Autor Wątek: Dom (od 3 do 9 sierpnia)  (Przeczytany 55693 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #45 dnia: Sierpień 13, 2013, 16:22:44 »
Tak, jestem po 12 odcinku. Ten serial jest dla ludzi o mocnych nerwach. Sama śmierć Popiołka w takiej chwili -  <placze> Przemowa Kazanowicza na pogrzebie -  <placze> przeprowadzka ze Złotej (jak się potem okazuje chwilowa) -  <placze>
A dlaczego właściwie Kazanowicz jest takim trochę odludkiem? <mysli>
Śmiać mi się tylko chciało, gdy Halinka zapytała Mundiego kto to jest towarzysz Wiesław... ;D
I jeszcze ten testament znaleziony w piecu, w którym to talarowa - Popiołkowa odziedzicza plac na którym stoi Pałac Kultury i Nauki :)
I poszli zwiedzać z Heniem Lermaszewskim, po słowach którego też się popłakałam: "Gdyby Popiołek wiedział jak nas rozsiewają to by powiedział koniec świata<tak>

Offline KONICZYNKA

  • M&Ar-forever!
  • *****
  • Wiadomości: 380
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #46 dnia: Sierpień 13, 2013, 19:44:47 »
Tak, jestem po 12 odcinku. Ten serial jest dla ludzi o mocnych nerwach. Sama śmierć Popiołka w takiej chwili -  <placze> Przemowa Kazanowicza na pogrzebie -  <placze> przeprowadzka ze Złotej (jak się potem okazuje chwilowa) -  <placze>

Do tego cała sytuacja u Jasińskich i mamy naprawdę mocny odcinek. <placze> Dlatego właśnie to jest mój ulubiony odcinek. Od samego początku, jak tylko pierwszy raz zobaczyłam ten odcinek, jestem przekonana, że drugiego takiego odcinka nie ma. W każdym jest coś wzruszającego, coś co wyciska łzy, ale w tym odcinku jest kumulacja. Uwielbiam ten odcinek, mimo, że (a może właśnie dlatego) jest tak smutny i wzruszający. Jeszcze tylko dwa odcinki przede mną i będę mogła sobie obejrzeć 12 odcinek, w którym znam praktycznie każdy dialog.

A dlaczego właściwie Kazanowicz jest takim trochę odludkiem? <mysli>

Myślę, że jest to konsekwencja pobytu w obozie. Doskonale jest to widoczne w odcinku 9, w którym odbywa się proces. Adwokat przedstawia Kazanowicza jako niepoczytalnego. Robi to wbrew woli doktora. Ten cały czas powtarza, że wie co zrobił, że jest tego w pełni świadom. Jednak jak się tak bardziej nad tym wszystkim zastanowi, wsłucha w słowa adwokata i psychologów, to faktycznie jest w tym dużo prawdy. Kazanowicz nie przyznaje się do tego, wypiera taką informację, ale obóz mocno na niego wpłynął. Dlatego myślę, że był taki wyobcowany. Mam nadzieję, że właśnie o to Jean pytałaś. Jeżeli tak, to ja właśnie tak widzę całą sytuację.

I poszli zwiedzać z Heniem Lermaszewskim, po słowach którego też się popłakałam: "Gdyby Popiołek wiedział jak nas rozsiewają to by powiedział koniec świata<tak>

Do tego jeszcze piękne widoki Warszawy i wskazania w odpowiednie miejsca, w których teraz mają mieszkać lokatorzy kamienicy. I pytanie Talarowej, co jest w pewnym punkcie i odpowiedź Henia, że tam zginął pan Popiołek <placze> Jak tu nie płakać?

Całe szczęście wszystko skończyło się dobrze. Lokatorzy Złotej 25 mogą pozostać w swoich mieszkaniach.  <tak>

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #47 dnia: Sierpień 13, 2013, 20:12:16 »
Jesteś Aniołem Czterolistna  <calus> a ukocham Cię jeszcze bardziej jak przypomnisz mi lub wyjaśnisz, czym był dom M(m)atysiaków <tak>

