Autor Wątek: O serialach ogólnie - CAŁA PRAWDA  (Przeczytany 6752 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
O serialach ogólnie - CAŁA PRAWDA
« dnia: Lipiec 10, 2013, 09:52:06 »
Cytuję z pewnego bloga:

Cytuj
Serialowa nauka życia
Obejrzałem ostatnio kilka odcinków pewnego serialu. Był tam taki motyw. Młoda rodzinka, ona, on i małe dziecko. Mieszkają w wynajętym mieszkaniu. Ona całkiem atrakcyjna ? ale jakby trochę po przejściach, bezrobotna, opiekuje się domem i dzieckiem. On taki trochę jakby otępiały, robi karierę, po pracy oddaje się rodzinie.  Któregoś razu ona dowiaduje się przypadkiem, że jej partner spotkał na ulicy swoją byłą. Nic nadzwyczajnego, tak o się spotkali, zamienili kilka zdań. Robi mu karczemną awanturę.

Zapewne każdy myśli sobie: głupia ?cipa?, o co ona się tak awanturuje? To, że ktoś spotkał kogoś na ulicy, to nie znaczy przecież, że zaraz zdradzi z nim kogoś innego. Taki sam jest też przekaz z obrazu telewizyjnego. On podchodzi do jej pretensji z zażenowaniem. Niestety za drugim razem kiedy on spotyka swoją byłą, spotkanie kończy się w łóżku u tamtej dziewczyny. Nie chciało mi się dalej oglądać serialu. Sprawdziłem na Telemagazynie co będzie dalej. Dalej to ona się o wszystkim dowie i wyprowadzi się z dzieckiem od niego.

Jaki z tego morał? Że każde przypadkowe spotkanie partnera ze swoją byłą, oznacza od razu romans i zdradę. I że wściekła zazdrość o nic, jest jak najbardziej słuszna, bo to się musi tak skończyć. Najlepiej od razu zacząć inwigilować partnera gdy ten tylko spojrzy na jakąś inną. To sugerują nam twórcy serialu ? najpierw pokazując awanturującą się kobietę jako naturalnie coś nienormalnego, a potem udowadniają, że jednak ona miała rację.

Pół biedy, jeśli byłby to jednostkowy przypadek. Ale ten motyw powtarza się dokładnie w każdym tego typu serialu.

Można zapytać, co w tym złego? Opery mydlane były, są i będą. Zwykle oglądają je starsze panie, albo rencistki przeklinając jednego z bohaterów i robiąc mu wymówki gdy zobaczą grającego go aktora kupującego kajzerki i pół litra w osiedlowym sklepiku. Tym osobom ktoś musi zrobić papkę z mózgu, jak nie ojciec Rydzyk audycjami w swoim radiu, to chociaż TV tymi telenowelami. Czyżby?

Sprawdzam ?top 10 polskich seriali?. A w nim, od najpopularniejszego: M jak miłość, Na dobre i na złe, Barwy szczęścia, Nad rozlewiskiem, Ojciec Mateusz, Klan, Świat wg Kiepskich, Na Wspólnej, Pierwsza miłość, W-11 Wydział Śledczy.

W tej dziesiątce, 5 seriali, to opery mydlane. Dwa kolejne ? czyli Na dobre i na złe oraz ?misyjny? Klan, także można podciągnąć pod tę kategorię. Nie trzeba być fanem tych seriali, a przeczytać choćby zapowiedzi, by dojść do wniosku, że w obu chodzi o to samo. Następnie mało ambitny Ojciec Mateusz, porażka intelektualna naszego społeczeństwa w postaci Świata wg Kiepskich i na koniec drętwy docu-crime.

Każdy odcinek M jak miłość, ogląda 7 mln osób. W szczycie w 2005 oglądalność wyniosła 12,6 mln. Z danych GUS wynika, że w Polsce jest około 12,5 mln gospodarstw domowych (38 157 000 ludzi i średnio po 3,06 na gospodarstwo domowe). Mamy 14,3 mln zarejestrowanych odbiorników. Oznacza to, że obecnie w ponad połowie gospodarstw oglądany jest serial M jak Miłość. Polska operami mydlanymi stoi!

Wykluczone więc, że trafia jedynie do znudzonych emerytek. Zresztą dobór bohaterów wskazuje na grupę docelową. Są to osoby w wieku 25-30 lat oraz 40-45 lat. Perypetie takich osób przedstawiane są w tego typu serialach, a biorąc pod uwagę, że są one o niczym, można wysunąć wnioski, że odbiorca ma się z nimi utożsamiać.

