Łukasz nie mieszka już z Martą i Andrzejem. Po drugie, nie wiedziała gdzie on jest tylko jedno popołudnie. Mieli iść we trójkę na pogrzeb Karoliny, ale Marta pod wpływem tej "przyjaciółki" Wiktora co to się ciągle o niego martwi, zmieniła zdanie. Łukasz nie chciał tego przyjąć do wiadomości, więc wykrzyczał tam coś i wybiegł. Marta chciała biec za nim, ale Andrzej ją powstrzymał, twierdząc, że chłopak musi się z tym uporać sam. Łukasz pojawił się na cmentarzu, gdzie spotkał zaszokowanego Wiktora, z ust którego padło: "Jak śmiesz tu przychodzić".
Marta martwiła się o Łukasza, wypytywała nawet Zuzy gdzie mógłby pójść, ale ten wieczorem sam się pojawił w mieszkaniu Marty i Andrzeja.
Z poświęcaniem czasu Wiktorowi przesadzała, ale po pierwsze wydawało jej się to normalne, skoro to nie jej dziecku stało się coś tak bardzo złego...więc wspierała. A skoro to jej syn prowadził, więc chciała Wiktorowi jakoś wynagrodzić, wesprzeć i ewentualnie udobruchać. Mnie się jej zachowanie nie wydaje aż takie dziwne. Większych błędnych upatrywałabym w wychowaniu, bo ona faktycznie dmuchała i chuchała na Łukasza, w rezultacie nie ucząc go samodzielności i radzenia sobie z życiem, które, jak wszyscy wiemy, potrafi dać w kość.
I znów księżniczka Anna spadła z konia, a tam już sierpień...
Ewa Bem- Kolega majMina Marka - bezcenna

I nie zauważyłam, żeby Ewa zdążyła w Grabinie zamieszkać...więc zawsze można zapobiec "trójkątowi pod jednym dachem"

W ogóle Marek jako biznesmen, co to jeździ na targi pod krawatem, jest mega śmieszny. Jeszcze słoma gdzieniegdzie wystaje a taki "alokwentny" w rozmowie z ojcem, dla którego zresztą ciągle ma mało czasu

Ciekawe co też Piotruś wymyślił na Lubińskiego?

Bond normalnie.

Ta kancelaria jest jakaś
naznaczona, bo Monisia też zabawna jest

Janki nie komentuję, zresztą nie wiem czy ona się chciała przyznać Marcinowi, że jest siostrą Eryki czy chciała mu powiedzieć, że wyjeżdża i że będzie kiedyś żałował, że nie chciał jej pocałunków ;P
Zła Barbara jest też żenująca i śmieszna, bardziej przekonuje mnie tutaj Lucjan. bez ceregieli powiedział, że jak Myszka nie zadzwoni, to on to zrobi i będzie już koniec. I wcale nie musi jeździć po Stanach - Myszka sama do Polski kiedyś wróci i to od niej zależy ile mostów sobie spali

I odkąd to Barbara poszukuje rad - zawsze sama wiedziała co robić, a teraz ciągle chodzi do księdza. On ma ją pocieszyć, że to nie jej wina, że była idealną matką czy jak? Zawsze feruje wyroki a tu proszę.
A jeszcze pomijając mężów Myszki wszystkich i szeregi kochanków, to Michał akurat jest jej mężem sakramentalnym...więc tak jakby wszystko wróciło na swoje miejsce

Nie jest to takie proste, bo są dzieci i patrzy się już inaczej, ale....
Faktycznie chyba Michał i Gośka są sobie przeznaczeni, oboje perfidni do bólu.
Ku***, żeby nawet nie mieć odwagi powiedzieć prawdy ojcu i matce