Jeżeli w przypadku Kazanowicza, bycie odludkiem to konsekwencja pobytu w obozie to nie dziwię się. Jednak mimo tego bycia odludkiem, zawsze jakoś dogadywał się z sąsiadami. A pamiętasz, co powiedział Mietkowi, kiedy ten przyszedł do niego zapytać kto był jego ojcem (Kazanowicz odbierał poród)? "Masz matkę, masz bardzo dobrą matkę". Bardzo mądrze mu powiedział i Mietek szybko zrozumiał  <tak>
Prokop jest okropny - wszystko to dla niego "małe piwo przed śniadaniem", nawet zaszczucie człowieka. No i umie przekupywać talonami...nrd-owskimi zmywakami...
Hitem odcinka 13 jest Basia Lawina -  Zbożny na  mszy za św. Talarową, cytująca przy Andrzeju przykazanie swojej teściowej byłej: "Żyj tak, żeby nikt przez ciebie nie płakał". No po prostu w jej ustach... ::)

Offline KONICZYNKA

  • M&Ar-forever!
  • *****
  • Wiadomości: 380
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #48 dnia: Sierpień 13, 2013, 21:02:25 »
Jesteś Aniołem Czterolistna  <calus> a ukocham Cię jeszcze bardziej jak przypomnisz mi lub wyjaśnisz, czym był dom M(m)atysiaków <tak>

Dziękuję <rumieniec> Co do Domu Matysiaków, to wydaje mi się, że chodzi o DPS im. Matysiaków założony w 1966 roku w Warszawie. Imię pochodzi oczywiście od słynnej rodziny Matysiaków ze słuchowiska radiowego. Doktor Kazanowicz po próbie samobójczej trafia właśnie do tego Domu Pomocy Społecznej.

Jeżeli w przypadku Kazanowicza, bycie odludkiem to konsekwencja pobytu w obozie to nie dziwię się. Jednak mimo tego bycia odludkiem, zawsze jakoś dogadywał się z sąsiadami. A pamiętasz, co powiedział Mietkowi, kiedy ten przyszedł do niego zapytać kto był jego ojcem (Kazanowicz odbierał poród)? "Masz matkę, masz bardzo dobrą matkę". Bardzo mądrze mu powiedział i Mietek szybko zrozumiał  <tak>

Dokładnie! To jest kolejna scena, która potwierdza, że ten odcinek jest wspaniały. Lidka mogła być uznawana przez innych (Karola) za głupiutką, naiwną, ale była wspaniałą matką. W tym odcinku padają również inne znamienne słowa. Gdy Lidka odkrywa wyprowadzkę Mietka, mówi do ojca, że się wyprowadzi. Na pytanie matki: "dokąd?" odpowiada: "Znajdę mieszkanie. Sprzedam się a mieszkanie znajdę." I tu widać jak dobrą jest matką. Wiele przeszła w życiu, nic nie jest dla niej straszne, jeżeli chce pomóc synowi.

Jeżeli chodzi o Kazanowicza, to masz rację. On do końca takim odludkiem nie był. Często rozmawiał z sąsiadami, pomagał. Jednak często jego zachowanie budziło wątpliwości. Czasem sam Popiołek wychodził z jego mieszkania przestraszony. Warto wrócić do odcinka 9 i posłuchać rozmów toczących się na sali sądowej. Można łatwo zrozumieć zachowanie Kazanowicza, bo mimo iż było to głównie mówione w celu obrony przed karą więzienia, ale jest w tym dużo racji.

Hitem odcinka 13 jest Basia Lawina -  Zbożny na  mszy za św. Talarową, cytująca przy Andrzeju przykazanie swojej teściowej byłej: "Żyj tak, żeby nikt przez ciebie nie płakał". No po prostu w jej ustach... ::)

Bardziej komicznej sytuacji nie ma w całym serialu. Tak jak można wierzyć w te słowa wypowiedziane przez Talarową, tak w ustach Basi brzmią śmiesznie. Ona jedna wiedziała, że tak się powinien człowiek zachowywać. Kpina! <histeryk>

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #49 dnia: Sierpień 13, 2013, 21:28:17 »
Jesteś Aniołem Czterolistna  <calus> a ukocham Cię jeszcze bardziej jak przypomnisz mi lub wyjaśnisz, czym był dom M(m)atysiaków <tak>
Dziękuję <rumieniec> Co do Domu Matysiaków, to wydaje mi się, że chodzi o DPS im. Matysiaków założony w 1966 roku w Warszawie. Imię pochodzi oczywiście od słynnej rodziny Matysiaków ze słuchowiska radiowego. Doktor Kazanowicz po próbie samobójczej trafia właśnie do tego Domu Pomocy Społecznej.

