Zaraz dostanę po łbie...
Niestety cała prawda..., ale z drugiej strony...
To TYLKO seriale. Mają coś obrazować, ale nie przedstawiają rzeczywistości... To ludzie sobie biorą wszystko na poważnie.
Poza tym dla mnie jest różnica między telenowelą, której końca nie widać i która jak już ma 1000 odcinków to nie wiadomo co wymyślać, stąd zdrady choroby, śmierci i ciągłe wprowadzanie nowych bohaterów... Chyba nie wyobrażacie sobie że przez 1000 odcinków rodzina tylko siedzi przy stole i je obiad... A że serial to tak naprawdę mała ilość postaci, więc to wszystko się kompensuje w jednej i wychodzą różne cuda wianki i dziwadła.
Ale już uważam, że seriale, które lecą raz w tygodniu są często na wyższym poziomie. Zwłaszcza kryminalne i medyczne. Tam jakoś nawet jak jest dużo seksu, pojawiają się zdrady to nie jest aż tak to eksponowane. (Oczywiście są wyjątki jak seriale pisane przez panią Shondę R.

) Dla mnie każdy serial powinien mieć max 3 sezony i wtedy nie ma czasu na debilne wątki, zdradę co chwila i inne bzdury. Jest zamysł od początku do końca i kropka. Nie ma przeciągania, nie ma nic na siłę... ale to takie... no nierealne marzenie.
Inna sprawa ja nie cierpię seriali obyczajowych a zwłaszcza tzw. młodzieżowych. Wg mnie tam nic się nie dzieje, są puste i głupie. Nie cierpię patrzeć zwłaszcza na hamerykańskie rozwrzeszczane nastolatki.
No i jest jeszcze kwestia tego, że zwykłe seriale nie pełnią roli edukacyjnej, to że coś tam reklamują... mnie nie przeszkadza jak jest fajnie wplecione. A wolę widzieć że ktoś pije Colę niż patrzeć na butelkę z zakrytą nazwą czy jakaś wymyślną.
chyba jestem jedną z niewielu, którym lokowanie produktu, o ile spoko zrobione, nie przeszkadza.

Wszechobecna zdrada w serialach wydaje mi się zabiegiem celowym aby umniejszyć w społeczeństwie rolę rodziny, tylko nie wiem po co.
A moim zdaniem nikt nie ma w tym celu... Może po prostu traktuję seriale jako rozrywkę i jak Jean mówiła sposób na odmóżdżenie a nie jako pokazujące styl życia, tym bardziej kreujące mój styl życia.
Fakt niestety większość ludzi telewizję ogląda zupełnie bezmyślnie, ale to nie dotyczy tylko seriali. Nawet oglądając "Wiadomości", "Fakty" trzeba myśleć, no ale po co skoro telewizja mówi prawdę... :/
I racja pokazywanie tych bzdurnych rzeczy niektórym może zrobić krzywdę, ale ja cały czas wierzę, że ludzie jednak są rozsądni i traktują to jako fikcję, rozrywkę, potrafią to wykpić a nie przyjmują jako wzór życia.
Rola rodziny skutecznie jest umniejszana przez inne rzeczy i myślę, że filmy i seriale odgrywają tu najmniejszą rolę.
Najgłupszym polskim serialem dla mnie nie jest eMka a Pierwsza Miłość... Nie dość, że kiepskie technicznie, aktorsko to i scenariuszowo... Nie rozumiem fenomenu tego serialu i szczerze "podziwiam" tych, co oglądają.
No ale np. moja mama włącza to sobie czy nawet "Modę na Sukces" a jest kobietą bardzo inteligentną i rozsądną. Tylko po całym dniu zarządzania ludźmi, wizytacjach, użeraniu z ludźmi ma po prostu dość i musi bezsensu pogapić się w tv a te programy są do tego idealne. Ona przy tym odpoczywa. A naszą ulubioną rozrywką jest komentowanie i nabijanie się z tych postaci.

Dlatego uważam, że wszystko jest dla ludzi i trzeba podchodzić zdroworozsądkowo... Nie ma co doszukiwać się gruszek na wierzbie czy żądać by były pokazywane tylko brzydkie osiedla i zdezelowane samochody. Obraz ma być miły dla oka i tyle.
To tylko seriale a stoją i tak na wyższym poziomie od "Ukrytych prawd" czy 'Trudnych spraw"
Moim zdaniem to te "trudne sprawy" i inne to jest dopiero robienie wody z mózgu i ogłupiające... I tego się bardziej trzeba obawiać niż jakiegoś tam M jak mdłości.