Autor Wątek: Dom (od 3 do 9 sierpnia)  (Przeczytany 55658 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #60 dnia: Sierpień 14, 2013, 08:12:44 »
Właśnie Andrzej podwiózł Baśkę do tego domu rencisty, gdzie przebywa Kazanowicz. Nagła komitywa tych dwojga jest po prostu niesmaczna, biorąc pod uwagę jak się rozstawali kilka lat wcześniej  ::)
A ja nic dziwnego w tym nie widzę - lata minęły, emocje ostygły, oboje jakoś tam dojrzeli (w pewnym stopniu oczywiście)... Głupio by było gdyby nadal mieli "iść na noże". Zresztą... Andrzeja czeka jeszcze ten fatalny romans z tą plastyczką - Nika się nazywała?
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #61 dnia: Sierpień 14, 2013, 08:23:59 »
Właśnie Andrzej podwiózł Baśkę do tego domu rencisty, gdzie przebywa Kazanowicz. Nagła komitywa tych dwojga jest po prostu niesmaczna, biorąc pod uwagę jak się rozstawali kilka lat wcześniej  ::)
A ja nic dziwnego w tym nie widzę - lata minęły, emocje ostygły, oboje jakoś tam dojrzeli (w pewnym stopniu oczywiście)... Głupio by było gdyby nadal mieli "iść na noże". Zresztą... Andrzeja czeka jeszcze ten fatalny romans z tą plastyczką - Nika się nazywała?

Skoro emocje ostygły i oboje dojrzeli to dobrze byłoby sobie trochę rzeczy powyjaśniać a nie gruchać jak gołąbki i głaskać się po policzkach. Tak się Jedruś zagalopował, że Basieńka wysiadając  zgubiła pieczątkę lekarską  <olaboga>
Baśka narobiła mu świństw a potem ni z tego ni z owego przychodzi na mszę i cytuje była teściową. Wypadałoby się tylko dostosować do tego cytatu  <zniecierpliwiony>
Nie lubię czegoś takiego  ???

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #62 dnia: Sierpień 14, 2013, 08:28:54 »
Skoro emocje ostygły i oboje dojrzeli to dobrze byłoby sobie trochę rzeczy powyjaśniać a nie gruchać jak gołąbki i głaskać się po policzkach. Tak się Jedruś zagalopował, że Basieńka wysiadając  zgubiła pieczątkę lekarską  <olaboga>
Baśka narobiła mu świństw a potem ni z tego ni z owego przychodzi na mszę i cytuje była teściową. Wypadałoby się tylko dostosować do tego cytatu  <zniecierpliwiony>
Nie lubię czegoś takiego  ???
No to cytowanie Talarowej to faktycznie "nie tego" i to mocno. Akurat Baśka mocno napsuła krwi nie tylko Andrzejowi ale i swoim rodzicom - przecież jak dowiedziała się o "śmierci" Łukasza to nieźle imprezowała.
Nie zgadzam się, że "powinni sobie powyjaśniać". Po co? Co by to dało? Ona miała rodzinę, on miał rodzinę, do siebie by nie wrócili na pewno... Jestem zdania, że w takich przypadkach o pewnych rzeczach nie trzeba wspominać.
Nie pamiętam tej sceny w samochodzie - miziali się po policzkach? No, to to już przegięcie w drugą stronę...

A sam Łukasz Zbożny to też "aparat" - zamiast czym prędzej wracać do "ukochanej narzeczonej" to się jeszcze w Kanadzie z Kanadyjkami musiał pozabawiać :) A potem się dziwi, że jak już łaskawie przyjechał - to "ZONK".
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #63 dnia: Sierpień 14, 2013, 08:36:25 »
Cytuj
Nie zgadzam się, że "powinni sobie powyjaśniać". Po co? Co by to dało? Ona miała rodzinę, on miał rodzinę, do siebie by nie wrócili na pewno..