Pisałem kiedyś, że obecnie niektórzy ludzie są tacy tępi, bo wzorce pobierają z telewizji i postaci serialowych z którymi się utożsamiają. No bo skąd mają je brać, jeśli żywe autorytety wymarły, rodzice są grubo zagubieni w szybko zmieniającej się rzeczywistości, a osiem godzin pracy + dwie kolejne na dojazd nie sprzyjają obserwacjom społeczeństwa i wyciąganiu wniosków z tego co się zaobserwowało. A taki serial trwa 20 minut, w czasie których można poobserwować jak w ?typowych? sytuacjach dają sobie radę wybrane osoby ? szczególnie interesujące odbiorcę.

Nauka życia płynąca z takich seriali jest przerażająca.

Największym problemem dowolnego bohatera jest jego życie seksualne. Albo ma go za mało, albo wręcz za dużo. Inne problemy nie istnieją, a jeśli już się pojawiają, to są jedynie tłem dla bunga-bunga. Bohaterowie serialowi nie mają typowych, życiowych dylematów i problemów. Bez problemu odnajdują pracę, w której zarobki pozwalają na bezproblemowe wynajęcie mieszkania, utrzymanie rodziny i inne uciechy. Nawet jeśli to praca barmana w jakiejś mordowni. Z każdej choroby wychodzą bez szwanku. Nieważne czy to nowotwór złośliwy, paraliż czy przeszczep nerki. Cały incydent trwa chwilę i nie absorbuje bohatera na dłużej niż czas potrzebny na zaliczenie kolejnej nieznajomej. W przypadku nowotworu ew. operacyjnego krwiaka, większym problemem niż sama choroba jest oczywista konieczność zerwania ze swoim obecnym partnerem. Aby go nie ranić i nie stresować, bohater nie mówi mu o koniecznej operacji. Mówi mu za to, że ma go w dupie, nigdy go nie kochał i niech ten zniknie z jego życia. Jak już znika, to okazuje się, że choroba była niegroźna i w takim razie czas na powrót do swojego czy tam swojej, która to znalazła sobie już nowego. I ten nowy to zawsze w konfrontacji z adoracjami byłego, okazuje się być albo chamem, albo komplikacją do zlikwidowania. Szybka akcja z kwiatami, łzami w oczach i dwa odcinki później wszystko wraca do normy.

Typowy singiel zalicza w ciągu roku około 6 panienek, gdzie z każdą jest po miesiąc lub półtora. I o ile jest facetem, to on je rzuca bo mu się lepsze trafiło ? jeśli jest kobietą, to dochodzi do nieustannych pomyłek w konsekwencji których ta zawsze trafia na niewłaściwego. Normalnych rodzin brak. Nawet starsze małżeństwo musi mieć za sobą bogate portfolio zdrad i rozwodów. Coś takiego jak lojalność i uczciwość nie istnieje. Jest niemodna i w ogóle nie pasuje do dzisiejszych standardów.

Każda bohaterka wierzy w miłość od pierwszego włożenia, a do penetracji dochodzi bardzo szybko. Nikt by się nie spodziewał, że wystarczą upuszczone kluczyki od samochodu, jednoczesne schylenie się po nie kobiety i mężczyzny, muśnięcie palcami przy jednoczesnym uchwyceniu breloczka i wymiana spojrzeń, aby przejść do sypialni lub chociaż na tylne siedzenie samochodu.

Dzieci rodzą się albo w drodze wpadki, albo dzięki wieloletnim staraniom. Bo o ile singiel raz kupi dziurawy kondom na starej stacji benzynowej i wpadkę ma jak w banku, o tyle mąż w zalegalizowanym związku notorycznie strzela ślepakami. Pobranie się, wymazuje ze słownika faceta słowo stosunek płciowy. Za kawalerki bzykał w co drugim odcinku, teraz żona daje mu dupy tylko w cyklach wyznaczonych przez lekarza leczącego niepłodność jej, albo jego.

I najsmutniejsze jest, że ludzie traktują to na poważnie. Zdegenerowany obraz stosunków damsko-męskich przenoszony jest na realny grunt. Nie potrafię wskazać żadnej osoby, obecnie w wieku 50-60 lat, która wzięła rozwód. Znaczy tu mam na myśli normalne osoby prywatne ? bo wiadomo, wśród aktorów czy osób publicznych to żadna nowość. Natomiast kolejni moi znajomi rozwodzą się z powodu jakiejś pierdoły. I nie upierałbym się przy tym, że robią to z powodu faktycznego kryzysu. Równie prawdopodobne jest dla mnie to, że jedno z nich chce sobie wziąć urlop od małżeństwa, a potem zejść się z powrotem, tak jak zrobiła to pani A z panem B w serialu C. Druga osoba, będąca partnerem tej pierwszej, nie walczy o związek bo po co?! W serialach nikt tak nie robi przecież i wszystko zawsze kończy się happy endem.

