Autor Wątek: Dom (od 3 do 9 sierpnia)  (Przeczytany 55642 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline KONICZYNKA

  • M&Ar-forever!
  • *****
  • Wiadomości: 380
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #75 dnia: Sierpień 17, 2013, 23:46:14 »

Może być tylko jedno wytłumaczenie, absurdalne trochę, ale jest. Towarzyszka życia Wiktora  (tak to się współcześnie mówi...) ochrzciła dziecko sama a na chrzestnego zawołała Andrzeja- może nawet za namową Jadźki... <mysli> Wiktor poszedł siedzieć. Po kilku latach obaj panowie dochodzą do porozumienia i jest wszystko ok.

Dobra, rozumiem, to jest bardzo prawdopodobna wersja. Wydaje mi się, że scenarzyści trochę się pogubili w tym wątku. Wprowadzili postać, która jest wzięta nie wiadomo skąd. Każda wersja, którą sobie założymy ma jakieś niejasne strony, coś co powoduje, że zaczynamy w nią wątpić. Jeżeli jest tak jak myślisz, to z jakim dzieckiem stała Jadźka na cmentarzu podczas pogrzebu Kajetana? Ze swoim? Jeszcze 3-4 lata temu nie było mowy o drugich połówkach tego rodzeństwa, a tu nagle jakieś dzieci. <olaboga> Zawsze, ale absolutnie zawsze jak sobie o nich myślę, to mam przed oczyma tylko Wiktora i Jadźkę, nigdy nikogo więcej z nimi nie było. Jakoś to mi się wszystko nie układa...

Miałam jeszcze wczoraj napisać coś o odcinku 11, ale wyszło jak zawsze. Dzisiaj miałam, ba! Mam dobre chęci, ale Internet mi się strasznie zacina (chyba przez dożynki :D ), także opisanie muszę sobie odpuścić do jutra, bo jak jeszcze z pięć razy będę musiała odświeżać, kopiować i czekać 15 minut na załadowanie strony, to mnie krew zaleje. A chciałam sobie obejrzeć mój ukochany 12 odcinek, ale w takim tempie, to ja ten odcinek będę oglądała do rana  <placze> Trudno, przyjdę jutro <tak>

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #76 dnia: Sierpień 18, 2013, 08:36:59 »
 A ja jeszcze mogę zrozumieć, że nic nie wiemy o jakiejś żonie Wiktora,  córce. Trudno, były widocznie rzeczy ważniejsze do pokazania. I z tego jeszcze można wybrnąć. Ale, na Boga, kiedy ten Andrzej został chrzestnym tego dziecka? Żeby chociaż Danusia urodziła się w czasie wojny, wiele rzeczy można było by sobie ułożyć  (w tym Andrzeja jako chrzestnego), ale Danusia, niestety, w 1970 roku nie ma więcej niż 20 lat. No, chyba, że ją ochrzcili jak miała 15 lat  <mysli> (nawet nie mówiłam tego poważnie  ;D)
Fakt, ten wątek nie został dopracowany <tak>

Mnie też internet często muli, wiem jak to jest  <mis>

Offline KONICZYNKA

  • M&Ar-forever!
  • *****
  • Wiadomości: 380
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #77 dnia: Sierpień 18, 2013, 14:15:02 »

Fakt, ten wątek nie został dopracowany <tak>

Troszeczkę im nie wyszło <zez> Ja wiem, że Złota to jedna wielka rodzina, ale jak już chcieli dać kogoś z rodziny za żonę Henia, to mogli to sobie jakoś inaczej wykombinować. Rozumiem córka Wiktora, przyjechała do Talarów do stolicy, ale po co zaraz ten chrzest? Gdyby nie ten mały fakt pewnie nie zastanawiałybyśmy się teraz nad tym a tak jest pewne niedociągnięcie. Skoro mówisz, że Danusia w 70' roku miała niecałe 20 lat, to pewnie na tym cmentarzu na pogrzebie starego Talara mogła być ona. Choć równie dobrze, mogło to być dziecko Jadźki. Może niepotrzebnie dopytujemy? <slucha>

"Jedenaste: Nie wychylaj się."

Od początku mówiono Andrzejowi, że ma być przeciętny, bo "przeciętny nie wystaje", ale on zawsze wiedział lepiej. No i znów podpadł w fabryce. W słusznym celu, jednak z "kradzionych" materiałów. Jak niewiele brakowało, żeby cały plan się powiódł i nie byłoby całej sprawy. Akcja z Popiołkiem rewelacyjna. Zawsze wywołuje u mnie duży uśmiech. Na szczęście wszystko zakończyło się tylko naganą. Bardzo istotna scena z posiedzenia komisji, która orzekała w tej sprawie. Prawdziwe, niepozostawiające wątpliwości słowa Andrzeja. Warto się w nie wsłuchać, bo mówią wiele o ówczesnym życiu, ale właściwie są ponadczasowe. Takie jest moje wrażenie. Wybronił się i to jest najważniejsze.

