Autor Wątek: Literatura  (Przeczytany 50567 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #60 dnia: Maj 22, 2014, 11:32:10 »
Jeździec miedziany podobno jest niezły. Wciąga wielu. :P Mnie póki co nie kupił jak przeglądalam u kogoś, ale może kiedyś.

Za to przymierzam się do książki "Chata" chyba w formie ebooka. Zaintrygowała mnie ta książka, ale nie wiem czy to dobre.
Czytał ktoś?
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/99062/chata

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #61 dnia: Maj 22, 2014, 11:50:55 »
Poczytałam recenzję...znaczy opis i mnie też zaintrygowała, chociaż może tam być dowalone tyle psychoanalizy i jakichś obłędnych przemyśleń, że człek chory z tego wyjdzie.  Ale spróbuj, najwyżej rzucisz to w cho....w kąt. Powiesz potem jak Ty to widzisz, bo w sumie ja też poczytałabym.  :)

Offline mindreader

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 379
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #62 dnia: Maj 22, 2014, 21:04:08 »
Jeździec miedziany podobno jest niezły. Wciąga wielu. :P Mnie póki co nie kupił jak przeglądalam u kogoś, ale może kiedyś.

A wiecie co? Ja podeszłam 2 razy... i 2 razy porzuciłam. Zupełnie jakoś nie umiałam się wczuć w początek tej książki. A ostatnio spędzałam uroczo czas czytając opinie czytelników na 'lubimyczytac.pl' i właśnie jeden z użytkowników napisał, że ta książka najlepiej smakuje jak się ma naście lat, a im później człowiek do niej sięga, tym jest gorzej... :D Może temu, że już nie mam naście nie udało mi się... Tak czy inaczej, Jean daj znać, jak Ci się podobało. Może zrobię podejście numer trzy. :D

Póki co planuję skończyć Grzędowicza, skończyć Sapkowskiego, poznać pozostałe propozycje pani Kalicińskiej i zrobić trzecią próbę "Władcy pierścienia". Może tym razem nie znuży mnie, że idą, idą, idą, idą... :D Tylko najgorsze jest to, że każda z tych książek to cegła... A jeśli idzie o czas... wiadomo. Raz jest więcej, raz jest mniej, ale gdyby kiedyś Jean udało Ci się trochę dokupić, to krzyknij. Chętnie też się zaopatrzę w dodatkowe 2-3h dziennie na czytanie <3


Offline Justek

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 2302
  • Płeć: Kobieta
  • we are only the sun
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #63 dnia: Maj 22, 2014, 21:42:45 »
mindreader, jak skończysz już to co sobie zaplanowałaś i Grzędowicz przypadnie Ci do gustu to polecam także książki napisane przez jego małżonkę Maję Lidię Kossakowską - wybitna postać :) Obydwoje z panem Jarosławem mają wspaniały sposób pisania, kreowania postaci, świata przedstawionego, a to co lubię najbardziej to ich lekki i przyjemny w odbiorze język. Czysta kwintesencja literatury fantasy, obok Sapkowskiego, Tolkiena, Olgi Gromyko i od niedawna Martina - moi ulubieni pisarze tego gatunku. Natomiast jeśli zechcesz skusić się na MLK - polecam na początek "Siewcę Wiatru".

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #64 dnia: Maj 24, 2014, 17:07:10 »

Jeden z bohaterów czytanej kiedyś przeze mnie "Barcelony Jazz Club" trafnie zauważył, że jednostkę często ocenia się po cechach grupy, do której owa jednostka należy. Dzieje się tak, bo nie chce się oceniającemu dostrzec indywidualności. Za dużo z tym roboty.
Takie właśnie uprzedzające postawy zauważa się jeśli weźmiemy pod uwagę Niemców z okresu II wojny światowej. Każdy z nich był wtedy "diabłem wcielonym". A już na pewno ten, który był żołnierzem.

"Fabryka oficerów" Kirsta ukazuje czytelnikom, że wśród niemieckich żołnierzy byli też ludzie uczciwi, wrażliwi, sprawiedliwi. Historia również potwierdza takie przypadki (zresztą autor wspomnianej powieści zaznacza, iż wydarzenia z książki oparte są na faktach, że pisząc "Fabrykę..." bazował na dokumentach ze szkoły wojennej nr 5).
Ci żołnierze wstępowali do wojska z różnych pobudek, ale na pewno nie zauroczeni hasłami przywódcy III Rzeszy. Niektórzy wierzyli w stare pruskie zasady walki dla rodziny, ziemi rodzinnej, ojczyzny. Jednak lata II wojny światowej, to, co słyszeli, co widzieli całkowicie zmieniły ich nastawienie do sensu owej walki.