Z jednej strony każdy katuje nas polityczną poprawnością. Mamy lubić homosiów, popierać adopcję dzieci w ich wykonaniu, głaskać po głowie chorych pedofili, prawidłowo określać czy transwestyta jest kobietą czy mężczyzną ? a najlepiej w ogóle zrezygnować z form wskazujących na płeć, pałać miłością do wszystkich religii świata i z otwartymi ramionami przyjmować zagranicznych krezusów przyjeżdżających do kraju na rekonesans czy warto już nas zacząć dymać czy nie. Natomiast ze strony telewizji publicznej, która śmie twierdzić, że realizuje jakąś misję, lansowany jest styl życia oparty na popędach, nielojalności, zdradzie, tchórzostwie i hiperseksualności.

Autor: dejko o 09:12

http://paweldejko.blogspot.com/2013/02/serialowa-nauka-zycia.html

--------------------------------------
Co tym sądzicie?
« Ostatnia zmiana: Lipiec 11, 2013, 15:10:07 wysłana przez Justek »
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline Marciocha

  • Pink Cadillac
  • *****
  • Wiadomości: 146
Odp: O serialach ogólnie - CAŁA PRAWDA.
« Odpowiedź #1 dnia: Lipiec 11, 2013, 08:40:03 »
Rzeczywiście CAŁA PRAWDA! Boli to tym bardziej, że kilka lat wcześniej te same seriale potrafiły mieć ciekawe, różnorodne wątki. Wszechobecna zdrada w serialach wydaje mi się zabiegiem celowym aby umniejszyć w społeczeństwie rolę rodziny, tylko nie wiem po co.

Post Merge: Lipiec 11, 2013, 08:40:53

Offline Amaranth

  • Art's Souls
  • *****
  • Wiadomości: 1664
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: O serialach ogólnie - CAŁA PRAWDA.
« Odpowiedź #2 dnia: Lipiec 11, 2013, 14:34:54 »
Taka prawda. Niestety. Same opery mydlane, ani to mądre, ani zabawne, a do tego przewidywalne. Po co robić 10298 odcinek tego samego szajsu? Bo jest z tego kasa. Już nawet aktorzy nie chcą w tym grać to pchają młodych (nie zawsze lepszych), chcą wprowadzić do wątków trochę świeżości, a wychodzi totalna kicha.
A Paradoks miał tak małą oglądalność, że nie podjęto decyzji o jego kontynuacji... No to jest dopiero paradoks! Jeden z najlepszych seriali kryminalnych jaki widziałam, z intrygującą fabułą, świetną obsadą i genialną muzyką. Ale przecież nie warto kręcić serialu na światowym poziomie dla miliona marnych osóbek...

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: O serialach ogólnie - CAŁA PRAWDA
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 01, 2013, 08:28:12 »
I jeszcze to cholerne "lokowanie produktu" i bezczelna agitacja... Założę się, że w którymś z nowych odcinków Drewniany Piotrek powie do Świętej Kingi: "Uważam, że powinniśmy posłać dziecko wcześniej do szkoły - maluchy posłane wcześniej do szkół rozwijają się szybciej i maja więcej szans na........ itpd.".
...na płacenie podatków i wspomaganie zasobów ZUS-u. To akurat nie jest zabawne, bo tylko czterolatki w szkole i emerytura po 80-tce  sprawią, że się cały system nie zawali. Jakie to szczęście, że już nie tylko osobniki płci odmiennej mogą powołać na świat nowe życie, które wręcz niedobrze jeśli wychowuje się  w rodzinie ( z mamusią i tatusiem)...a jeszcze większe szczęście,  że z problemem opisanym w poprzednim zdaniu demografia nie ma nic wspólnego :D
Jeśli Emka tego nie pokazuje to jest bardzo spóźniona i nie na czasie w stosunku do innych seriali.

 
Wszechobecna zdrada w serialach wydaje mi się zabiegiem celowym aby umniejszyć w społeczeństwie rolę rodziny, tylko nie wiem po co.