Ewa w końcu znajduje matkę, zupełnie przez przypadek. Andrzej wcześniej ją widzi, ale niestety nie udaje jej się spotkać. Przynajmniej wiadomo, że żyje, bo scena z poprzedniego odcinka, w której podchodzi nad wodę dość dramatyczna. Nie wiem czy tak do końca wierzyć w te słowa, które mówi Ewa po spotkaniu teściowej. Niby zrozumiała swój błąd, niby żałuje, ale troszkę to mało wiarygodne. Mam wrażenie, że cieszy się z odnalezienia Talarowej, ale w dużym stopniu dlatego, że będzie mogła pogodzić się z Andrzejem. W końcu mąż jej wybaczy całą sytuację i wszystko się dobrze skończy. Faktem jednak jest, że zmieniła trochę swoje podejście do teściowej. Choć później jeszcze zdarzała się małe momenty powrotu "starej Ewy", ale nie były już one tak bardzo rażące.

A się Leszek wpakował w tym fikcyjnym ślubem. Chciał mieć pieniądze za mieszkanie, to musiał wziąć ślub. Może ta sprawa też by się dobrze skończyła, gdyby nie stwierdził, że jednak będzie tych pieniędzy za mało. Szantażem jednak wiele się nie osiągnie. Ok, pieniądze dostał większe, ale co z tego miał? Matka nie chciała z nim zamieszkać, bo dowiedziała się w jaki sposób zdobył pieniądze. Ula próbowała przez nigo popełnić samobójstwo. Nie popisał się Talar, nie popisał.

Halinka opowiadająca każdy szczegół wyświetlanego filmu - rewelacyjna <haha> Nie dziwię się, że Wrotek tak zareagował, ale święty by tego nie wytrzymał. <haha> "Teraz będzie pierwsza sekwencja. Tak Mundek? Jak się mówi - sekwencja?" "Iskry, młoty, twarze ludzi... Zaraz będzie butelka szampana." "Mundi chciał pokazać poezję pracy." "Mundi, zaraz będzie Twoje ujęcie najlepsze, rewelacyjne. Ja nie wiem jak on to zrobił, naprawdę. Mundi jest genialny!" No lepszej reklamy mu zrobić nie mogła <haha> Była lepsza niż Czubówna!

Do tego jeszcze cała sytuacja z grobem w Sierpuchowie. Jak się chce, to wszystko można zrobić. Pomnik postawiono, film nakręcono... Co z tego, jak połowę trzeba było wyciąć i pokazać w innym świetle. Chwali się jednak Mundiemu, że podjął się tematu, że zrobił odważny film.  <ok> Szkoda tylko, że nie został wyemitowany w takiej wersji w jakiej został zrealizowany.

No to czas na mój ukochany 12 odcinek...  <serduszko>

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #78 dnia: Sierpień 19, 2013, 00:38:47 »
Cytuj
Pomnik postawiono, film nakręcono... Co z tego, jak połowę trzeba było wyciąć i pokazać w innym świetle. Chwali się jednak Mundiemu, że podjął się tematu, że zrobił odważny film.  <ok> Szkoda tylko, że nie został wyemitowany w takiej wersji w jakiej został zrealizowany.

No cóż, jak na debiut to sobie wybrał Mundi kanciasty temat... <slucha>

Cytuj
Mam wrażenie, że cieszy się z odnalezienia Talarowej, ale w dużym stopniu dlatego, że będzie mogła pogodzić się z Andrzejem. W końcu mąż jej wybaczy całą sytuację i wszystko się dobrze skończy. Faktem jednak jest, że zmieniła trochę swoje podejście do teściowej. Choć później jeszcze zdarzała się małe momenty powrotu "starej Ewy", ale nie były już one tak bardzo rażące.

Hmmm... trudno powiedzieć. Ja uważam, że zrobiła to głównie dla rozluźnienia atmosfery w domu i zatrzymania przy sobie Andrzeja. I że bardziej ludzki stosunek do teściowej prezentowała ona mniej więcej przy historii z Popiołkiem. Wręcz można powiedzieć, że się bardzo przejęła śmiercią nestora dozorcy - "Jak ja jej to teraz powiem?"  - przeżywała <tak>

Cytuj
Ula próbowała przez nigo popełnić samobójstwo. Nie popisał się Talar, nie popisał.

Pytałam już o to, zapytam raz jeszcze. Wtedy kiedy Leszek w szpitalu prosił przekazać Uli, że ją kocha to mówił szczerze czy to było bardziej dla uspokojenia sumienia?


Cytuj
"Jedenaste: Nie wychylaj się."

