Autor Wątek: Dom (od 3 do 9 sierpnia)  (Przeczytany 55656 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #15 dnia: Sierpień 08, 2013, 11:55:02 »
Lang gorszy od Wrotka? No nie wiem. Co prawda  Wrotek Halinkę traktowa bardziej humanitarnie. W ogóle nigdy chyba jej niczego złego nie powiedział...ale ona i tak robiła wszystko, zrobiłaby dla niego wszystko. Obaj mają za uszami, jeśli chodzi o stosunek do kobiet.  Na innym polu są inni. Może lepsi, można powiedzieć. Lekarz - idealista? Tak. W końcu Tolka Pocięgło postawił na nogi - nie dla siebie, nie dla zysku, nie dla sławy.

Cytuj
Ja myślę, że ta nieszczęśliwa miłość Andrzeja do Baśki wyprała go z wszelkich uczuć. Wiemy jak wyglądało małżeństwo z Ewą - zero czułości, przywiązania, empatii. Potem jak urodzili się jego synowie - tak samo, on ich w zasadzie tylko opieprzał za wszystko, nie mieli u niego pomocy ani wsparcia.

Wyprała. Ewa później cierpiała - z drugiej strony pamiętam jak Bronka traktowała. Można powiedzieć, że Ewa przy Andrzeju to  swój był przy swoim. Tylko dzieci naprawdę szkoda.

Offline KONICZYNKA

  • M&Ar-forever!
  • *****
  • Wiadomości: 380
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #16 dnia: Sierpień 08, 2013, 15:03:40 »
Wczoraj sprezentowałam sobie maraton. Obejrzałam część odcinka 4, część 5 oraz cały 6. <okularnik>

Lang gorszy od Wrotka? No nie wiem. Co prawda  Wrotek Halinkę traktowa bardziej humanitarnie. W ogóle nigdy chyba jej niczego złego nie powiedział...ale ona i tak robiła wszystko, zrobiłaby dla niego wszystko. Obaj mają za uszami, jeśli chodzi o stosunek do kobiet.  Na innym polu są inni. Może lepsi, można powiedzieć. Lekarz - idealista? Tak. W końcu Tolka Pocięgło postawił na nogi - nie dla siebie, nie dla zysku, nie dla sławy.

To ja się raczej zgodzę z Mintkiem. Dla mnie Wrotek przy Karolu to "małe piwo przed śniadaniem". Sama wspomniałaś, że Mundek traktował Halinkę bardziej humanitarnie. Był z nią cały czas. Miał wiele kobiet, to fakt. Nie było to w porządku wobec Halinki, jednak nigdy jej nie zostawił, choć po głowie wiele razy chodziła mu myśl o rozstaniu. A Karol? Mnie jego lekarskie zasługi jakoś mnie nie przekonują. Dobrze, postawił Tolka na nogi, był znakomitym lekarzem, ale jakim był człowiekiem? Jak można być dobrym jeżeli pacjentów traktuje się fantastycznie, robi się dla nich wszystko a najbliższych się poniża? W swojej ostatniej wiadomości wspomniałam o nim, bo pojawia się w 4 odcinku. Niby taki wspaniałomyślny, nie chce wyrzucać Jasińskich ze "swojego" mieszkania, chce zamieszkać w służbówce, stawia Tolka na nogi. Jednak na każdym kroku każdemu pokazuje, że jest "mądrym" panem doktorem i wszyscy powinni się z nim zgadzać. Potrafił przecież pokłócić się z Lawiną, po ten miał inne poglądy. Zero jakiegoś szacunku dla osób starszych. Miał o sobie wysokie mniemanie, bo on syn starosty, to myśli, że wszystkie rozumy pozjadał. Nie umiem spojrzeć na niego łaskawym wzrokiem. A już potraktowanie Lidki...Chciałam wstrzymać się do obejrzenia 8 odcinka, ale skoro już się wypowiadam, to dokończę. W tym miejscu marzyłabym o jakiejś funkcji +18, bo żeby opisać zachowanie Karola wobec Lidki, to trzeba by użyć kilku mocnych słów. Wszystko byłoby dobrze, gdyby został w służbówce a nie szukał lepszego posłania w łóżku Lidki. Po co on się z nią ożenił? Tylko po to, żeby, powtarzając za Mundkiem, mieć nocne, właściwie całodobowe seanse pt. "Riki-tiki-tak" za darmo. Przecież daje to doskonale do zrozumienia Lidce, gdy ta go pyta o powód małżeństwa. Nic nie odpowiada, za to zamyka drzwi pokoju i zaciąga do łóżka. A ten tekst przed wyjściem na herbatę u profesora: "Profesor zaprosił wszystkich z żonami. Niestety..." I wcale nie jest mi żal, że nie pojechał na szkolenie. Dobrze zrobiła Lidka chowając przed nim list. <brawo> Nie była taka głupia, za jaką ją uważał. Nie wiem, czy myślę tak o nim z sentymentu do Lidki, jednak nie umiem inaczej.