Moim zdaniem wyjaśnienia nie maja służyć osiągnięciu czegoś, tutaj w sensie odzyskania żony/męża/kochanka. Powrotu nawet nie wzięłam pod uwagę. Ludzie sobie wyjaśniają dla uspokojenia sumienia, osiągnięcia spokoju, dla utrzymania dobrych stosunków...no i warto przeprosić.
Z usta Basieńki nie usłyszałam niczego takiego.  ::) A Andrzejek? Znowu skamle. "Czy TY mnie Basiu kiedykolwiek kochałaś?" i gładzi po policzku, coraz natarczywiej...i co...? Oboje mają rodziny  <jezyk>
Zamiast tego powinni pogadać, poważnie pogadać  <tak>
Naprawdę myslisz, ze aby wyjaśnić coś to tzreba mieć jakiś interes w tym? No błagam, Przemo ...

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #64 dnia: Sierpień 14, 2013, 08:39:44 »
Cytuj
Nie zgadzam się, że "powinni sobie powyjaśniać". Po co? Co by to dało? Ona miała rodzinę, on miał rodzinę, do siebie by nie wrócili na pewno..

Moim zdaniem wyjaśnienia nie maja służyć osiągnięciu czegoś, tutaj w sensie odzyskania żony/męża/kochanka. Powrotu nawet nie wzięłam pod uwagę. Ludzie sobie wyjaśniają dla uspokojenia sumienia, osiągnięcia spokoju, dla utrzymania dobrych stosunków...no i warto przeprosić.
Z usta Basieńki nie usłyszałam niczego takiego.  ::) A Andrzejek? Znowu skamle. "Czy TY mnie Basiu kiedykolwiek kochałaś?" i gładzi po policzku, coraz natarczywiej...i co...? Oboje mają rodziny  <jezyk>
Zamiast tego powinni pogadać, poważnie pogadać  <tak>
No nie wiem, nie jestem do tego przekonany. Sam jak nieraz spotkam przypadkiem jakąś swoją "byłą" to nawet jak gadamy to "tych" spraw nie ruszam w rozmowie, bo po co. Jestem osobą mocno emocjonalną i pewnie potem miałbym niezły materiał do nocnych rozmyślań, a w nocy to ja lubię inne rzeczy robić ;)
No ale do rzeczy. Może masz rację - Baśka powinna przede wszystkim przeprosić bo narobiła zamieszania w czyimś życiu. No ale to już "inna" Basia - poważna pani doktor a nie tamta dziewczyneczka, która poleciała za Zbożnym bo ten jej jakieś dwa wierszydła strzelił...
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #65 dnia: Sierpień 14, 2013, 08:49:02 »
Cytuj
No nie wiem, nie jestem do tego przekonany. Sam jak nieraz spotkam przypadkiem jakąś swoją "byłą" to nawet jak gadamy to "tych" spraw nie ruszam w rozmowie, bo po co. Jestem osobą mocno emocjonalną i pewnie potem miałbym niezły materiał do nocnych rozmyślań, a w nocy to ja lubię inne rzeczy robić ;)

Ale chyba nie z każdą "byłą" rozstawałeś się w nerwach czy bez słowa, nie każdej zrobiłeś jakieś świństwo, no i chyba nie z każdą byłeś w świętym związku małżeńskim prze kilka lat... <mysli>
A skoro emocje biorą górę i tak jak Andrzejek nie może nadal o Basi zapomnieć, to trzeba zwyczajnie się nie spotykać a nie dalej udawać, że jest ciągle 200-setny czwartek  <jezyk> Ale wyjaśnić i przeprosić się powinno  <tak>

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #66 dnia: Sierpień 14, 2013, 08:52:19 »
Cytuj
No nie wiem, nie jestem do tego przekonany. Sam jak nieraz spotkam przypadkiem jakąś swoją "byłą" to nawet jak gadamy to "tych" spraw nie ruszam w rozmowie, bo po co. Jestem osobą mocno emocjonalną i pewnie potem miałbym niezły materiał do nocnych rozmyślań, a w nocy to ja lubię inne rzeczy robić ;)

Ale chyba nie z każdą "byłą" rozstawałeś się w nerwach czy bez słowa, nie każdej zrobiłeś jakieś świństwo, no i chyba nie z każdą byłeś w świętym związku małżeńskim prze kilka lat... <mysli>
Poza "związkiem małżeńskim" to utrafiłaś. Z tym, że to one mi robiły świństwa. No ale to nie miejsce i czas na wspomnienia.