"Teraz krzyczano: ein Reich, ein Volk, ein Führer. Żołnierz nie walczył już przeciw żołnierzom, nie bronił już ojczyzny, nie chronił ludzi - musiał, jak za czasów landsknechtów, zwalczać ideologie, religie, i potężne kliki. I co gorsza: musiał tolerować zbrodnie, a tym samym sankcjonować je - był więc współwinowajcą. Niemcy straciły swój honor. Człowiek, który pozbawił Niemców honoru i robił z żołnierzy zbrodniarzy, nazywał się Hitler. A wokół niego najmici i wazeliniarze, naganiacze i sutenerzy polityki (...) Zasługiwali na pogardę, na sąd, na potępienie!" (s.402)

W "Fabryce oficerów" mamy okazję obserwować szeroką gamę postaw młodych niemieckich ludzi, których los rzucił do Szkoły Wojennej nr 5 w Wildlingen nad Menem, gdzie kadra oficerska miła przygotować podchorążych do kierowania działaniami wojennymi w przyszłości. A że Hitler na gwałt takich potrzebował, to nauka szła taśmowo, jak w... fabryce. Szybko, mechanicznie, programowo. Tu nie było ani czasu, ani potrzeby, ani zgody na samodzielne myślenie. Tu się tego nie aprobowało. Za nich myślał Führer. Jednak zarówno wśród kadry, jak i "uczniów" byli tacy, którzy chcieli myśleć sami.

Konstruując fabułę powieści z wątków kryminalnego, miłosnego i obyczajowego, wzmacniając ją elementami dramatu Kirst stworzył bardzo interesującą pozycję literacką. Warto z nią się zapoznać.
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline mindreader

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 379
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #65 dnia: Maj 26, 2014, 20:07:27 »
mindreader, jak skończysz już to co sobie zaplanowałaś i Grzędowicz przypadnie Ci do gustu to polecam także książki napisane przez jego małżonkę Maję Lidię Kossakowską - wybitna postać :) Obydwoje z panem Jarosławem mają wspaniały sposób pisania, kreowania postaci, świata przedstawionego, a to co lubię najbardziej to ich lekki i przyjemny w odbiorze język.
A tak, też planuję :) Mam na liście :) Słyszałam, że czyta się fantastycznie i chciałabym spróbować. Tylko to plan długoterminowy, hehe.

Wyłamując się z planu, wzięłam się za Charlotte Link. Porwałam ją kiedyś z biblioteki, mija niedługo termin oddania, więc wypadałoby przeczytać. I z jednej strony... taka poczytajka, a z drugiej strony wydaje się mocno przewidywalna... I tak bardzo, bardzo, bardzo chciałabym, żeby mnie ta książka pozytywnie zaskoczyła. Tak, że.. niby nic i nagle: wow, tego się nie spodziewałam. Póki co po 80stronach nie ma 'wow', ale w miarę ciekawi, więc może skończę.

Z pozycji bibliotecznych, które czekają na zwrot mam jeszcze "Kwiaty na poddaszu". Dużo dobrego czytałam o tej książce, czytałam też trochę złego.. Chciałam sprawdzić, jak jest naprawdę. I dwie próby zakończyłam fiaskiem. Stylowo okropne. Podejrzewam, że po prostu tłumaczenie do niczego. I nie wiem, czy się przemóc i brnąć, czy oddać i wypożyczyć "Rozlewiska", albo coś z listy fantasy :) Zobaczymy, co wyjdzie.

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #66 dnia: Maj 26, 2014, 20:20:51 »
A jaką książkę Link czytałaś?
Przeczytałam dwie bodaj, o jednej nawet gdzieś wcześniej pisałam i ta autorka jest dla mnie intrygująca. Bo ile ray chciałam rzucić książkę w kąt, tak ją czytałam dalej  :D
Ale nie rozwinę myśli teraz bo ani warunki pogodowe mi nie pozwalają, ani inne...hmmm czynniki :)

Offline mindreader

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 379
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #67 dnia: Maj 31, 2014, 22:09:14 »
A jaką książkę Link czytałaś?