Szkoda mi Tolka. To był wspaniały człowiek. Trochę szalony, ale w pozytywnym znaczeniu. Czy on musiał zginąć? Dzień po ślubie? No i znów Lidce się od życia oberwało. Widać tak musiało być, żeby później Lang miał się koło kogo zakręcić.

Do 6 odcinka wiele dzieje się w wątku Andrzeja i Baśki. W czwartym, po informacji, że Łukasz nie żyje, Baśka staje się bardzo rozrywkowa. Upija się, w nosie ma Andrzeja, nawet poszaleć chce z Mundkiem. Ten oczywiście okazję by wykorzystał. Nie wiem tylko co się nagle Basi stało na końcu odcinka, bo tak to na Jędrka patrzeć nie mogła a jak zawalił się budynek, to pierwsza biegła sprawdzić czy go tam nie ma. Jaka radość ją ogarnęła jak zobaczyła, że żyje. <olaboga> Nagle doszła do wniosku, że może coś do niego czuje? Następnie choroba Basi i rozwijanie się ich uczucia. Tak się Talar starał, że w końcu Basia zgadza się zostać jego żoną. Pierwszy raz chyba zdarzyło mi się wzruszyć na ich ślubie. Może dlatego, że nie myślałam o tym co będzie dalej. Baśka chyba pokochała Andrzeja. Nie tak jak Zbożnego, to pewne, ale chyba z wdzięczności dla wszystkiego co dla niej zrobił. Jednak darzyła go uczuciem. Andrzejowi też udało się uniknąć zemsty Tomasza. Zauważyłam, ze Andrzej to ma chyba manię obracania się, bo na ślubie też się ogląda <haha> Żeby oczywiście nie było zbyt pięknie, to już dzień po ślubie przychodzi list z CK z informacją, że Łukasz przebywa w Kanadzie. Z jednej strony dziwię się Marcie, że zdecydowała się na ukrywanie tej informacji przed córką, ale myślała, że tak będzie lepiej, bo młodzi są szczęśliwi. Z drugie podziwiam ją z tego samego powodu, bo trzeba było wile poświęcić ukrywając tę informację. Zdrowie poświęciłaby dla szczęścia córki. Tylko jakie to szczęście. Jeszcze będzie musiała się o tym przekonać.

Znów miała okazję oglądać Jadźkę. Ta jedyna chyba najbardziej kochała Andrzeja, mimo spraw związanych z Wiktorem. I ta gra Darii Trafankowskiej. Uwielbiam na nią patrzeć.

W kolejnych odcinkach poznajemy bliżej braci Andrzeja: Bronka i Leszka. Bronek - junak, przodownik pracy. Niby osiągnął wiele, ale na co mu się to wszystko przydało. Skończyło się tragicznie, bo wszystko mu się posypało - i dosłownie i w przenośni. Biedny Leszek był świadkiem wypadku. Pisząc o Bronku, trudno nie wspomnieć o Ewie - zapatrzonej w siebie panience. Kolejna taka co wszystkie rozumy pozjadała. Jednak śledziłam tą historię z Talarem, to doszłam do wniosku, że nie umiem jej do końca negatywnie ocenić. Baśka w 6 odcinku mówi do Bronka: "W życiu można kochać się w jednym Talarze". Można by pomyśleć, że Ewa pokochała dwóch, ale to dla mnie nie jest prawdą. Bronek jej najwyżej imponował, ale tylko Andrzeja pokochała prawdziwie. Bronek młody był, niedoświadczony i za dużo sobie obiecywał. A ona? Przecież tak naprawdę niczego mu nie deklarowała. To, że poszła z nim na testy mostu, to o niczym jeszcze nie świadczyło. Cały czas przecież powtarzała mu, żeby się od niej odczepił. Oczywiście święta nie była, ale szczerze Bronkowi dawała do zrozumienia, że nic między nimi nie będzie. Co do jej związku z Andrzejem wypowiem się później, jak dojdę do właściwych odcinków. Tak naprawdę dla mnie są dwie Ewy: ta zapatrzona w siebie, arogancka podczas historii z Bronkiem oraz poświęcająca wszystko kura domowa, żona Andrzeja. Ja wiem, ze to dokładnie ta sama osoba, ale zupełnie odmieniona. Nie tylko aktorka się zmieniła, ale też sama bohaterka. Jak już kiedyś pisałam, mój największy problem polega na tym, że dla mnie Ewa grana przez Joannę Pacułę a Ewa grana przez Halinę Rowicką to dwie osoby. Spotkałam się również z podobną wypowiedzią gdzieś w Internecie. Wiem oczywiście, że to ta sama osoba, ale jakoś nie umiem sobie tego połączyć.