Czyje to właściwie było przykazanie?  <mysli>

A na mniejszy wyrok dla Andrzeja, mam wrażenie, że wpłynął Jasiński - mylę się?  <mysli>

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #79 dnia: Sierpień 19, 2013, 09:03:24 »
Hmmm... trudno powiedzieć. Ja uważam, że zrobiła to głównie dla rozluźnienia atmosfery w domu i zatrzymania przy sobie Andrzeja. I że bardziej ludzki stosunek do teściowej prezentowała ona mniej więcej przy historii z Popiołkiem. Wręcz można powiedzieć, że się bardzo przejęła śmiercią nestora dozorcy - "Jak ja jej to teraz powiem?"  - przeżywała <tak>
Może to był akurat impuls do "zmiany kursu"....? Może zrozumiała, że np. całe te zakłamane "Andrzejki", które urządziła ("Bo to są ludzie, którzy coś mogą") włącznie z wygnaniem Talarowej to był "strzał kulą w płot"?
Ona już później nie kreuje się na "gwiazdę Mazowsza z wpływowymi znajomymi", zachowuje się w miarę normalnie.
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline Anula

  • Aneta&Marek
  • *****
  • Wiadomości: 238
  • Płeć: Kobieta
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #80 dnia: Sierpień 19, 2013, 15:45:17 »
Co do Twojego pytania Jean, to bądź co bądź wydaje mi się, że Leszek mówił, to szczerze. Odniosłam wrażenie, że dotarło do niego co zrobił i że na prawdę mógł stracić ukochaną kobietę, tylko i wyłącznie przez swoją głupotę. A, że Ula wtedy powiedziała, że nie wierzy w miłość, to już inna sprawa. Chyba nie chciała znowu cierpieć. Przedłożyło się to na późniejsze zachowanie Leszka, który po odrzuceniu, nie chciał już nikogo więcej do siebie dopuścić. I tak potem tułali się oboje, aż (dobry) los sprawił, że udało im się dogadać. Dla mnie są oni ukochaną parą w tym serialu, najbardziej podobał mi się odcinek 15, gdzie można było oglądać, jak powoli na nowo odradza się ich uczucie <buja_w_oblokach>
Anula :)

Offline KONICZYNKA

  • M&Ar-forever!
  • *****
  • Wiadomości: 380
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #81 dnia: Sierpień 20, 2013, 02:08:00 »
Pytałam już o to, zapytam raz jeszcze. Wtedy kiedy Leszek w szpitalu prosił przekazać Uli, że ją kocha to mówił szczerze czy to było bardziej dla uspokojenia sumienia?

Jestem tego samego zdania co Anula. Wydaje mi się, że był szczery. Od początku podkochiwał się w Uli, ale na większe zainteresowanie z jego strony go niestety niebyło stać, bo głowę miał zaprzątniętą innymi sprawami. O szczerości jego słów świadczy dla mnie również fakt, że gdy Siekierko zbił go za próbę samobójczą Uli, to Leszek się nie bronił. Wiedział, że postąpił źle, ale też musiał coś do niej czuć. Jeżeli porównamy sobie dwie sceny: scenę zbicia Leszka i scenę zbicia tego drugiego pracownika, to widzimy zupełnie dwie różne postawy. Ten drugi też wiedział, że źle zrobił, jednak szedł w zaparte. A Leszek pokornie przyjmował kolejne razy. I zapomniałabym całkowicie o rozmownie Uli i Leszka, która też potwierdza szczerość Talara. Siekierko każe mu pojechać z węglem na chwilę przed ślubem. Leszek pierwotnie nie chce się zgodzić, a później jednak zmienia zdanie. Dlaczego? Bo Ula mu powiedziała, żeby się zgodził i posłuchał jej ojca, bo inaczej ten go wyleje, a ona nie chce żeby odchodził. <tak>

Cytuj
"Jedenaste: Nie wychylaj się."

Czyje to właściwie było przykazanie?  <mysli>

Słowa te padają z ust Jurka Korna. Wydaje mi się, że wszyscy robotnicy FSO wiedzieli, że warto przestrzegać tego przykazania. To jest to o czym pisałam już wcześniej. Trzeba być przeciętnym, bo ten nie wystaje. Choć pewnie jednak każdy z bohaterów mógłby przyjąć i przestrzegać tego przykazania.

A na mniejszy wyrok dla Andrzeja, mam wrażenie, że wpłynął Jasiński - mylę się?  <mysli>

Może nie tyle wpłynął, co na pewno stał po jego stronie. Starał się bronić Andrzeja, widać było, że chce mu pomóc. W końcu to z jego ust padają słowa: "Musimy wziąć pod uwagę intencje inżyniera Talara". Wiedział, że tylko to może zapewnić łagodniejszy "wyrok" Andrzejowi. I udało się. Także jakiś swój udział Jasiński w tej sprawie miał <tak>

A mnie udało się zobaczyć odcinek 12. Utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że jest to wspaniały odcinek i mój ulubiony. Sama nie wiem od czego powinnam teraz zacząć, tyle się dzieje. Odcinek jest dość długi. Tak jak poprzednie miały około 1h 20min., tak ten ma około 1h 40min.. I tak jak w jednej minucie możemy się cieszyć i śmiać z bohaterami, tak w tej samej możemy z nimi płakać. Tyle jest wzruszających momentów, że nie ma innej możliwości jak oglądanie z chusteczkami. Wiele istotnych spraw zostało przez nas już opisane. Postaram się jednak jakoś poukładać moją wypowiedź.

