Justku, myślę, że Dominika da radę i pokaże na co ją naprawdę stać.
Ja już dawno przestałam się łudzić, że Dominika "da radę"

Zbyt wiele nadziei moich poszło na marne, bo miałam w pamięci uroczą blondyneczkę sprzed lat. I tak niewiele dobrych ról Isi pamiętam, z ostatnich lat - żadnej naprawdę wartościowej. Zbyt dużo jest w Polsce zdolnych aktorek, aby podziwiać mimozę, której przeszkodą w dobrym aktorstwie jest zmiana fryzury, aparat na zębach czy coś innego, równie banalnego. Taka - nie przyrównując - Janda po śmierci męża potrafiła dać z siebie wszystko, panować nad emocjami, mimiką, generalnie nad grą aktorską. Tylko pani Ostałowskiej wiecznie coś nie pasuje
No ale to nie ten temat
Spośród trzech seriali polskich, które śledzę regularnie - najlepsza premiera

Bardzo podobało mi się przeniesienie akcji serialu do Gruzji. Nie do słonecznych Włoch gdzie wyjeżdża większość bohaterów serialowych, ale właśnie do Gruzji, kraju niezbyt popularnego w Polsce. Fajnie że dostaliśmy namiastkę klimatu tego miejsca poprzez uczestnictwo Agaty w tak ważnym dniu, jakim było gruzińskie wesele. Ludzie- ich charakter, sposób bycia, temperament, miejsce, język - wszystkie te elementy stworzyły wspaniałą całość.
Fajnie było zobaczyć odmienioną Agatę, choć nie do końca wierzę w to, że świetnie się czuje. Pewnie jak na silną babkę przystało wszystko skrzętnie w sobie skrywa, co jest nawet niezłym pomysłem, bo obawiałam się trochę Agaty płaczącej, użalającej się nad sobą, zrezygnowanej. Dobrze że szybko zregenerowała siły i znalazła jakieś zajęcie
A jej nastrój fantastycznie ukazuje krótki, acz przezabawny dialog z napotkanym w sądzie prokuratorem
prokurator: O, to panią jeszcze wpuszczają do sądu?
Agata: a siłą się wdarłam, ale też cieszę się, że pana widzę
Jeśli chodzi o relację Agata&Marek to ja odniosłam takie wrażenie, że teraz role troszkę się odmieniły. Wcześniej to Marek chętnie Agacie dogadywał, puszczał jakieś żarciki, śmiał się, a wszystko po to, aby zwrócić na siebie jej uwagę i pod tą maską żartownisia skryć swoje prawdziwe uczucia (miłość!). Tymczasem teraz, już na wejściu...
Marek: jasne, tak mnie widzisz, w kapciach...
Agata: i na golasa! ...a Marek jakoś nie reaguje, wręcz przeciwnie, potem duma nad tymi kapciami, czyniąc z nich symbol wyrzutów sumienia, które nim targają. Mam nadzieję, że w kolejnych odcinkach zostanie to jakoś lepiej wyjaśnione, bo póki co nie potrafię do końca zrozumieć tego dlaczego Marek ochoczo nie stara się pomagać Agacie, nie "wykorzystuje" sprzyjających warunków, aby na nowo się do niej zbliżyć, skoro teraz już wie, że ją kocha. I skoro Okońska to zamknięta sprawa.