Marciocho, doskonale Cię rozumiem też aktualnie jestem na etapie sentymentu, bo jakoś rzeczywiście nam się Dominika ostatnio bardzo mało stara... a naprawdę szkoda, bo ona potrafi zagrać pięknie, zarówno samym głosem, jak i ciałem, wystarczy czasem jeden gest i czuje się jak zaczarowana...zakochałam się w Marcie Mostowiak dokładnie w 621 odcinku i u mnie ta fascynacja przebiegała podobnie jak u Marciochy, tyle, że jestem młodsza i nie miałam okazji podziwiać Isi na wielkim ekranie ani razu, bo nawet w moim boskim kinie nie było filmu "Projekt dziecko", ale widziałam Dominikę na żywo w "Iluzjach" i bardzo mi się spodobało, szczególnie sceny, w których opowiadała o kosmosie - do dzisiaj mam ją przed oczami.. nie miałam wtedy okazji się z nią zobaczyć, ale wchodząc na scene tak trochę początkowo nieśmiało, jakby się czuła obco sprawiła wrażenie osoby niezwykle ciepłej i kochanej, do tego ubrana w jasno różową sukienke w świetle lamp wyglądała ja anioł - dla mnie w tym spektaklu była tylko ona...nie widziałam ani świetnej, jak się okazało później na ekranie telewizora Doroty Landowskiej, ani Krzysztofa Stroińskiego.... ja po prostu przyszłam tam dla niej i tak się skupiłam na jej osobie, że wszystko inne dookoła nie istniało.. Tak na mnie działa Dominika i bardzo mi to odpowiada...
Regina to był w wykonaniu Dominiki majstersztyk i ona doskonale sprawdza się w takim mocnych rolach, gdzie ma do odegrania żal, gniew, smutek, bo ona to wszystko ma w oczach, do dzisiaj pamiętam odcinek i ten jej wzrok, gdy mówiła: "Jeszcze nigdy nie zadawałam się z diabłem" albo na końcu "Nie potrafię nienawidzieć" - magiaaaaaaaaaaaa!
Dominika jest wspaniała, niepowtarzalna i choćby nie wiem co zrobiła i jak grała dla mnie będzie taka zawsze.