Warto chyba zaznaczyć, że poprzedni odcinek został zrealizowany i (chyba też) wyemitowany w 1982 roku. Odcinek 12 to rok 1987, czyli pięć lat później. Dla mnie widać ogromnie tę różnicę. Jest to dość istotny fakt, bo wyjaśnia wiele sytuacji, które wpłynęły na losy bohaterów. Tomasz Borkowy, gra Andrzeja tylko w jednej scenie - powrotu z FSO. W innych gra już jego dubler (co bardzo dobrze słychać po głosie), bo Borkowy wyjeżdżał już wtedy do Wielkiej Brytanii,  także wyjazd Andrzeja do Włoch, był tym podyktowany. Podobne zabiegi były wcześniej stosowane w przypadku Krzysztofa Pieczyńskiego i Joanny Pacuły. Bronek ginie, bo Pieczyński wyjeżdżał do Stanów, tak samo jak Pacuła, ale w przypadku serialowej Ewy po prostu zamieniono aktorki. Wracając do 12 odcinka... Jeżeli chodzi o Jasińskiego, to pojawia się do scen z wyprowadzką Mietka. Ani na pogrzebie Popiołka go nie ma, ani w scenie przygotowania do wielkiej wyprowadzki ze Złotej. Jak już wcześniej pisałam, Wirgiliusz Gryń niestety nie dożył premiery tego odcinka. Śmierć Popiołka była również podyktowana scenarzystom przez los. Z przyczyn rodzinnych Wacław Kowalski zrezygnował z dalszego grania. Scena, w której Talarowa przymierza suknię na ślub kościelny a Popiołek jedzie do Osucha, jest jak dla mnie również zmontowana. Mogę się mylić, pewności nie mam. No i do tego scena końcowa, która najbardziej pokazuje różnice. Wystarczy porównać sobie Halinkę i Mundka z tej sceny i z wcześniejszych. Mundi dopiero co miał kruczoczarne włosy a na pogrzebie Popiołka i na samym końcu ma włosy lekko siwe. A Halinka? Początkowo blondynka a w ostatniej scenie już też prawie siwa. Ok, mogę zrozumieć, że to od zmartwień związanych ze śmiercią Popiołka i wyprowadzką ze Złotej <haha> Fajnie się ogląda te sceny. Widać, jak się zmienili aktorzy.

To co najbardziej lubię w tym odcinku, to oczywiście Jasińscy, ale tego tłumaczyć nie muszę, to widać. <serduszko> Większość już napisałyśmy, że Mietek odchodzi, że Lidka jest dobrą matką i że strasznie szkoda Stanisława. Śmieszy mnie tylko to, że w tym całym FSO "góra" nie umiała liczyć, że skoro jest rok 1967 a Jasiński urodził się w 1903, to jakby nie patrzyć nie skończył jeszcze 65 lat. Jednak na emeryturę go wysłali, bo już 65 skończył. Ciekawe <mysli>

Mnie zastanawia Henio Lermaszewski. On był żonaty przed Danusią z Sierpuchowa?
W scenie, kiedy wybiera się z Talarową by obejrzeć co to otrzymała w testamencie odnalezionym w piecu, mówi do jakiejś kobiety stojącej przed kamienicą : "kochanie zaraz wracam". No i tak, kobieta zdecydowanie za młoda na matkę, nawet jeśli miałoby to brzmieć: "kochani, zaraz wracam". Hmmm...to mnie właśnie zaciekawiło <mysli>

No miał tam jakąś "towarzyszkę życia" w tym odcinku. Wszędzie z nią chodził, mieszkała z nimi chyba też, bo wciąż się kręciła na Złotej. No, ale przecież mogło im nie wyjść, prawda? <slucha> Swoją drogą, podobno gdyby Złota istniała po wojnie w miejscu, w którym była przed wojną, to znajdowałaby się w okolicach Pałacu Kultury. W testamencie jest ul. Śliska, która również znajdowała się w tych okolicach. Pewnie jest to jakieś nawiązanie.

Leszek - ten to miał głowę do pakowania się w kłopoty. Jak nie ślub, to wyścigi konne. Nie umiem zrozumieć tylko, dlaczego jego były dowódca tak go namawiał do obstawienia tych pieniędzy? Bez sensu... Faktem jednak jest, że go namówił. A "z końmi jak z kobietami, zawsze najlepsze okazują się nie te, na które stawiamy". I pieniądze zniknęły bardzo szybko. Syrenkę zachciało mu się sprzedać, żeby odzyskać pieniądze, ale i do tego nie doszło. A mówił mu Henio, gdy wsiadał za kierownicę, że może do konfesjonału dojechać. I mało brakowało, żeby znalazł się na tamtym świecie. W tych scenach widać również, że Syrenka, którą myje Ewa z chłopcami pod blokiem, to inny model niż ten, którym rozbija się Leszek. Ot, taka mała podmiana samochodu :D