Wiele można zauważyć niedociągnięć w serialu, ale bez sensu jest wytykanie małych błędów, jednak śmiać mi się zachciało, jak Bronek w jednej scenie 5 odcinka ma rysunek na klatce narysowany w lewo a w następnej w prawo <haha>
« Ostatnia zmiana: Sierpień 08, 2013, 16:48:45 wysłana przez KONICZYNKA »

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #17 dnia: Sierpień 09, 2013, 14:13:38 »
Moim zdaniem Bronek to najbardziej tragiczna postać w tym serialu. Ofiara systemu, w który wierzył (aż za bardzo) i ofiara nieszczęśliwej miłości. Młody chłopak ze wsi, junak, który ani myśli wracać do domu, pomagać ojcu i nosić swoją skórę. Bronek jednak chce życia innego - miasta, wina, kobiet. No bo to "osiemnasty rok idzie a on się nie ma z czego spowiadać".  ;D Myśli, że jego skóra to klasa robotnicza, 300% normy i sława w kronikach filmowych.
Dodatkowo Ewa. Z jednej strony - ok, nic na siłę. Z drugiej Ewa naśmiewa się z wierszyka o ogródku na uszach wszystkich "byłych analfabetów" (stanowcze "nie" czasami okazuje niezbyt w porządku) a przychylniejsza jest "sławnemu Bronkowi". Jasne, ze go nie kochała. Jasne, że nie powinna udawać. Znowu jednak apeluję o humanitaryzm <smiech>

Ja ciągle nie zrobiłam sobie maratonu :( Muszę z pamięci a ta zwykle...no własnie...Mówi wam to coś? ;)

Offline Xr

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 67
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #18 dnia: Sierpień 09, 2013, 21:15:08 »
Mam do Was pytanie w którym odcinku serialu zagrał Marcin Dorociński?

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #19 dnia: Sierpień 10, 2013, 22:29:15 »

[quoteMam do Was pytanie w którym odcinku serialu zagrał Marcin Dorociński?][/quote]

Nie wiem, szczerze mówiąc (musiała to być mała rólka), ale szukałaby w okolicach Mietka Pocięgło.

 
Cytuj
Z jednej strony dziwię się Marcie, że zdecydowała się na ukrywanie tej informacji przed córką, ale myślała, że tak będzie lepiej, bo młodzi są szczęśliwi. Z drugie podziwiam ją z tego samego powodu, bo trzeba było wile poświęcić ukrywając tę informację. Zdrowie poświęciłaby dla szczęścia córki. Tylko jakie to szczęście. Jeszcze będzie musiała się o tym przekonać.

Z jednej strony rozumiem,  z drugiej nie. Baśka nigdy Andrzeja nie kochała i chyba nie była szczęśliwa, skoro matka wyszła z założenia, że trzeba informację o liście ukryć. Marta bała się, że ta informacja mogłaby zburzyć spokój córki ale przecież nie powinna zniszczyć małżeństwa, bo Baśka była szczęśliwa. Zrobiłabym to najpóźniej przy drugim liście.
Teraz się wydało i najbardziej się oberwało Andrzejowi. Współczułam mu trochę - tak stać i się dowiedzieć, że żona nigdy nie była szczęśliwa. Tak, wiem, wiedział przecież, że Baśka kochała innego i ciągle o nim myślała...ale dowiedzieć się, że starania wszystkie poszły na marne to trochę kijowo. Baśka bowiem ani przez chwilę szczęśliwa nie była.
I potem jeszcze te oskarżenia o przyczynienie się  zazdrosnego (niby)  Andrzeja o zniknięcie Łukasza. Tylko Marta go broniła, ale nawet ona potrafiła zniknąć z dnia na dzień.
Fakt, że za niektóre głupie poglądy bym Andrzeja zabiła. Za polityczną poprawność, za stosunek do ojca (który marzył tylko o tym, żeby mieć choć jedno zwykłe dziecko - fajnie powiedział na przysiędze Leszka  <tak>). Ale jeśli chodzi o małżeństwo z Baśką (a jeszcze bardziej gdy chodzi o rozstanie) to raczej jestem po stronie Andrzeja.

Cytuj
Znów miała okazję oglądać Jadźkę. Ta jedyna chyba najbardziej kochała Andrzeja, mimo spraw związanych z Wiktorem. I ta gra Darii Trafankowskiej. Uwielbiam na nią patrzeć.