"Wielbiciel". Dziwna książka. Najdziwniejsza temu, że jest niesamowicie przewidywalna, w zasadzie od startu wiadomo kto, co i kiedy. Jednak czytało mi się ją tak dobrze, że połknęłam w 2 dni. Nie doczekałam się 'wow', ale też na żadnym etapie nie zawiodła mnie. Chociaż nie, jeden wątek całkowicie zbędny... Zapowiadał się on zresztą całkiem miło, ale okazał się tandetny.

Jakie książki Jean czytałaś? Nie powiem, bo gdyby u mnie w bibliotece te książki były, to pewnie wypożyczyłabym kolejną. Niestety jest jakiś szał na Link, bo wszystkie wypożyczone. We wszystkich 3 filiach, które odwiedzam. Poczytałam sobie jednak recenzje i głoszą one, że ten "Wielbiciel" był jedną ze słabszych pozycji (właśnie temu, że wiadomo kto, co i kiedy), a inne są lepsze... Chciałabym kiedyś sprawdzić, czy faktycznie są :)

Zaopatrzyłam się w książki na wakacje. 3 opasłe tomiska, 3 mniej opasłe. Mam nadzieję, że chociaż w kawałku ponadrabiam książkowe zaległości :) Ostatni tydzień w pracy, a potem... morze, polskie morze... plaża, książka i ja. (W teorii, bo w praktyce to pewnie głównie sprint za Joelą :P)

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #68 dnia: Czerwiec 01, 2014, 11:17:38 »
Jeśli chodzi o Charlotte Link to ja czytałam jej dwie powieści: "Grzechy aniołów" i "Ostatni ślad". W pierwszej niemal od początku wiadomo było, że ich jest dwóch. Wydaje mi się, że nawet już czytałam albo oglądałam podobną historię.  Było jednak coś takiego, że się nie dało przestać czytać. Coś ciągnęło.
W drugiej powieści to już w ogóle było wszystko pokręcone. Najpierw wszystko wskazywało na pana z lotniska, potem Link robiła wszystko, by czytelnik przestał go podejrzewać a na koniec? To niespodzianka dopiero ;)
Mało zagmatwane te zagadki, czasami jakiś zbędny wątek, a jednak nie można przestać czytać i chce się więcej <mysli> 

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #69 dnia: Czerwiec 01, 2014, 11:54:07 »
Wiecie dziewczyny, pisarz ujawnia podstawowe elementy kryminału czy sensacji już na wstępie (przestępca, motyw), bo w zamiarze miał przedstawienie zabawy w kotka i myszkę zbrodniarza i detektywa, policjanta, czy dziennikarza śledczego. Nie ważne wtedy kto zabił i dlaczego, a właśnie wodzenie za nos, inteligencja, zmyślność przeciwników. I jeżeli tylko autor przedstawi to umiejętnie, to "jednak nie można przestać czytać i chce się więcej" <jezyk>
Czytelnik wciąga się na maksa.

A skoro tak jest w przypadku pani Link, to chyba znaczy, że jej powieści są niezłe. Ja jeszcze nic nie czytałam tej pisarki. Mam na półce "chcę przeczytać" "Obserwatora", ale to może przy następnym zamówieniu (jak znajdę jakąś promocję).


Owszem są tu przepisy kulinarne, owszem jest trochę magii, jednak oba wątki stanowią jedynie dobrze wyważone tło sprawie poważniejszej. Chodzi o świat widziany oczami Ginny - młodej kobiety dotkniętej zespołem Aspergera. Dzięki pierwszoosobowej narracji snutej przez tę postać mamy możliwość zajrzeć do jej umysłu, poznać myśli, dowiedzieć się co sprawia, że 28-latka zamyka się w szafie, co wtedy czuje, co rozumie pod pojęciem "normalność".
Kulinaria w powieści mają podwójne znaczenie. Jednym z nich to sposób na ucieczkę. Ważna też jest "Księga normalności", która stanowi dla bohaterki źródło afirmacji, samoakceptacji. Ginny zaczyna zdawać sobie sprawę, że normalność to rzecz względna.
Historia "Kuchni duchów" snuje się nieśpiesznie, fabuła oparta na małej liczbie postaci, akcja dzieje się w kameralnym otoczeniu, a jednak czytelnik z zainteresowaniem śledzi losy bohaterki powieści.
Książkę urozmaicają nieskomplikowane, ale ciekawe przepisy kulinarne i rodzinna zagadka, którą Ginny próbuje rozwiązać.
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 01, 2014, 13:26:22 wysłana przez El »
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline Avant