No i historia miłości Talarowej i Popiołka <serduszko> Czyż można wyobrazić sobie piękniejszą? Początkowo pomysł Halinki z ogłoszeniem wydaje się absurdalny. Były bokser, którego wyrzuca Mundi rewelacyjny. <haha> A później ta niepewność Marii, kogo spotka w "Domu chłopa". Jak razem jechali tramwajem, to żaden prawdy nie powiedział. Talarowa jechała do kościoła jak zwykle, a Popiołek "wyjechał załatwić sobie trochę spraw w mieście". I to zaskoczenie jak się później dowiedzieli prawdy. Zaskoczenie a zarazem ulga i radość, że trafili na kogoś kogo znają. Jakże urocze są ich spotkania, rozmowy, to kombinowanie, co by tu powiedzieć Ewie, że jak nie msza to inne majowe. :D I te rozpadające się w odpowiednich momentach krzesła w mieszkaniu pana Ryszarda. <haha> Pięknie pokazane uczucie dwojga ludzi po sześćdzi... ekhm... pięćdziesiątce :D I jak tu ich nie kochać? Szkoda, ze to wszystko kończy się tak tragicznie, ale to ma jednak drugie dno, o którym pisałam wcześniej. Scena pogrzebu bardzo mocna. Wszyscy lokatorzy pochyleni nad grobem. I przemowa Kazanowicza, pełna smutku, wyrzutu do Boga, że "tak się nie robi". "Co to za dom bez Pana Popiołka? Co to za Warszawa bez niego? Panie Rysiu, tu nie lokatorzy stoją, tu stoją sieroty, sieroty po Tobie..." <placze> I jeszcze w tle ta charakterystyczna muzyka, która u mnie zawsze wyciska łzy. Koniec świata...

Całe szczęście lokatorzy Złotej nie musieli się ostatecznie wyprowadzić, bo jak wiadomo w domu tym ukrywał się towarzysz Wiesław ;) Tak miała kończyć się historia losów mieszkańców kamienicy przy ul. Złotej 25. Cieszę się jednak, że powstały kolejne odcinki <tak>

Mam nadzieję, że napisałam wszystko to co chciałam. Jeżeli coś jeszcze przyjdzie mi do głowy, to najwyżej dopiszę...

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #82 dnia: Sierpień 20, 2013, 14:10:06 »
Cytuj
Cytuj
Cytat: Jean w Sierpień 16, 2013, 08:36:13
Mnie zastanawia Henio Lermaszewski. On był żonaty przed Danusią z Sierpuchowa?
W scenie, kiedy wybiera się z Talarową by obejrzeć co to otrzymała w testamencie odnalezionym w piecu, mówi do jakiejś kobiety stojącej przed kamienicą : "kochanie zaraz wracam". No i tak, kobieta zdecydowanie za młoda na matkę, nawet jeśli miałoby to brzmieć: "kochani, zaraz wracam". Hmmm...to mnie właśnie zaciekawiło <mysli>
 
No miał tam jakąś "towarzyszkę życia" w tym odcinku. Wszędzie z nią chodził, mieszkała z nimi chyba też, bo wciąż się kręciła na Złotej. No, ale przecież mogło im nie wyjść, prawda? <slucha>

Tak, ale ona to z nim się tylko spotykała czy też mieszkała? Ciekawe zjawisko, "na kocią" łapę w tamtych czasach i jeszcze z rodzicami  <mysli>
Ja jej kompletnie nie mogę skojarzyć. No jedynie poza wspomnianą powyżej sceną...kiedy jeszcze stała odwrócona bokiem...hmmm..
Pogrzeb Popiołka i przemowa Kazanowicza to po prostu jeden, wielki wyciskacz łez.  ;)

Offline KONICZYNKA

  • M&Ar-forever!
  • *****
  • Wiadomości: 380
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #83 dnia: Sierpień 20, 2013, 21:36:11 »
Tak, ale ona to z nim się tylko spotykała czy też mieszkała? Ciekawe zjawisko, "na kocią" łapę w tamtych czasach i jeszcze z rodzicami  <mysli>
Ja jej kompletnie nie mogę skojarzyć. No jedynie poza wspomnianą powyżej sceną...kiedy jeszcze stała odwrócona bokiem...hmmm..