Właśnie Andrzej podwiózł Baśkę do tego domu rencisty, gdzie przebywa Kazanowicz. Nagła komitywa tych dwojga jest po prostu niesmaczna, biorąc pod uwagę jak się rozstawali kilka lat wcześniej  ::)
Sceny przed Uniwersytetem: studenci - elita intelektualna kontra, nastawiona przeciwko nim przez tych "mądrych" z partii - klasa robotnicza. Pałowanie odchodziło konkretne - warto popatrzeć jak bardzo cudowny to był ustrój  <tak>
Podobnie protesty przeciwko zdjęciu "Dziadów" z afisza. Swoją drogą Gienek Popiołek też musi wiele razy "przeżywać" konflikt interesów <tak>

Pogrzeb Jasińskiego - komedia. Pogrzeb na koszt państwa, ale bez księdza. Wdowa chce księdza aż do miejsca pochówku to nie będzie orkiestry, sztandarów i przemówienia...które było toćka w toćkę jak na pogrzebie Bronka (zresztą ten sam mówca...i jeszcze się nie nauczył  <smiech> ). Mówi nam to coś?

Offline KONICZYNKA

  • M&Ar-forever!
  • *****
  • Wiadomości: 380
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #50 dnia: Sierpień 13, 2013, 22:46:05 »
Właśnie Andrzej podwiózł Baśkę do tego domu rencisty, gdzie przebywa Kazanowicz. Nagła komitywa tych dwojga jest po prostu niesmaczna, biorąc pod uwagę jak się rozstawali kilka lat wcześniej  ::)

No widzisz, na wszystko są odpowiedzi. Teraz sama znalazłaś odpowiedź na swoje pytanie <ok> Ja się cieszę, że teraz oglądam tak spokojnie, całe odcinki a nie tak z doskoku. Wiele rzeczy mi się rozjaśnia, wiele rzeczy potrafię zrozumieć. Wcześniej oglądałam raczej z doskoku, jak była okazja. Dobrze, że zdecydowałam się oglądać tak na spokojnie.

Pogrzeb Jasińskiego - komedia. Pogrzeb na koszt państwa, ale bez księdza. Wdowa chce księdza aż do miejsca pochówku to nie będzie orkiestry, sztandarów i przemówienia...które było toćka w toćkę jak na pogrzebie Bronka (zresztą ten sam mówca...i jeszcze się nie nauczył  <smiech> ). Mówi nam to coś?

O tym pogrzebie Jasińskiego, to Ty z tą "komedią" to tak na poważnie, czy to raczej ironia z Twojej strony? Wolę się upewnić...

Mówi nam to coś... Jak z księdzem to bez żadnych dodatków, nici z pogrzebu na koszt państwa. Jasińska jednak stanowczo stwierdza, że "obejdzie się". I ma rację. Brakowało mi tylko, żeby Mundek do swojego "schrzaniaj stąd" dał temu facetowi porządnego kopniaka w tyłek. Do tego jeszcze stwierdzenie, że szarfy "Stanisławowi Jasińskiemu - Rada Zakładowa FSO" można zdjąć a wieńce wykorzystać na innym pogrzebie, to już przegięcie. Całą sytuację z orkiestrą uratował Andrzej:

Andrzej: "Panowie, komu Wy macie zagrać ten ostatni raz? Towarzyszowi czy koledze, no?"
Orkiestra: "Koledze!"

I znów wszyscy lokatorzy stali murem za Jasińskim, chcieli, żeby jego ostatnia droga była taka, jaką zażyczyła sobie wdowa. Czasem się ze Stanisławem nie zgadzali, ale jak trzeba było poprzeć Jasińską, to każdy się tego trzymał. Dla mnie sceny z pogrzebu Stanisława, to kolejny wyciskacz łez. No nie umiem nie płakać <placze> DO tego scena kłótni Mietka z dziadkiem i telefon do Lidki z informacją o jego śmierci. Sceny kłótni zostały posklejane. Zabrano sceny nagrane przy realizacji poprzedniej serii i domontowano do tego sceny z "nowym" Mietkiem, bo w 1996 pan Wirgiliusz Gryń niestety już nie żył. Zmarł jeszcze przed premierą 12 odcinka. Także, żeby zakończyć wątek Jasińskiego, trzeba było zmontować sceny.