Moja ulubiona scena to przemycanie Andrzeja w beczce na gnojówkę.  :D

Offline Xr

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 67
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #20 dnia: Sierpień 10, 2013, 22:42:47 »

[quoteMam do Was pytanie w którym odcinku serialu zagrał Marcin Dorociński?]

Cytuj
Nie wiem, szczerze mówiąc (musiała to być mała rólka), ale szukałaby w okolicach Mietka Pocięgło.
Cytuj
Czyli gdzie dokładnie?

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #21 dnia: Sierpień 10, 2013, 22:52:47 »
Czyli gdzie dokładnie?

Nie wiem, przecież powiedziałam. Jak dojdę do tego odcinka i nie przegapię to powiem. Myślę, że to będzie miedzy  21 a 25 odcinkiem, czyli wtedy, gdy Pocięgło był pracownikiem naukowym i bawił się w strajki oraz tajne komplety ;)
Można też samemu obejrzeć a nie tylko liczyć na innych :)

Offline Xr

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 67
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #22 dnia: Sierpień 10, 2013, 23:38:29 »
Szukałem i szukałem na tych scenach na Uniwersytecie w odcinek 20 w zwyż i nie znalazłem :(

Offline KONICZYNKA

  • M&Ar-forever!
  • *****
  • Wiadomości: 380
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #23 dnia: Sierpień 11, 2013, 01:06:43 »
Szukałem i szukałem na tych scenach na Uniwersytecie w odcinek 20 w zwyż i nie znalazłem :(

To musiałeś źle szukać. Jeżeli gdzieś występował, to właśnie w ostatnich 5 odcinkach. Możliwe, że jeżeli nie był to znajomy ze studiów Mietka, to może Beaty Borowskiej? Do tych odcinków mi jeszcze daleko, jak nie przegapię, to podobnie jak Jean się odezwę. Tylko wiesz, że mogła to być bardzo mała rólka?

Cytuj
Z jednej strony dziwię się Marcie, że zdecydowała się na ukrywanie tej informacji przed córką, ale myślała, że tak będzie lepiej, bo młodzi są szczęśliwi. Z drugie podziwiam ją z tego samego powodu, bo trzeba było wile poświęcić ukrywając tę informację. Zdrowie poświęciłaby dla szczęścia córki. Tylko jakie to szczęście. Jeszcze będzie musiała się o tym przekonać.

Z jednej strony rozumiem,  z drugiej nie. Baśka nigdy Andrzeja nie kochała i chyba nie była szczęśliwa, skoro matka wyszła z założenia, że trzeba informację o liście ukryć. Marta bała się, że ta informacja mogłaby zburzyć spokój córki ale przecież nie powinna zniszczyć małżeństwa, bo Baśka była szczęśliwa. Zrobiłabym to najpóźniej przy drugim liście.

Bo decyzję Marty, to naprawdę ciężko zrozumieć. Jest w tym tyle sprzeczności, że trudno to sobie jakoś sensownie wytłumaczyć. Jednak skoro podjęła decyzję o zatajeniu pierwszego listu, to nie dziwię się, że nie powiedziała o następnych. Konsekwentnie trzymała się jednej wersji i nie zmieniała zdania. Czy powiedzenie Basi byłoby lepszym rozwiązaniem? Trudno teraz ocenić. W tej sytuacji każde rozwiązanie niosło za sobą konsekwencje.

Cytuj
Znów miała okazję oglądać Jadźkę. Ta jedyna chyba najbardziej kochała Andrzeja, mimo spraw związanych z Wiktorem. I ta gra Darii Trafankowskiej. Uwielbiam na nią patrzeć.

Moja ulubiona scena to przemycanie Andrzeja w beczce na gnojówkę.  :D

Tak! Moja również. I ta pewność w głosie Jadźki: "Bimber!". Miała dziewczyna głowę nie od parady! Jak spokojnie sobie jechała, tu pomachała, tam pomachała. Stoicki spokój. I udało jej się wywieźć Talara ze wsi <ok>

Teraz się wydało i najbardziej się oberwało Andrzejowi. Współczułam mu trochę - tak stać i się dowiedzieć, że żona nigdy nie była szczęśliwa. Tak, wiem, wiedział przecież, że Baśka kochała innego i ciągle o nim myślała...ale dowiedzieć się, że starania wszystkie poszły na marne to trochę kijowo. Baśka bowiem ani przez chwilę szczęśliwa nie była.
I potem jeszcze te oskarżenia o przyczynienie się  zazdrosnego (niby)  Andrzeja o zniknięcie Łukasza. Tylko Marta go broniła, ale nawet ona potrafiła zniknąć z dnia na dzień. 