To czy z nimi mieszkała, to było raczej moje przypuszczenie. Nie pierwszy raz się spotykamy z czymś, co tak dokładnie nie jest nam wyjaśnione ;) Kręci się ona przy Heniu, pomaga w pakowaniu przy przeprowadzce (i to chyba pomaga Bawolikom). Wiem na pewno, że była również w scenie meczu. Siedziała na trybunie razem z Heniem i jego rodzicami. Wtedy podchodzi do nich i się kłania, czyli raczej spać u nich nie mogła, bo by ich rano raczej widziała. Wydaje mi się, że jeszcze w jednej scenie była, ale nie mogę sobie dokładnie przypomnieć gdzie. Swoją drogą, nie mam pojęcia, kto grał tę dziewczynę, ale kobieta ta była bardzo podobna do Ireny Jarockiej :D Tak mi się jakoś skojarzyło... Jak było faktycznie z nią i Heniem, to nie mam pewności... <mysli>

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #84 dnia: Sierpień 22, 2013, 16:58:31 »
Jak tam, Czterolistna, już po 13 odcinku? <rumieniec>
Też duże zmiany - nowy dozorca, "nowy" Mietek. W międzyczasie umiera Talarowa - Popiołkowa a wraca Basia Lawina - Zbożna, kobieta która ciągle potrafi grać na nerwach  ::)

Offline KONICZYNKA

  • M&Ar-forever!
  • *****
  • Wiadomości: 380
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #85 dnia: Sierpień 22, 2013, 22:33:30 »
Jak tam, Czterolistna, już po 13 odcinku? <rumieniec>

No niestety nie. Mam w poniedziałek ważną rozmowę i oglądanie serialu odłożyłam na później. Po poniedziałkowym stresie bardzo chętnie wrócę do oglądania i napisze swoje trzy grosze. <tak>

Oglądałam początek tego odcinka, bo nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności zobaczenia zmiany aktorów. Bohaterowie są w tym samym punkcie, w którym byli w poprzednim odcinku (różnica kilku miesięcy) a aktorzy znacznie się zmienili. Widać tu różnicę tych kilku ładnych lat. To dla mnie też ma swój urok.

Więcej wypowiem się po poniedziałku, ale jak już wspomniałaś o "nowym" Mietku, to powiem tylko tyle, że mimo iż Chichłowski grał tę postać tylko w jednym odcinku, to jakoś wolałam jego Mietka niż Mietka Bukowskiego. Chichłowski grał chyba delikatniej, mieliśmy scenę kłótni, ale była "spokojniejsza". Mietek Bukowskiego mam wrażenie, że jest bardziej butny, bardziej wpatrzony w siebie, mniej delikatny. Bukowski gra ostrzej, bardziej zdecydowanie. Tak ja to widzę  <rumieniec>

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #86 dnia: Sierpień 23, 2013, 19:59:30 »
A ja jednak bardziej lubię Bukowskiego w tej roli  <serduszko>

Zafundowałam sobie dzisiaj odcinek XIX, w którym...

Jędruś Talar funduje sobie romans, a raczej ciągnie już zafundowany, z artystką  o imieniu Nika. Słowem zamienił czwartek na niedzielę, tylko że ta niedziela nie chce być tylko niedzielą a każdym innym dniem tygodnia.
Ale Jędruś to tchórz. Nie powie żonie o kochance. Jak żona to przyjmie to go raczej nie obchodzi, bo od dawna nic miedzy nimi nie ma  ::), no ale jak przyjmą to chłopcy?  :o I nawet cytuje matkę: "Żyj tak, żeby nikt przez ciebie nie płakał"  ::) A tu proszę, kochanka przez niego płacze  :o :P

Kajtek ma problemy w szkole. Pod wpływem Bizanca podejmuje na lekcji historii temat Katynia a w swoim zeszycie pisze: "Hitler mordował w Oświęcimiu a Stalin w Katyniu". Takie porównanie dobrego Stalina do mordercy Hitlera w tamtych czasach... ::)
Ewa więc wytłumaczyła synowi, że "nie każda prawda nadaje się do powtórzenia". Niezbyt fair, ale Jędruś nie zrobił tego w ogóle - głowa rodziny  ::)

Bardzo dobra historia u Bawolików. Pojawia się Świder, który jest teraz mega działaczem piłkarskim na Śląsku. Proponuje Bawolikowi ustawienie meczu, na co, rzecz jasna, ten się nie zgadza. Za to Teresie się zapalają świeczki w oczętach: 40 tysięcy łapówki to Jacuś miałby na wpłatę na segment. I zrobiła to, zrobiła za plecami Kostka. Kostek meczu nie ustawił i mało nie stracił życia - ze Świdrem się nie zadziera. Najgorsze, że sam Kostek nie był niczego świadomy.

Mundek - ten też umie się urządzić. Nie wyrzucili jego, wyrzucili Luśkę, która, ech, też w niego wpatrzona. Wie, że mieć go nie będzie, ale mimo tego się poświęca (Ileż to daje noc świętowania zwycięstwa z Włochami).  Bo Mundi ma talent, Mundi musi kręcić filmy. I racja, ten wywieziony za granicę był bardzo dobry <tak> Bardzo dobra scena z koszulą nocną w Pewexie <ok>  Luśka wie, że Mundi nie potrzebuje koszuli, koszula jest dla Halinki.  <jezyk>

Jest rok 1974. Trwają mistrzostwa świata w piłce nożnej, cała kamienica się tym ekscytuje. Nawet Bizanc daje się wciągnąć, choć początkowo w kółko powtarza, że to plebejska namiętność.  :D
Scenę umieszczania anteny przez Prokopa na dachu (co okazało się większym piwem po kolacji, ciężko strawnym) kwituje bardzo dowcipnie: "Prokop to symbol naszych czasów - żadnych kwalifikacji a jak daleko zaszedł?!".