Cytuj
A skoro emocje biorą górę i tak jak Andrzejek nie może nadal o Basi zapomnieć, to trzeba zwyczajnie się nie spotykać a nie dalej udawać, że jest ciągle 200-setny czwartek  <jezyk> Ale wyjaśnić i przeprosić się powinno  <tak>
No tak.... Tu masz rację. Ale ten wątek w tym drugim sezonie na szczęście został potraktowany po macoszemu. Gdyby to była typowa telenowela to pewnie skończyłoby się płomiennym romansem, rozbiciem rodzin i tak dalej. Choć płomienny romans dopiero będzie, tyle, że z inną "główną bohaterką".
A jeśli już o "talarowych" kobietach - ciekawym wątkiem jest "Zoja" - która nie mogąc mieć Talara w wersji oryginalnej, załapała się na "kopię" :D :D
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #67 dnia: Sierpień 14, 2013, 12:54:46 »
A jeśli już o "talarowych" kobietach - ciekawym wątkiem jest "Zoja" - która nie mogąc mieć Talara w wersji oryginalnej, załapała się na "kopię" :D :D

Załapała się...szantażem. gdyby chłopak niczego od niej nie potrzebował, to by się nie załapała   <cwaniak> Swoją drogą, też mi satysfakcja  <jezyk> Chociaż na pewno zagrała na nosie seniorowi...
A Kajtek wiadomo, robił to w imię wyższych celów, coby ratować ukochaną kobietę (które to dziewczę też mnie irytowało, bezpłciowe takie, bez emocji).  <zez>

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #68 dnia: Sierpień 14, 2013, 13:20:03 »
A jeśli już o "talarowych" kobietach - ciekawym wątkiem jest "Zoja" - która nie mogąc mieć Talara w wersji oryginalnej, załapała się na "kopię" :D :D

Załapała się...szantażem. gdyby chłopak niczego od niej nie potrzebował, to by się nie załapała   <cwaniak> Swoją drogą, też mi satysfakcja  <jezyk> Chociaż na pewno zagrała na nosie seniorowi...
No ale się załapała, tak czy inaczej. Najlepsza jednak była w I sezonie, "towarzyszka Zoja", bardziej stalinowska niż sam Stalin, ciekawe czy wiedziała, że wszyscy z niej "leją" :)

Cytuj
A Kajtek wiadomo, robił to w imię wyższych celów, coby ratować ukochaną kobietę (które to dziewczę też mnie irytowało, bezpłciowe takie, bez emocji).  <zez>
To chyba wina aktorki. Kwiatkowska zwykle grywała takie smętne dziewczynki co to do trzech nie umieją zliczyć :)

Kwestia zaś Kajtka i Andrzeja - "Pomogę mu jak wróci na studia!" - tutaj Jędruś pokazuje swoją apodyktyczność - chłopak jest pełnoletni, ułożył sobie życie, "odciął pępowinę" - a ten z tymi "studiami" wyskakuje. Szkoda, że mu jeszcze pasem nie przyładował, jak to w zwyczaju Talarów było. To co jak ojciec dochrapał się w bólach "inżynierka" to i synowie też muszą? Mogę jeszcze zrozumieć jego pretensje do Krzyśka, który na początku faktycznie przeginał, chcąc iść "na skróty". Ale Kajtek od Krzyśka był jednak o całe lata dojrzalszy.
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #69 dnia: Sierpień 14, 2013, 18:09:12 »
Najlepsza jednak była w I sezonie, "towarzyszka Zoja", bardziej stalinowska niż sam Stalin, ciekawe czy wiedziała, że wszyscy z niej "leją" :)

Była mściwa.  <tak> Kiedy raz zauważyła Andrzeja i jego kumpli ze studiów wychodzących  z kościoła (a poszli tam nie  z powodu swojej pobożności, ale z powodu profesora, u którego mieli zdawać najważniejszy na studiach egzamin) zaraz po egzaminie zwołała posiedzenie komitywu. Napierała tym bardziej, że Andrzej mówił, że się śpieszy, że dziś nie może. Gotowa był ujawnić, gdzie kolegów spotkała...
Andrzej nie poszedł wtedy na spotkanie z Bronkiem i właściwie stracił go na zawsze... :(

