeby nie pokazywać św. Marka bez koszulki...znaczy nago od pasa do szyi

Barbara miała aż dwie akcje w jednym odcinku - najpierw rzuciła się do Ulki o tort, potem skoczyła na Maryśkę...chociaż tutaj miała dużo racji. I nie pamiętam, żeby Małgosia pseudo "szczurzyca" jako specjalnie sygnalizowała, że jej w małżeństwie z Tomkiem źle

Poza ostatnia sprawą z samochodem, przy której jej nie pomógł. A tak? Chodziła gdzie chciała, jeździła gdzie chciała (miesiącami szlajała się po Europie), w nosie miała wszystkich, bo na przykład...miała pilną robotę.
Błagam, jaka miłość?
Kiedyś już kochała Michała ( już wtedy biedny nie był) a pierwsze co zrobiła to trzasnęła sobie z tej miłości romans z Badeckim.

Goska nie kocha - Gośka będzie z każdym, kto zapewni jej życie na wysokim poziomie.
Jednak strasznie fajnie widzieć Marysię i Pieńkowska wygląda ładnie.
Kinga tydzień po porodzie, w dżinsach sobie ot tak biega. Jeszcze po takim trudnym, domowym. Nic jej nie jest, nic nie boli, nie obciera, nie kapie. Nie, no spoko, niektórzy mają więcej szczęścia.
Scenarzyści chyba chcą zrobić powtórkę z Gałązkowej
Trochę przykry stosunek Irka do adoptowania dzieci. Przy okazji, Mirka nie chce mieć swoich dzieci, w sensie, urodzić?
Nie, nie uważam, że adoptuje się wyłącznie wtedy, gdy się nie może mieć własnych - pytam z ciekawości.