Trudno nie bronić Andrzeja. Jeżeli chodzi o zachowanie Basi, to trzeba by tu znów (za Twoim przykładem) zaapelować o humanitaryzm <haha> Zachowała się podle. Ok, rozumiem, nocowała u Igi. Jednak jak się deklarowała, że nie będzie ani z Andrzejem, ani z Łukaszem. Oczywiście! Potrafię zrozumieć, że chciała się z Talarem rozstać, to jest do przyjęcia, ale dlaczego w taki sposób? Wręcz z nienawiścią, zawzięcie dążyła do rozwodu. Przecież on nic nie wiedział o Łukaszu, to nie on ukrywał listy. Podrzucił zdjęcie, ale dawno się przyznał. Najpierw zła była również na rodziców, ale szybko zrozumiała, że Andrzej to samo zło i można na niego zrzucić całą winę. A on nie miał jak się bronić. Leszek mu już wcześniej powiedział, że Lawinowie za nim nie przepadają. Było trzeba brata słuchać, ale kto wtedy myślał, że wspaniałe "Państwo Doktorostwo" i ich kochana córka, mogą tak się zachować.

Ja już jestem po odcinku 8. Główne wątki to "pięciogroszówki", czyli nowy biznes Lermaszewskich, ślub Lidki i Karola, rozwód Basi i Andrzeja oraz pojawienie się Ewy.

Co do Państwa Langów, wypowiedziałam się wcześniej, zdania nie zmieniłam, to nie będę się powtarzać. Może Ty się Jean do tego odniesiesz po obejrzeniu.

Lermaszewscy to z wszystkiego zrobią dobry interes. Zaczęli wyrabiać medaliki z Matką Boską z pięciogroszówek. Interes trzeba było zamknąć, bo jak już sam Jasiński wiedział... Heniowi się zamarzył wyjazd za granicę. Cała akcja z próbą kradzieży paszportu wyśmienita <haha>

O Basi i Andrzeju też już nie ma się co wypowiadać. Basia nie cofnie się przed niczym, żeby "odzyskać wolność". No i jak widzimy na końcu odcinka, odwiedza Łukasza w więzieniu, ta co miała być sama <slucha>

No i pojawia się znowu Ewa. Leszek z Andrzejem odwożą ojca do szpitala, a że podkowa odpadła to trzeba było kowala szukać. Tak szukali, tak szukali, że w końcu śpiewającą Ewę znaleźli. Ona, wielka gwiazda Mazowsza, koleżanka Irki Santor. Biedna nie miała co ze sobą zrobić, bo warunki do spania nie były najlepsze... To się Talarowie zdeklarowali z noclegiem. Ewa od początku zwracała większą uwagę na Andrzeja, za to na Ewę zwrócił uwagę Leszek. Pomieszanie z poplątaniem. Zapytałabym co oni wszyscy w sobie widzieli? <haha> Cała sytuacja w Sierpuchowie zrobiła się dość dziwna.

Z całej tej sytuacji z Ewą znaczące są dla mnie jej słowa do Andrzeja: "Prawdziwy z Ciebie Talar. Tak ma być jak Ty chcesz?" Święte słowa. Każdy z trzech braci to dokładne powielenie Kajetana Talara. Ojciec na stanowcze "Nie" Bronka, odpowiada: "Nie? Ja tego słowa jeszcze od moich synów nie słyszałem..." No, ale jak się wszystkie wartości do głowy pasem wbijało... Jak się nagle synowie zaczęli buntować, to stary Talar nie mógł sobie z tym poradzić. A oni mieli po prostu swoje zdanie i tak miało być, jak tego chcieli. Dokładnie tak jak ojciec. Wszyscy tacy sami, prawdziwi Talarowie...

Czas na odcinek dziewiąty <okularnik>
« Ostatnia zmiana: Sierpień 11, 2013, 11:28:29 wysłana przez KONICZYNKA »

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #24 dnia: Sierpień 11, 2013, 13:40:54 »
Szukałem i szukałem na tych scenach na Uniwersytecie w odcinek 20 w zwyż i nie znalazłem :(
To musiałeś źle szukać. Jeżeli gdzieś występował, to właśnie w ostatnich 5 odcinkach. Możliwe, że jeżeli nie był to znajomy ze studiów Mietka, to może Beaty Borowskiej? Do tych odcinków mi jeszcze daleko, jak nie przegapię, to podobnie jak Jean się odezwę. Tylko wiesz, że mogła to być bardzo mała rólka?