Cytuj
Kwestia zaś Kajtka i Andrzeja - "Pomogę mu jak wróci na studia!" - tutaj Jędruś pokazuje swoją apodyktyczność - chłopak jest pełnoletni, ułożył sobie życie, "odciął pępowinę" - a ten z tymi "studiami" wyskakuje. Szkoda, że mu jeszcze pasem nie przyładował, jak to w zwyczaju Talarów było. To co jak ojciec dochrapał się w bólach "inżynierka" to i synowie też muszą? Mogę jeszcze zrozumieć jego pretensje do Krzyśka, który na początku faktycznie przeginał, chcąc iść "na skróty". Ale Kajtek od Krzyśka był jednak o całe lata dojrzalszy

Przecież to logiczne.
Znowu jesteś cięty na studentów/magistrów, Mintku?  <mysli>

Offline 007

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 76
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #70 dnia: Sierpień 15, 2013, 22:04:17 »
Z Andrzejem jest jeden, podstawowy, problem. Zbytnio  dopatruje się  symboli a personifikacja to jego ulubiona figura retoryczna  :) Każda kobieta to jakiś dzień tygodnia. Jak nie czwartek to niedziela  :D  Tydzień dni ma siedem, strach pomyśleć  ;) Na szczęście nigdy nie przyszło mu do głowy nazwać Ewy wtorkiem i pewnie dlatego wytrzymała z nim tyle lat  :)

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #71 dnia: Sierpień 16, 2013, 09:36:13 »
Mnie zastanawia Henio Lermaszewski. On był żonaty przed Danusią z Sierpuchowa?
W scenie, kiedy wybiera się z Talarową by obejrzeć co to otrzymała w testamencie odnalezionym w piecu, mówi do jakiejś kobiety stojącej przed kamienicą : "kochanie zaraz wracam". No i tak, kobieta zdecydowanie za młoda na matkę, nawet jeśli miałoby to brzmieć: "kochani, zaraz wracam". Hmmm...to mnie właśnie zaciekawiło <mysli>
A Danusia? Cóż, lubię to dziewczę  <tak>
I generalnie w szoku byłam, że to córka Wiktora i że, uwaga, Andrzej chrzestnym jest  :o Pi razy oko licząc, dziewczyna urodziła się po wojnie (na pewno jest młodsza od Mietka) a wtedy Andrzej i Wiktor...powiedzmy, że nie znajdowali wspólnego języka... <slucha>

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #72 dnia: Sierpień 16, 2013, 14:12:31 »
Znowu jesteś cięty na studentów/magistrów, Mintku?  <mysli>
Nieeee.... na Andrzejka i na jego "ojcowskie" podejście do synów.
Sam jestem "magazynierem" :)

Apropos - znalazłem e-booka "Dom - opowieść filmowa", czyli ksiązkowa wersja naszego ulubionego serialu. Nawet się fajnie czyta, choć na końcu trochę się różni od filmu.
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline KONICZYNKA

  • M&Ar-forever!
  • *****
  • Wiadomości: 380
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #73 dnia: Sierpień 16, 2013, 22:13:02 »
Dobrze. To Ty teraz obejrzyj ten 10 a potem go ładnie tutaj podsumuj. Ja będę wiedzieć co jest na topie i sobie pogadamy  <tak>

Z "małym" opóźnienie, ale jestem. Nie wiem czy umiem ładnie podsumować, jednak się postaram.

W dziesiątym odcinku akcja przesuwa się już dalej. W pierwszej chwili można myśleć, że Andrzej czeka na przyjście na świat swojego pierwszego dziecka, a tu taka niespodzianka. Rodzi się drugi syn. Tak jak pierwszy dostał imię po dziadku - Kajetan, tak przy drugim Ewa chce postawić na swoim: Krzysztof, choć Andrzej upiera się na Bronisława. Jaki padł wybór wiadomo, w sumie chyba nawet lepiej. Po co miał by mały codziennie przypominać rodzicom to co było...