Zastanawia mnie tylko fakt, że Jasiński poszedł na emeryturę bo miał 65 lat. Urodził się w marcu 1903 roku a zmarł 10 marca 1968 roku. Czyli faktycznie żył 65 lat. Tylko, że te 65 to kończył w tym roku co zmarł, więc jak rok wcześniej miał już 65, jak przechodził na emeryturę? Nie wspomnę już, że na trumnie było napisane: "Żył 62 lata". Ktoś albo nie umiał liczyć, albo pomylił piątkę z dwójką. <mysli>

Cieszę się, że przede mną dopiero odcinek 10, bo jeszcze przez 3 odcinki mogę sobie pooglądać Jasińskiego.  <szczerzy_sie>

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #51 dnia: Sierpień 13, 2013, 23:10:23 »
 <o_tak>Komedia to co tam wyprawiali a nie, że śmieszne było. Tragikomiczne raczej.
To mów Czterolistna co właśnie oglądasz, będzie prościej się wymienić informacjami. Ja sobie przypomnę i możemy gadać.
Jestem akurat przy wypadku Andrzeja i Leszka i przy tym jak  Andrzej z Ewą szukają Uli, by pomogła Leszkowi, który nikogo nie kocha, nikogo nie chce i leczyć też nie ma się po co.
A Ula? Biedna dziewczyna i świetna dziewczyna. Przez Leszka się truła, przez Leszka pije...i Leszkowi pomaga. Tutaj przynajmniej będzie happy end i uczucie jest z obu stron.
Poznańskiego też już nie ma. Dostał paszport z napisem "Posiadacz tego dokumentu nie jest obywatelem Polski". Przeżył okupację w stodole Talarów a PRL dał mu radę  <slucha> To pożegnanie na dworcu też mnie wzruszyło, choć ogólnie nie przepadałam za tą postacią.
Ale to jeszcze nic - pojawiła się już Stroynowska  ::) O mateczko, to jest dopiero męczący wątek <tak> Romantowska też mnie męczy  :ysz:
W tym wątku normalny jest tylko ojciec  <tak> Stroynowska i jej siostra bliźniaczka, której szuka...to jakiś obłęd. 

Cytuj
Sceny kłótni zostały posklejane. Zabrano sceny nagrane przy realizacji poprzedniej serii i domontowano do tego sceny z "nowym" Mietkiem, bo w 1996 pan Wirgiliusz Gryń niestety już nie żył. Zmarł jeszcze przed premierą 12 odcinka. Także, żeby zakończyć wątek Jasińskiego, trzeba było zmontować sceny.

A tego nie wiedziałam  <rumieniec>

Offline KONICZYNKA

  • M&Ar-forever!
  • *****
  • Wiadomości: 380
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #52 dnia: Sierpień 13, 2013, 23:21:03 »
Komedia to co tam wyprawiali a nie, że śmieszne było. Tragikomiczne raczej.

Tak właśnie myślałam, ale wolałam się upewnić. <tak>

To mów Czterolistna co właśnie oglądasz, będzie prościej się wymienić informacjami. Ja sobie przypomnę i możemy gadać.

Ja właśnie zabieram się za odcinek 10...  <slucha>

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #53 dnia: Sierpień 13, 2013, 23:23:56 »
Dobrze. To Ty teraz obejrzyj ten 10 a potem go ładnie tutaj podsumuj. Ja będę wiedzieć co jest na topie i sobie pogadamy  <tak>
Ja oglądam dalej póki mam jak. Uwielbiam ten serial    <zauroczony>