I to wcale nie musiało być na Uniwersytecie a na przykład w którymś z mieszkań na Złotej. Jakieś spotkanie ze Zbożnym się odbywało, było tam mnóstwo braci studenckiej (ktoś ich wsypał, pamiętam, Mietek podejrzewał Ninę). Własnie wtedy mógł się Dorociński przewinąć. Mógł. Proponuję obejrzeć, nie jechać po scenach. I zrobić to uważnie, bo może być twarz aktora tylko w migawce.
Gdyby Dorociński miał znaczącą rolę, tudzież dłuższą niż minuta czy dwie, z pewnością bym zapamiętała <tak> Jego ciężko jest przegapić  <zauroczony>


 
Cytuj
No i pojawia się znowu Ewa. Leszek z Andrzejem odwożą ojca do szpitala, a że podkowa odpadła to trzeba było kowala szukać. Tak szukali, tak szukali, że w końcu śpiewającą Ewę znaleźli. Ona, wielka gwiazda Mazowsza, koleżanka Irki Santor. Biedna nie miała co ze sobą zrobić, bo warunki do spania nie były najlepsze... To się Talarowie zdeklarowali z noclegiem. Ewa od początku zwracała większą uwagę na Andrzeja, za to na Ewę zwrócił uwagę Leszek. Pomieszanie z poplątaniem. Zapytałabym co oni wszyscy w sobie widzieli? <haha> Cała sytuacja w Sierpuchowie zrobiła się dość dziwna.

Bardzo dziwna. Mnie rozwala scena na cmentarzu, na grobie Bronka. Albo jak matce Ewie przedstawiają Ewę - "narzeczona Bronka, mamo". I na koniec jeszcze kocha się (odbywa stosunek - bo to nie wiadomo jakie określenie lepsze) z Leszkiem, myśląc, że z Andrzejem. A Leszek to nie wiadomo, po co taki numer wycina. Mści się na ewie za Bronka, mści się na Andrzeju...też za Bronka i widząc, jak się Ewunia do Jędrusia ślini? Robi to dla zabawy czy dla zaspokojenia chuci?
Mowa moja będzie krótka - chora sytuacja.
A   tak w ogóle to ona kiedykolwiek wylądowała w łożu z Bronisławem? Nie pamiętam, ale pamiętam za to jakiś wyrzut z czyjejś strony, że z każdym Talarem ona owocu tego spróbowała  ;D
Natomiast sama Ewa wydaje się pokorna, zmieniona faktycznie...

Offline KONICZYNKA

  • M&Ar-forever!
  • *****
  • Wiadomości: 380
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #25 dnia: Sierpień 11, 2013, 22:28:29 »
Albo jak matce Ewie przedstawiają Ewę - "narzeczona Bronka, mamo".

No to stwierdzenie wywołało u mnie duży uśmiech. Wyglądało trochę tak jakby Talarowa nie wiedziała, że syn narzeczoną miał. I czy ona w ogóle była jego "narzeczoną"? Pierścionka nie przyjęła, to żadna z niej narzeczona. Jednak rozumiem, że to były inne czasy, mało kto mówił "dziewczyna". Dziwiło mnie też to jak miło i serdecznie ją przyjęli. Przecież to żaden problem przenocować dziewczynę. Dołożyła swoją cegiełkę do takiego a nie innego końca Bronka, ale to nic. Się wszystko wybaczy. Niech się dziewczyna wyśpi bez pluskiew.

A Leszek to nie wiadomo, po co taki numer wycina. Mści się na ewie za Bronka, mści się na Andrzeju...też za Bronka i widząc, jak się Ewunia do Jędrusia ślini? Robi to dla zabawy czy dla zaspokojenia chuci?
Mowa moja będzie krótka - chora sytuacja.

Ja bym powiedziała: Moja mowa będzie krótka, bałagan mieli w tych swoich ogródkach <haha> Nie mam pojęcia co kierowało Leszkiem. Zachował się jak dzieciak. Nie wiem czy zrobił to dla zabawy. Zadowolony był... Wykorzystał sytuację, że Ewa była pijana. Z jednej strony na pewno kierował się chęcią zemsty na Ewie i Andrzeju za Bronka, ale z drugiej strony widać było, że Ewa go pociąga. Od samego początku gdy tylko ją spotkali widać było, że się jej przygląda. Chęć zemsty i widoczne zainteresowanie Ewy Andrzejem jeszcze bardziej go nakręciła. Szkoda, że kubeł zimnej wody nie ostudził jego pożądania. Zrobił swoje, pytanie tylko co mu to dało?

A   tak w ogóle to ona kiedykolwiek wylądowała w łożu z Bronisławem? Nie pamiętam, ale pamiętam za to jakiś wyrzut z czyjejś strony, że z każdym Talarem ona owocu tego spróbowała  ;D
Natomiast sama Ewa wydaje się pokorna, zmieniona faktycznie...