Powszechnie wiadomo, że jak się ktoś rodzi, to i ktoś umrzeć musi, to i tu nie jest inaczej. Ledwie Ewa wróciła do domu z małym, przychodzi telegram o śmierci starego Talara. Swoją drogą w scenie z telegramem, gdzie Andrzej maluje pokój, znów irytuje mnie Karol. Ok, może jestem do niego uprzedzona, ale jak go słyszę: "Nie za grubo?" "Ja bym kładł cieniej..." to mnie normalnie krew zalewa. <haha> Wszędzie swoje trzy grosze musiał wtrącić, zawsze pokazać, że on by zrobił "tak". Wracając jednak do rzeczy. Wiadomo, że jak ojca zabrakło, to będzie trzeba zrobić coś z ojcowizną. Jeszcze dobrze Talar nie spoczął na cmentarzu, to już się kupiec wokół domu kręcił. A Ewunia niby nie chce mu nic powiedzieć, ale podpytać ile można by na gospodarstwie zarobić, to nie zapomniała. Sprawy późniejszej wykłócania się całej trójki o to, co "zrobić" z matką, komentować nie muszę, bo ładnie to już podsumowaliście. Ewa oczywiście, że oni nie mają warunków. Leszek by zabrał, ale nie ma gdzie, mieszkanie by kupił za 100 tys., ale tyle nie dostanie, bo Ewa już wiedziała, że 50 tys. im się należy. Dołożyć do mieszkania to nie. Mogła się tak przy kasie nie upierać. Poświęcić trochę, dołożyć do mieszkania i miała by święty spokój. Uparła się i przywiozła sobie ten "gnój" do domu ( pisząc o gnoju nie mam na myśli Talarowej, generalizuję sprawę). Źle to sobie wymyśliła. Najbardziej szkoda mi starej Talarowej, co ta kobieta przeszła. Jej pytanie: "Co ze mną będzie" mam wrażenie obrazuje wszystko. Nie chciała być ciężarem dla nikogo, ale też wiedziała, że sama zostać nie może. Scena wyjazdu, obchodzenie gospodarstwa i ten biegnący pies za samochodem - nie umiem nie płakać. Po raz kolejny te sceny wywołały u mnie tę samą reakcję. <placze> A to co się działo później w Warszawie, to już nawet się opowiadać nie chce. Tu też właściwie wszystko powiedzieliście. Ja dodam od siebie tylko słowa Talarowej odnośnie syna i synowej: "Oni ze mną nie rozmawiają, oni do mnie mówią..." Smutne, ale jakże prawdziwe.

A Danusia? Cóż, lubię to dziewczę  <tak>
I generalnie w szoku byłam, że to córka Wiktora i że, uwaga, Andrzej chrzestnym jest  :o Pi razy oko licząc, dziewczyna urodziła się po wojnie (na pewno jest młodsza od Mietka) a wtedy Andrzej i Wiktor...powiedzmy, że nie znajdowali wspólnego języka... <slucha>

Zakręcona jest ta sprawa. Jeżeli jest tak jak piszesz i urodziła się chwilę po wojnie, to nic tu się nie układa, bo wtedy Andrzej nie mógł być chrzestnym, bo zanim by nim został, to by go Wiktor skrócił o głowę. W 10 odcinku, na pogrzebie Kajetana jest obecna również Jadźka z małą dziewczynką. W pierwszej chwili pomyślałam, że to jej córka. Myślę sobie jednak, że skoro Jadźka taka w Andrzeju zakochana, z nikim później być nie chciała, ale widać jakoś sobie życie ułożyła. Teraz sobie myślę, że przecież mogła stać właśnie z Danusią. Musiała by się urodzić gdzieś w okolicach 56' roku, bo jakoś w tych okolicach Wiktor wyszedł z więzienia. Tyle, że o żadnej żonie czy tam partnerce Wiktora w czasach więzienia mowy nie było, sama Jadźka do niego jeździła. Poplątane to wszystko. Nie wiem czy moja wersja jest prawdziwa, bo nie wiem, w którym roku przyjeżdża ona na Złotą (w celu pójścia do szkoły, dobrze pamiętam?). Jak dojdę do tych odcinków, to sprawdzę czy moja wersja jest możliwa. Jest całkiem prawdopodobna, tylko wtedy jak wielka byłaby różnica wieku między nią a Heniem? Z 30 lat? <olaboga>

Zaczyna wychodzić już sprawa chłopaków z lasu. To będzie jednak motyw przewodni następnego odcinka.