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 133
  • Płeć: Kobieta
Odp: Literatura
« Odpowiedź #70 dnia: Czerwiec 19, 2014, 14:44:13 »
Jakiś czas temu skończyłam "Złodziejkę książek". Chyba całkiem niedawno można było obejrzeć w kinach ekranizację tej powieści, jednak mi jakoś nie było po drodze.
Natomiast w ogóle nie żałuję, że sięgnęłam po książkę (chyba nigdy nie żałowałam...). Opowieść dzieje się w czasach II wojny światowej w Niemczech, a narratorem jest... śmierć. Zabieg ten moim zdaniem czyni książkę wyjątkową, pozwala może trochę oswoić się ze śmiercią. Tematyka powieści jest ciężka, holocaust, nazizm, wojna a moralność, dzieciństwo, przyjaźń... Mimo tego, książka przedstawia uniwersalne wartości i wychodzi poza ramy wojenne. Czytelnik przygląda się codziennemu życiu w niemieckiej wiosce, w której żyje dziewczynka Liesel - miłośniczka książek i jej przybrani rodzice, Rudy - urwis,  Max - ukrywający się Żyd, żona burmistrza ze swastykami na butach, która nie jest jednak taka, na jaką wygląda... Mnóstwo ciekawych i dobrze napisanych postaci. Książka wywarła na mnie duże wrażenie, choć byłam już trochę zmęczona tematyką wojenną.
Ta pozycja jest jednak inna. Wojna, choć jest tutaj obecna przez cały czas, nie wysuwa się na pierwszy plan. Czytając, miałam wrażenie, że coś innego jest tutaj najważniejsze - ludzka codzienność, przyjaźń, trudne wybory...

Offline Liv

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 14
  • Płeć: Kobieta
Odp: Literatura
« Odpowiedź #71 dnia: Czerwiec 19, 2014, 19:21:30 »
Czytałam "Złodziejkę Książek" już jakiś czas temu. I muszę przyznać rację, że jest to rewelacyjna pozycja! Niesamowicie wciągająca, posiadająca interesujące opisy i bardzo różnorodne charaktery postaci. Taka trochę powieść z pogranicza faktu i baśni, o miłości do słowa pisanego. Film obejrzałam zaraz po przeczytaniu książki. Zrobił na mnie równie duże wrażenie jak powieść. Nic tylko polecać! :)
Nawet gdyby świat miał się skończyć dziś, proszę mnie nie budzić...

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #72 dnia: Lipiec 17, 2014, 12:44:15 »

Po rewelacyjnym "Bataliście" to drugie spotkanie z Arturo Perez-Reverte, a "Królowa Południa" utwierdziła mnie w przekonaniu, że warto sięgać po jego książki.

Książka ląduje na półce "sensacja", choć jej fabuła nie jest oparta na podstawowych elementach tego gatunku. Nie ma dynamicznej akcji z dramatycznymi zwrotami. Jeśli autor wspomina jakiś pościg, strzelankę, czy intrygę, to tylko jako tło do historii o kobiecie, która stała na czele największego na południu Europy przedsiębiorstwa transportowego zajmującego się przemytem haszyszu i kokainy, i która sama, od podstaw, tę "instytucję" zorganizowała - rzecz niezwykła w świecie tak brutalnym i zdominowanym przez mężczyzn.

Powieść przypomina formą reportaż literacki, w którym fragmenty przedstawiające pracę autora w ramach poszukiwania informacji na temat bohaterki w kręgach ludzi, którzy byli z nią w jakiś sposób związani, przeplatają się ze zbeletryzowaną opowieścią o przemianie Teresy Mendozy z mało znaczącej dziewczyny przemytnika narkotyków we wpływową szefową ogromnej sieci transportowej tegoż towaru, zwaną w kręgach narkobiznesu 'Królową Południa" (bohaterka książki to postać autentyczna).