Prawda? Zmienia się. Nadal ma swoje "gwiazdorskie" zapędy, ale już widać, że zeszła trochę z tonu. Nie wiem czy z Bronkiem sypiała, czy dostał się do jej ogródka, nie wiem. Pokazane w serialu nie było, możemy się tego domyślać. W ogóle ta scena z Leszkiem też nie wygląda do końca tak jednoznacznie. Zastanawiam się też, że skoro Talarowie tacy święci, co to nie mają się z czego spowiadać, to może wychodzi na to, że Ewa była pierwszą i Bronka i Leszka? Może za bardzo zagłębiam się w ten temat. Jeżeli jednak prawda jest taka, że kochała się z każdym z braci, to idąc za przykładem, podsumuję to tak: Moja mowa będzie krótka, do Ewy ogródka  zawsze dla Talarów otwarta furtka <haha>

Koniec z tą moją radosną twórczością.  <jezyk>

Ja mam za sobą odcinek 9. Jeżeli obejrzę dzisiaj odcinek 10, to jutro napiszę o jednym i drugim. Teraz już nie mam weny na ubranie w słowa, tego co myślę o odcinku 9. <slucha>

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #26 dnia: Sierpień 12, 2013, 07:16:29 »
Albo jak matce Ewie przedstawiają Ewę - "narzeczona Bronka, mamo".
No to stwierdzenie wywołało u mnie duży uśmiech. Wyglądało trochę tak jakby Talarowa nie wiedziała, że syn narzeczoną miał.

A wiedziała, tak w ogóle? Bo kurcze,  nie mogę sobie przypomnieć żadnej sytuacji, sceny, żadnych okoliczności.  <slucha> Chyba,że chodzi o to, iż w tym wieku każdy chłopak jakąś narzeczoną ma?!? Tak po prostu  :)

Mnie nurtuje jeszcze co innego. Ewa uczyła tych junaków - przodowników pracy pisać w ogóle czy ortografii i poprawnej pisowni? Głosiła wtedy, pamiętam, wykład o tym, że za kilka lat w Polsce w ogóle nie będzie analfabetów. I teraz się zastanawiam, czy Bronek umiał czytać i pisać cz też nie? Chyba musiał. Brat na studiach a drugi w drodze na studia to mniejsze piwko...ale ojciec - Kajetan listy do Warszawy pisywał! Jeśli nie własną ręką no to Maria, (bo chyba nie sąsiad?) więc któreś musiało umieć.  <slucha>

A Ewunia w miarę upływu czasu małżeństwa z Jędrusiem się rozkręca. W międzyczasie umiera Kajetan senior. I trza coś zrobić z gospodarką i matką. Dyskusje braci na ten temat i trzy grosze Ewy uważam za niesmaczne. I ta jej pewność siebie - "Dlaczego Andrzej ma mieć inne zdanie niż ja". Kiedy Leszek, przerywając tyradę Ewy,zapytał brata o zdanie.
Sceny opuszczania Sierpuchowa...ech, prawdziwy wyciskacz łez.  To straszne, że ta kobieta musiał opuścić swój dom, gdzie tyle wspomnień, bo żaden syn się nie kwapił....
Nie przesadza się starych drzew. Po kilku dniach Marii na Złotej można uznać powiedzenie za słuszne.  <tak> Dodatkowo Ewa pościągała święte obrazki bo oto światowi goście przychodzą.  ::) Mamę wysłała do kina, w którym miała ona siedzieć do północy ::)

Cytuj
Moja mowa będzie krótka, do Ewy ogródka  zawsze dla Talarów otwarta furtka <haha>

Fajne  <ok> Ewa święta nie jest, oj nie, ale...i tak jest bardziej przyziemna i przywiązana do rodziny niż Basieńka  <tak>

Offline 007

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 76
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #27 dnia: Sierpień 12, 2013, 09:20:38 »
I teraz się zastanawiam, czy Bronek umiał czytać i pisać cz też nie? Chyba musiał. Brat na studiach a drugi w drodze na studia to mniejsze piwko...ale ojciec - Kajetan listy do Warszawy pisywał! Jeśli nie własną ręką no to Maria, (bo chyba nie sąsiad?) więc któreś musiało umieć.  <slucha>

Zapomniałaś o Leszku, chłopak dość długo z nimi mieszkał :) Matka umiała. Na dyplomie Andrzeja przeczytała, że to już inżynier (ojciec nie miał akurat okularów). Nie pamiętam aby były dowody oczywiste na to, że listy pisał sam ojciec ani na to, że Bronek był analfabetą  ;)