Końcówka bardzo smutna - Ewa dowiaduje się o swojej chorobie...a Jędruś nie ma odwagi stanąć twarzą w twarz ze swoją niedzielą, powiedzieć, że to koniec i cichaczem wynosi swoje rzeczy ze wspólnego gniazdka  :ysz:
Nika będzie w życiu kochać jeszcze nie raz, ale tylko raz była chora z miłości.
Wątek Stroynowskiej jak zwykle... <olaboga>

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #87 dnia: Sierpień 26, 2013, 08:36:12 »
Jędruś Talar funduje sobie romans, a raczej ciągnie już zafundowany, z artystką  o imieniu Nika. Słowem zamienił czwartek na niedzielę, tylko że ta niedziela nie chce być tylko niedzielą a każdym innym dniem tygodnia.
Ale Jędruś to tchórz. Nie powie żonie o kochance. Jak żona to przyjmie to go raczej nie obchodzi, bo od dawna nic miedzy nimi nie ma  ::), no ale jak przyjmą to chłopcy?  :o I nawet cytuje matkę: "Żyj tak, żeby nikt przez ciebie nie płakał"  ::) A tu proszę, kochanka przez niego płacze  :o :P
Andrzej w tym "drugim sezonie" bardzo, bardzo się zmienił. Romans z Niką tylko potwierdził, że obecnie jest to człowiek totalnie wyprany z uczuć. Taki faktycznie "pan symetryczny". No, chyba, że jest to wieczna złość na synów i rosnąca obojętność wobec Ewy.
Jak dla mnie najbardziej irytująca obecnie postać, no... może Stroynowska go tylko przebijała.
Jakże inny od tego naiwnego idealisty z lat 50-tych. "Wiśta-wio, łatwo powiedzieć". Pewnie inny byłby gdyby nie cała historia z Baśką, ten ślub i potem szybki rozwód pewnie go trochę "wypalił".

Cytuj
Kajtek ma problemy w szkole. Pod wpływem Bizanca podejmuje na lekcji historii temat Katynia a w swoim zeszycie pisze: "Hitler mordował w Oświęcimiu a Stalin w Katyniu". Takie porównanie dobrego Stalina do mordercy Hitlera w tamtych czasach... ::)
Ewa więc wytłumaczyła synowi, że "nie każda prawda nadaje się do powtórzenia". Niezbyt fair, ale Jędruś nie zrobił tego w ogóle - głowa rodziny  ::)
Heh, cieszyć się tylko, że akcja nie dzieje się już w latach 50-tych, bo za takie "jazdy" po "Słońcu Wszystkich Ludzi" to chyba cała rodzina wylądowałaby w jakimś bardzo niemiłym miejscu. Chociaż w latach 70-tych to chyba już po destalinizacji było. Tyle, że ten "Katyń" był ciągle "kanciastym tematem".

"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #88 dnia: Sierpień 27, 2013, 19:40:22 »
Cytuj
Andrzej w tym "drugim sezonie" bardzo, bardzo się zmienił. Romans z Niką tylko potwierdził, że obecnie jest to człowiek totalnie wyprany z uczuć. Taki faktycznie "pan symetryczny". No, chyba, że jest to wieczna złość na synów i rosnąca obojętność wobec Ewy.
Jak dla mnie najbardziej irytująca obecnie postać, no... może Stroynowska go tylko przebijała.

Stroynowska przebijała wszystkich - no, może gdyby chociaż inną aktorkę dali  <mysli> Romantowska mnie przygnębia  <jezyk>

A Andrzej? Skoro wiedział jak to jest być niekochanym (przez Basię), powinien być w stosunku do Ewy bardziej wyrozumiałym.  A najlepiej było rodziny nie zakładać  <slucha> Wygląda to tak jakby się na Ewie wyżywał za swoje niepowodzenia miłosne z [poprzedniej dekady swojego życia.  <slucha>

Offline KONICZYNKA

  • M&Ar-forever!
  • *****
  • Wiadomości: 380
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #89 dnia: Wrzesień 12, 2013, 17:55:22 »
Jak tam, Czterolistna, już po 13 odcinku? <rumieniec>
Też duże zmiany - nowy dozorca, "nowy" Mietek. W międzyczasie umiera Talarowa - Popiołkowa a wraca Basia Lawina - Zbożna, kobieta która ciągle potrafi grać na nerwach  ::)

Znów odniosę się do Twoich słów, bo w końcu miałam możliwość zobaczenia tego odcinka, jak również 14. Obejrzałam dwa tygodnie temu, ale nie zabrałam się za pisanie od razu i trochę czasu upłynęło. Odniosę się póki co do odcinka 13, bo kolejny musze sobie trochę przypomnieć.