Dzięki swoim zawodowym umiejętnościom (Perez-Reverte był znakomitym reporterem wojennym) oraz zdolnościom kreowania niebanalnej fikcji literackiej pisarz sprezentował czytelnikom bardzo ciekawy portret kobiety poruszającej się w świecie mafii, korupcji w policji, urzędach, biznesie, w świecie regulowanym zasadą, że trzeba patrzeć na ludzi i widzieć od razu dwie rzeczy: za ile można ich kupić i kiedy trzeba ich zabić. Przyjaciele? Owszem są. Jednak są dobrzy, dopóki nie staną się źli.

"Zrozumiała nagle, że podczas tej bardzo długiej podróży w tę i z powrotem zdobyła tylko trzy pewne wiadomości na temat życia i ludzi: że zabijają, pamiętają i umierają." (s.418)

A tak z innej beczki.
Na jesieni wraca do nas prokurator Szacki. Miłoszewski przygotował kolejną książkę z tym bohaterem. Tym razem zawędrujemy na północny-wschód naszego kraju, w okolice Olsztyna, a Szacki będzie mierzył się ze sprawą z seksizmem a tle.
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #73 dnia: Lipiec 21, 2014, 08:50:44 »
Ja jestem na etapie poznawania twórczości George'a R.R. Martina. Pewnie już wiecie o co chodzi :)
Powiem, że serialu nie oglądałem wcale, kolega pożyczył mi "Grę o Tron" i wsiąkłem, obecnie kończę "Nawałnicę Mieczy" i na urlopie zabieram się za "Ucztę dla wron".
Świetne książki, wyraziści bohaterowie, zwroty akcji, no i to co lubię - nic nie jest całkiem dobre i całkiem złe (no, może za wyjątkiem tej mendy Joffreya :) ).
Uzurpatorzy, walki rodów. rozgrywki zakulisowe - z grubsza coś jakby z "Władcy Pierścieni" usunąć hobbitów, krasnoludów i elfy, bohaterów pozytywnych nieco "ubabrać w błocie", negatywnych ukazać jako "postacie tragiczne", wsadzić sporo seksu i brutalności :)
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline Avant

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 133
  • Płeć: Kobieta
Odp: Literatura
« Odpowiedź #74 dnia: Lipiec 21, 2014, 18:20:53 »
Właśnie w sobotę zarezerwowałam sobie w bibliotece "Grę o Tron", bo już mnie ciekawość zżera, dlaczego jest to taka popularna książka. Pewnie poczekam jeszcze kilka tygodni, ale mam nadzieję, że będzie warto.


Skończyłam "Na wschód od Edenu" Johna Steinbecka. Z jednej strony klimat książki jest kosmiczny (to naprawdę idealne słowo, aby go opisać). Czytając ją czułam się jakbym była cząstką jakiejś wielkiej całości. Z drugiej jednak strony, książkę czytało się trochę ciężko, były momenty, że trudno mi było zmusić się do dalszej lektury. Być może to ze względu na fabułę, która szczególnie na początku mnie nie zachęcała, a może na sposób prowadzenia powieści. Nie doszukamy się wśród tych 900 stron wiele akcji. O wydarzeniach czytelnik dowiaduje się najczęściej z dialogów bohaterów. Muszę jednak przyznać, że książka na długo pozostaje w pamięci ze względu na wspomniany już nastrój i dygresje zmuszające do wielu refleksji. Z tego względu zdecydowanie warto przeczytać.

Przeczytałam również "Matki, Żony, Czarownice" autorstwa Joanny Miszczuk. Przez pierwszą połowę powieści opisywane są losy Joanny, kobiety w średnim wieku. Poznajemy przeszłość jej matki i babci. Dlatego na początku książka wydaje się być zwykłą, kobiecą historią o mężczyznach, miłości, dzieciach itd. Potem pojawia się niespodziewany spadek, niesamowite historie z przeszłości... Główna bohaterka poznaje losy kobiet ze swojego rodu nawet z XV wieku. Trochę tu magii, czarów, dziwnych wydarzeń, dużo miłosnych historii. Mnie szczególnie nie zachwyciła, liczyłam na więcej, chociaż czytanie tak wielopokoleniowej historii było całkiem ciekawym doświadczeniem.