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #28 dnia: Sierpień 12, 2013, 10:10:28 »
Nie wiem. Mnie w tej historii ciągle coś nie pasuje
Nie podoba mi się też stosunek Leszka do Uli Siekierko  <tak> Dziewczyna niczemu nie jest winna ani temu że Bronek nie żyje ani temu, że Leszek nie ma pieniędzy na mieszkanie, gdzie mógłby zabrać matkę ani temu, że za chwilę Leszek będzie się chciał żenić dla pieniędzy z dość podejrzaną panienką z kręgu znajomych miastowej Ewy...co to jej teściowa gnojem śmierdzi ::)
Ula go kocha ale nie wiedzę, by się jakoś bardzo z tą miłością narzucała. Za to zrozumieć potrafi i pocieszyć. Dosłownie, słownie  :)

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
« Odpowiedź #29 dnia: Sierpień 12, 2013, 11:38:05 »
Nie przesadza się starych drzew. Po kilku dniach Marii na Złotej można uznać powiedzenie za słuszne.  <tak> Dodatkowo Ewa pościągała święte obrazki bo oto światowi goście przychodzą.  ::) Mamę wysłała do kina, w którym miała ona siedzieć do północy ::)
Straszny ten wątek jak dla mnie. Pozdejmowała te obrazy, wyniosła łóżko do kuchni (tak było? już nie pamiętam) a samą teściową niemal siłą wypchnęła za drzwi. "Bo goście mają przyjść i nie bardzo... tego... jakoś".
Na dodatek te idiotyczne tłumaczenie się Andrzejowi - "Może do kina poszła....?". Tutaj miał chłop rację, że wściekł się jak cholera - "Moja matka gnojem ci śmierdzi!". Powiedziałbym tu o Ewie, że "wyżej sr... niż tyłek nosi", bo ani ci goście specjalnie światowi ani ona nie bardzo ma kogo "podrzynać". Ot przebrzmiała gwiazda, obecnie żona i matka...

Leszek, te jego konie i obwinianie całego świata (a szczególnie Andrzeja) o śmierć Bronka... dla mnie dziecinada. Widać, że dopiero w szpitalu otrząsa się (przy wydatnej pomocy Uli Siekierko :) ), godzi z Andrzejem i jest już "tym dobrym". Ale na początku wkurza jak nie wiem. Co Andrzej o czymś tam - to ten "A Bronek?".

Trudno nie bronić Andrzeja. Jeżeli chodzi o zachowanie Basi, to trzeba by tu znów (za Twoim przykładem) zaapelować o humanitaryzm <haha> Zachowała się podle. Ok, rozumiem, nocowała u Igi. Jednak jak się deklarowała, że nie będzie ani z Andrzejem, ani z Łukaszem. Oczywiście! Potrafię zrozumieć, że chciała się z Talarem rozstać, to jest do przyjęcia, ale dlaczego w taki sposób? Wręcz z nienawiścią, zawzięcie dążyła do rozwodu. Przecież on nic nie wiedział o Łukaszu, to nie on ukrywał listy. Podrzucił zdjęcie, ale dawno się przyznał. Najpierw zła była również na rodziców, ale szybko zrozumiała, że Andrzej to samo zło i można na niego zrzucić całą winę. A on nie miał jak się bronić. Leszek mu już wcześniej powiedział, że Lawinowie za nim nie przepadają. Było trzeba brata słuchać, ale kto wtedy myślał, że wspaniałe "Państwo Doktorostwo" i ich kochana córka, mogą tak się zachować.
Tutaj Andrzeja szkoda jak cholera. Szczególnie, że gdy Baśka się w końcu dowiedziała, że Łukasz żyje - z "ukochanej żony" zrobiła się "wyrachowana jędza" tak dosłownie z godziny na godzinę. Najciekawiej było jak Zbożnego zamknęli - jak Baśka wrzeszczała "To twoja wina, postaraj się, żeby go wypuścili a obiecuję, że do niego nie wrócę". Tak jasne. Nie wrócisz... ;)
Szkoda trochę, że nie pokazano jak sam Łukasz się na to wszystko zapatrywał, czy nie było mu co najmniej głupio, że rozwala czyjeś małżeństwo (pośrednio, ale zawsze).

Oglądałem właśnie nowsze odcinki, i aż za bardzo widać ten totalny brak więzi Andrzeja z rodziną. Żona służy do gotowania obiadów, synów prawie bez przerwy objeżdża za wszystko, obraża się, ciągle ma tą zaciętą minę.

Andrzej "stary" to idealistyczny, naiwny chłopeczek, Andrzej "nowy" - to zwykła - za przeproszeniem - menda.
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"