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #54 dnia: Sierpień 14, 2013, 07:09:13 »
Historia Mietka Pocięgło jest też ruszająca. Na studia się nie dostał, bo mimo wiedzy, nie miał znajomości a dziadek to wiadomo...i tak miał wiele cierpliwości, że chował szwabskiego bachora  ::) Z domu się wyniósł, bo poznał prawdę o sobie.
Mietek to w ogóle taka postać tragiczna moim zdaniem. Chciał dobrze dla innych, dla siebie - i wciąż mu nic nie wychodziło - z pracą, kobietami i w zasadzie ze wszystkim. Osobiście to bym go "widział" z wnuczką Bizanca (no jakże jej było? ech, skleroza...) i nawet coś tam między nimi chwilowo "iskrzyło" (ale dosłownie chwilowo).
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #55 dnia: Sierpień 14, 2013, 07:20:17 »
Historia Mietka Pocięgło jest też ruszająca. Na studia się nie dostał, bo mimo wiedzy, nie miał znajomości a dziadek to wiadomo...i tak miał wiele cierpliwości, że chował szwabskiego bachora  ::) Z domu się wyniósł, bo poznał prawdę o sobie.
Mietek to w ogóle taka postać tragiczna moim zdaniem. Chciał dobrze dla innych, dla siebie - i wciąż mu nic nie wychodziło - z pracą, kobietami i w zasadzie ze wszystkim. Osobiście to bym go "widział" z wnuczką Bizanca (no jakże jej było? ech, skleroza...) i nawet coś tam między nimi chwilowo "iskrzyło" (ale dosłownie chwilowo).

Z tą całą Beatką? O, Boże. Szczeniuch się bujał w Mietku, ale to takie dziewczę szczeniackie było. Wiecznie jakieś pretensje: do matki, że szuka swojej siostry, do losu, że za honor nowych dżinsów sobie nie kupi. Ciekawa ta rodzina. Dziadek były ułan chyba a ojciec  komuch.
Mietkowi się wreszcie w miłości poszczęściło - w końcu spotkał Ninę. Co prawda na początku źle ją ocenił, posądził o donosicielstwo...ale końcem końców okazało się, że jest niewinna  <tak>

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #56 dnia: Sierpień 14, 2013, 07:24:06 »
Z tą całą Beatką? O, Boże. Szczeniuch się bijał w Mietku, ale to takie dziewczę szczeniackie było. Wiecznie jakieś pretensje: do matki, że szuka swojej siostry, do losu, że za honor nowych dżinsów sobie nie kupi. Ciekawa ta rodzina. Dziadek były ułan chyba a ojciec  komuch.
Oj tam, oj tam - "szczeniuch" :) Pokręcone dziewczę, ale to pewnie wynika ze specyfiki rodziny w jakiej dorastała. Dziadek był chyba rotmistrzem ułanów i żył w swoim świecie, oderwany od realności, ojciec z matką osobno, w dodatku matka miała "szmergla" w wiadomym kierunku... Myślę, że pasowała do Mietka, przy nim by dojrzała.

Cytuj
Mietkowi się wreszcie w miłości poszczęściło - w końcu spotkał Ninę. Co prawda na początku źle ją ocenił, posądził o donosicielstwo...ale końcem końców okazało się, że jest niewinna  <tak>
No właśnie, on ją w końcu znalazł po tym jak ją wywalił z domu? Bo nie pamiętam.
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #57 dnia: Sierpień 14, 2013, 07:30:10 »
Myślę, że Mietek już potrzebował dojrzałej... ;) Beatka w końcu i tak znalazła swoje szczęście i sobie tam mogła dojrzeć.
Za to Ninka to już inny kaliber. Razem strajkowali, razem konspirowali, przeszli podobne doświadczenia, Każde z nich było mentorem. 
To Mietek ją odnalazł - zobaczył ją w telewizorze (taka migawka)  podczas strajków na Wybrzeżu (1980).

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #58 dnia: Sierpień 14, 2013, 07:53:26 »
A dlaczego właściwie Kazanowicz jest takim trochę odludkiem? <mysli>

Myślę, że jest to konsekwencja pobytu w obozie. Doskonale jest to widoczne w odcinku 9, w którym odbywa się proces. Adwokat przedstawia Kazanowicza jako niepoczytalnego. Robi to wbrew woli doktora. Ten cały czas powtarza, że wie co zrobił, że jest tego w pełni świadom. Jednak jak się tak bardziej nad tym wszystkim zastanowi, wsłucha w słowa adwokata i psychologów, to faktycznie jest w tym dużo prawdy. Kazanowicz nie przyznaje się do tego, wypiera taką informację, ale obóz mocno na niego wpłynął. Dlatego myślę, że był taki wyobcowany. Mam nadzieję, że właśnie o to Jean pytałaś. Jeżeli tak, to ja właśnie tak widzę całą sytuację.
Dokładnie tak - to jest nawet jakiś taki syndrom, który ma swoja naukową nazwę, tylko nie pamiętam. Ludzie, którzy dłuższy czas byli w obozie koncentracyjnym, po wyzwoleniu nadal zachowywali się częściowo jakby w tym obozie wciąż byli - bycie "odludkiem", chowanie kawałków chleba po kieszeniach, wstawanie o 4 rano i tak dalej. Z tym, że nie jest to choroba psychiczna, raczej "schorzenie".