Ula Siekierko - ta mała wiolonczelistka - to trafić gorzej nie mogła. Biedna się zakochała, ale wiadomo, Talar sobie wymyślił inaczej i tak musiało być. Rozpiła się później przez niego, ale całe szczęście jakoś im się później ułożyło. To wszystko jednak przede mną.

Śmiać mi się chciało w tym odcinku, jak Andrzej puścił nagranie Mazowsza i mówi: "Posłuchaj Kajtek, mama śpiewa" a tam Irenka Santor <haha> No chyba, że chodziło mu, że mama śpiewa, ale te chórki z tyłu...

No i Andrzej ledwo nie wyleciał z pracy przez słynną akcję z oponami. Jednak wszystko poszło po jego myśli, sam Jasiński bardzo się cieszył, że udało się sprawę załatwić. Jednak tylko pozornie, bo z pracy nie wyleciał, ale go przenieśli do BKD (Biura Konstrukcji doświadczalnych) gdzie "nie robi się nic". "Wpadł do dołka"...

Uwielbiam ten serial    <zauroczony>

Ja też <serduszko>

Może jeszcze uda mi się dziś opisać odcinek 11?  <mysli>

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #74 dnia: Sierpień 17, 2013, 02:43:32 »
Cytuj
W dziesiątym odcinku akcja przesuwa się już dalej. W pierwszej chwili można myśleć, że Andrzej czeka na przyjście na świat swojego pierwszego dziecka, a tu taka niespodzianka. Rodzi się drugi syn.

Chyba wszyscy dają się na to nabierać  :D Przecież zaledwie na koniec poprzedniego odcinka Ewa przychodzi do Andrzeja z wieścią, że zostaje ojcem. Każdy by się spodziewał ślubu najpierw, zmagań Ewy z ciążą a tu...minęło sobie kilka lat.
Czas tam mija szybko. Przecież w każdym jednym odcinku potrafią się zmienić wszystkie pory roku...w ciągu jednego roku, dwóch lat...  ;D
Nic się tam nie wydłuża, nie nuży.

Cytuj
ierwszy dostał imię po dziadku - Kajetan, tak przy drugim Ewa chce postawić na swoim: Krzysztof, choć Andrzej upiera się na Bronisława. Jaki padł wybór wiadomo, w sumie chyba nawet lepiej. Po co miał by mały codziennie przypominać rodzicom to co było...

No Ewie raczej bardziej na rękę było to nieprzypominanie sobie co się stało z Bronkiem i  jaki się miało w tym udział.  <slucha>
Ciekawe co by na to imię powiedział Leszek?
Postawa Ewy jest przykra, w tej konkretnej sytuacji ale w wielu innych też.

Danusia przyjeżdża do Warszawy zaraz po chrzcinach w Sierpuchowie, kiedy to Leszek z Ulą przynieśli do kościoła swojego pierworodnego. Jest rok 1970, początek lata. Kiedy Danusia przyjeżdża ponownie - jest w 6 miesiącu ciąży. Jest grudzień, sylwester nawet chyba. Henio mówi wtedy znamienne słowa: "Nowy rok, nowy sekretarz, nowy Lermaszewski". Na Wybrzeżu trwają strajki stoczniowców, co przy okazji robienia filmu o marynarzach dokumentuje Wrotek   a 20 grudnia towarzysz Wiesław przestał być I sekretarzem PZPR (i zaczęła się era wujka Gierka od cukierków  <tak> ).
Może być tylko jedno wytłumaczenie, absurdalne trochę, ale jest. Towarzyszka życia Wiktora  (tak to się współcześnie mówi...) ochrzciła dziecko sama a na chrzestnego zawołała Andrzeja- może nawet za namową Jadźki... <mysli> Wiktor poszedł siedzieć. Po kilku latach obaj panowie dochodzą do porozumienia i jest wszystko ok.