Jeden z bohaterów czytanej kiedyś przeze mnie "Barcelony Jazz Club" trafnie zauważył, że jednostkę często ocenia się po cechach grupy, do której owa jednostka należy. Dzieje się tak, bo nie chce się oceniającemu dostrzec indywidualności. Za dużo z tym roboty.
Takie właśnie uprzedzające postawy zauważa się jeśli weźmiemy pod uwagę Niemców z okresu II wojny światowej. Każdy z nich był wtedy "diabłem wcielonym". A już na pewno ten, który był żołnierzem.
"Fabryka oficerów" Kirsta ukazuje czytelnikom, że wśród niemieckich żołnierzy byli też ludzie uczciwi, wrażliwi, sprawiedliwi. Historia również potwierdza takie przypadki (zresztą autor wspomnianej powieści zaznacza, iż wydarzenia z książki oparte są na faktach, że pisząc "Fabrykę..." bazował na dokumentach ze szkoły wojennej nr 5).
Ci żołnierze wstępowali do wojska z różnych pobudek, ale na pewno nie zauroczeni hasłami przywódcy III Rzeszy. Niektórzy wierzyli w stare pruskie zasady walki dla rodziny, ziemi rodzinnej, ojczyzny. Jednak lata II wojny światowej, to, co słyszeli, co widzieli całkowicie zmieniły ich nastawienie do sensu owej walki.
"Teraz krzyczano: ein Reich, ein Volk, ein Führer. Żołnierz nie walczył już przeciw żołnierzom, nie bronił już ojczyzny, nie chronił ludzi - musiał, jak za czasów landsknechtów, zwalczać ideologie, religie, i potężne kliki. I co gorsza: musiał tolerować zbrodnie, a tym samym sankcjonować je - był więc współwinowajcą. Niemcy straciły swój honor. Człowiek, który pozbawił Niemców honoru i robił z żołnierzy zbrodniarzy, nazywał się Hitler. A wokół niego najmici i wazeliniarze, naganiacze i sutenerzy polityki (...) Zasługiwali na pogardę, na sąd, na potępienie!" (s.402)
W "Fabryce oficerów" mamy okazję obserwować szeroką gamę postaw młodych niemieckich ludzi, których los rzucił do Szkoły Wojennej nr 5 w Wildlingen nad Menem, gdzie kadra oficerska miła przygotować podchorążych do kierowania działaniami wojennymi w przyszłości. A że Hitler na gwałt takich potrzebował, to nauka szła taśmowo, jak w... fabryce. Szybko, mechanicznie, programowo. Tu nie było ani czasu, ani potrzeby, ani zgody na samodzielne myślenie. Tu się tego nie aprobowało. Za nich myślał Führer. Jednak zarówno wśród kadry, jak i "uczniów" byli tacy, którzy chcieli myśleć sami.
Konstruując fabułę powieści z wątków kryminalnego, miłosnego i obyczajowego, wzmacniając ją elementami dramatu Kirst stworzył bardzo interesującą pozycję literacką. Warto z nią się zapoznać.