Nawet taki Jasiński czasami patrzał na ludzi inaczej niż zza statutu PZPR :).

Pewnie, czasem nawet Jasińskiemu się zdarzało. Ogromnie podobają mi się sceny z odcinka 9. Jak Jasiński ma być wywieziony na taczce z fabryki. Swoją drogą scena gdy robotnicy FSO na czele ze Spodzieją idą na Jasińskiego strasznie kojarzy mi się z "Chłopami" i sceną wywozu Jagny ze wsi <haha> Jasiński po tych wydarzeniach mógł zareagować inaczej. Mógł przyczynić się do zwolnienia połowy fabryki, mógł zrobić wszystko. Jednak spasował i stwierdził, że już za biurko nie usiądzie, tylko zacznie pracować razem z innymi. Miał ludzkie odruchy, miał...
Ta scena ze Spodzieją i Jasińskim "w klatce" to masakryczna. Myślę, że on wtedy właśnie zrozumiał, że ubóstwiany przez niego nowy ustrój nie jest tak idealny jak mu się wydawało. Smutno było patrzeć jak ten stary, zatwardziały "komuch" płacze.

Cytuj
W dziewiątym odcinku podobał mi się jeszcze wątek procesu dr Kazanowicza. Cała kamienica stanęła za doktorem. Nie było lepszych i gorszych. Wszyscy byli równi, wszyscy stali po jednej stronie. To również było piękne na Złotej, że choć często lokatorzy kamienicy mieli różne zdanie, choć czasem się kłócili, to jeżeli jednemu z nich działa się krzywda, to się jednoczyli i wspólnie rozwiązywali problemy. Mieć takich sąsiadów to skarb! <ok>
Ot własnie to - można powiedzieć, że ten wątek przewijał się przez cały serial - lokatorzy mieli różne poglądy, różne charaktery - ale jak co do czego przyszło to swojego nie dali skrzywdzić.
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #59 dnia: Sierpień 14, 2013, 07:59:46 »
A dlaczego właściwie Kazanowicz jest takim trochę odludkiem? <mysli>

Myślę, że jest to konsekwencja pobytu w obozie. Doskonale jest to widoczne w odcinku 9, w którym odbywa się proces. Adwokat przedstawia Kazanowicza jako niepoczytalnego. Robi to wbrew woli doktora. Ten cały czas powtarza, że wie co zrobił, że jest tego w pełni świadom. Jednak jak się tak bardziej nad tym wszystkim zastanowi, wsłucha w słowa adwokata i psychologów, to faktycznie jest w tym dużo prawdy. Kazanowicz nie przyznaje się do tego, wypiera taką informację, ale obóz mocno na niego wpłynął. Dlatego myślę, że był taki wyobcowany. Mam nadzieję, że właśnie o to Jean pytałaś. Jeżeli tak, to ja właśnie tak widzę całą sytuację.
Dokładnie tak - to jest nawet jakiś taki syndrom, który ma swoja naukową nazwę, tylko nie pamiętam. Ludzie, którzy dłuższy czas byli w obozie koncentracyjnym, po wyzwoleniu nadal zachowywali się częściowo jakby w tym obozie wciąż byli - bycie "odludkiem", chowanie kawałków chleba po kieszeniach, wstawanie o 4 rano i tak dalej. Z tym, że nie jest to choroba psychiczna, raczej "schorzenie".

Fobia może też. To nie jest choroba (zresztą ta jest chyba wtedy i wymaga bezwzględnego leczenia, kiedy możesz stanowić zagrożenie dla siebie lub społeczeństwa). Chorobę Kazanowicza wymyślono na potrzeby procesu, właściwie aby mu pomóc. Chyba niczego nie pomyliłam... <mysli>