Nowy Mietek... Napisałam wcześniej, że wolę Mietka Chichłowskiego, ale z każdym odcinkiem przekonuję się do Mietka Bukowskiego. Tak sobie myślę, że ze mną już tak jest... Ja po prostu uwielbiam Jasińskich, ktokolwiek by ich grał. Szkoda tylko, że Stanisław już nie zagości w następnych odcinkach. O pogrzebie już wiele pisałyśmy, nie ma sensu się powtarzać. A Mietek? Czasem nie umiem rozumieć jego zachowania. Czasem zastanawiam się czym on się kieruje. Oczywiście wiem dlaczego to wszystko, ale zastanawia mnie czy wiele z tych rzeczy, które robił, tych spraw w które się angażował... Czy to wszystko przeciwko władzy czy czasem dlatego, że aktualna miłość była z tym związana? Ot, cały Mietek!

Nowy dozorca... Zastanawiam się w ogóle co napisać, bo aż palce nie chcą klikać klawiszy na klawiaturze... Prokop to tragedia. Człowiek pewny siebie, czuje się bogiem w kamienicy, na wszystkim zrobi interes, umie się facet porządnie ustawić. Wie czym i kogo przekupić a kasę na to wszystko czerpie z lokatorów. Co niektórzy nie widzą, że z nich korzysta, bo ważniejsze jest to, że załatwił glazurę czy akumulator. No ludzie! <olaboga> Jakim kosztem? I na nic zdają się pisma do administracji, bo i tam pan Prokop ma swoje dojścia. Jak tak na niego patrzę, to w sumie dla mnie zamontowanie nowego kranu czy czegokolwiek innego też byłoby "małym piwem przed śniadaniem", bo prowizorkę każdy Polak potrafi. Tak później trzeba było samemu po nim poprawiać. Także z niego taka złota rączka jak ze mnie da Vinci. O sytuacji z Kazanowiczem to nawet wspominać nie chcę. Chociaż pewnie doktorowi lepiej było w Domu Matysiaków. Ciekawe jakby się ułożyła ta historia, gdyby Tadeusz Janczar mógł grać dalej. W sumie cieszę się, że rozwiązali to w ten sposób a nie jak w przypadku Talarowej - uśmiercili w miesiąc po Popiołku. Tyle, że Barbara Rachwalska już nie żyła, więc innej opcji już nie było.

Piszesz Jean o śmierci Talarowej i powrocie Baśki. Nie podoba mi się ta zamiana. Do tego cała sytuacja z mszą za Marię oraz z pieczątką. Andrzejek cały w skowronkach. Podchodzi zadowolony, rozmawiają jak gdyby nigdy nic... Sielanka! A pomyśleć, że kilka odcinków temu skoczyliby sobie do gardeł, tzn. Baśka Andrzejowi, żeby tylko dostać rozwód. Nie ogarniam sytuacji. Nawiązując do wątku Basi... W niedzielę rano skacząc po kanałach znalazłam pierwszy odcinek "Domu" na TVP Historia. Dopiero niedawno TVP Polonia zakończyła transmisję, teraz można znów oglądać serial w telewizji, w soboty i niedziele około godziny 9. Usiedliśmy do śniadania i o dziwo nikt się nie buntował, że "znów to samo". Oglądaliśmy razem i co chwilę kto inny podawał dalszy bieg wydarzeń czy też fragment dialogu. <haha> Z racji tego, ze zaraz po śniadaniu musieliśmy z wujem wyjechać, przed zakończeniem odcinka zaczęłam się szykować. Będąc w kuchni słyszę głos mamy: "No na tą to ja patrzeć nie mogę!"  :D Idę zobaczyć o kogo chodzi i kogo widzę? Sarnę! Dobrze, że w tej kwestii się zgadzamy :D

Zapomniałabym dodać, że Basia jest w ciąży z Łukaszem. Dobrze, że dodali, iż może mieć problemy z utrzymaniem ciąży. Dlaczego? Bo mnie cały czas ciekawiło, że Baśka z Andrzejem nie zaszła w ciążę. Dobra czepiam się, wiem, że mogą być z tym problemy. Po tym odcinku jestem spokojniejsza.

Trochę irytuje mnie zachowanie Ewy w tym odcinku. Rozumiem, że jest zazdrosna o Andrzeja, ale swoim zachowaniem nie polepszała sytuacji. Co robiła? Darła zdjęcia Baśki! Może jej to dało jakąś ulgę, ale na Andrzeja pozytywnie nie wpłynęło. Jak już się sprawa uspokoiła,  to po "riki-tiki-tak" musiała go zapytać czy kiedykolwiek ją kochał? Lepszego momentu wybrać sobie nie mogła. I te późniejsze pretensje o pieczątkę... Gdyby nie udawała, że telefon od Basi to pomyłka, to pewnie o wszystkim by się dowiedziała a tak dowiedziała się, ale po czasie. Może znów za bardzo się czepiam.

Czas przypomnieć sobie odcinek 14 <okularnik>