No właśnie, po co? Może ma w tym interes jakieś lobby? <boi_sie>

Brak słów na prezentowane w serialach podejście do życia, do związków (wartości nie śmiem nawet wymieniać). Życie ma być łatwe i przyjemne, bez żadnych przykrych konsekwencji swoich wyborów. Jeśli już ktoś choruje, to jest na łożu śmierci z powodu raka, który nigdy w żaden sposób nie jest konsekwencją życiowych wyborów, unikania lekarzy jak ognia, tylko niesprawiedliwością losu zesłaną przez Boga (wersja dla wierzących) lub przeznaczenie (wersja dla niewierzących).
Ludzie zmieniający partnerów jak skarpetki (nie wiem czy dobre porównanie, bo czasami w jednych skarpetkach można przechodzić jeden dzień..a w rękawiczkach cała zimę  ::)) nigdy nie zapadają na żadne choroby, nie przenoszą ich, nie zarażają innych. Jeśli pokazuje się jedno, trzeba pokazać drugie.
Taki przekaz w serialu nigdy nie zrobi paki z mózgu pani na emeryturze...dla niej to jest rozrywka, ona się z tego śmieje, wie, że to głupota.
Młodzież twierdzi, że się tylko odmóżdża.  Oby.

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: O serialach ogólnie - CAŁA PRAWDA
« Odpowiedź #4 dnia: Sierpień 01, 2013, 08:42:41 »
Brak słów na prezentowane w serialach podejście do życia, do związków (wartości nie śmiem nawet wymieniać). Życie ma być łatwe i przyjemne, bez żadnych przykrych konsekwencji swoich wyborów. Jeśli już ktoś choruje, to jest na łożu śmierci z powodu raka, który nigdy w żaden sposób nie jest konsekwencją życiowych wyborów, unikania lekarzy jak ognia, tylko niesprawiedliwością losu zesłaną przez Boga (wersja dla wierzących) lub przeznaczenie (wersja dla niewierzących).
Dodać zapomniałaś, że zwykle następuje cudowne uzdrowienie z jakiejkolwiek choroby. Przypomnij sobie lekarzy z "Na-Do", co nawet Ebolę zdołali wyleczyć w przerwie między porannym burgerem a południowym "bzykankiem" :D


Cytuj
Ludzie zmieniający partnerów jak skarpetki (nie wiem czy dobre porównanie, bo czasami w jednych skarpetkach można przechodzić jeden dzień..a w rękawiczkach cała zimę  ::)) nigdy nie zapadają na żadne choroby, nie przenoszą ich, nie zarażają innych. Jeśli pokazuje się jedno, trzeba pokazać drugie.
Żeby tylko... Mieszkania, biura, samochody są wręcz nieziemsko czyste, tonące w długach, biedne rodziny mieszkają w wielkich, słonecznych apartamentach bądź domach z basenem, mają dwa prawie nowe auta a jak zgubią gdzieś kilka stówek to zbywają to zdawkowym "....eee tam chyba mi gdzieś wypadło". I nawet menele-alkoholicy chodzą w potwornie czystych ubraniach i wyrażają się literacką polszczyzną :) Oto jest świat polskich seriali. Mnie osobiście to cholernie śmieszy, bo to chyba większa fantastyka niż Harry Potter.

Pominę już błędy rzeczowe, bo o tym można by niezły artykuł napisać - jak widzę na konsultantach fachowych też oszczędzają jak mogą :)

Cytuj
Taki przekaz w serialu nigdy nie zrobi paki z mózgu pani na emeryturze...dla niej to jest rozrywka, ona się z tego śmieje, wie, że to głupota.
Młodzież twierdzi, że się tylko odmóżdża.  Oby.
Młodzież ma po prostu kolejny dowód, że wierność, uczucia, zobowiązania itp. są gówno warte a jedyne do czego należy dążyć to te "kilka chwil kleikowatego uniesienia" (jak mawiał poeta).
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: O serialach ogólnie - CAŁA PRAWDA
« Odpowiedź #5 dnia: Sierpień 01, 2013, 09:21:09 »
Zaraz dostanę po łbie...

Niestety cała prawda..., ale z drugiej strony...
To TYLKO seriale. Mają coś obrazować, ale nie przedstawiają rzeczywistości... To ludzie sobie biorą wszystko na poważnie.
Poza tym dla mnie jest różnica między telenowelą, której końca nie widać i która jak już ma 1000 odcinków to nie wiadomo co wymyślać, stąd zdrady choroby, śmierci i ciągłe wprowadzanie nowych bohaterów... Chyba nie wyobrażacie sobie że przez 1000 odcinków rodzina tylko siedzi przy stole i je obiad... A że serial to tak naprawdę mała ilość postaci, więc to wszystko się kompensuje w jednej i wychodzą różne cuda wianki i dziwadła.

Ale już uważam, że seriale, które lecą raz w tygodniu są często na wyższym poziomie. Zwłaszcza kryminalne i medyczne. Tam jakoś nawet jak jest dużo seksu, pojawiają się zdrady to nie jest aż tak to eksponowane. (Oczywiście są wyjątki jak seriale pisane przez panią Shondę R. :P ) Dla mnie każdy serial powinien mieć max 3 sezony i wtedy nie ma czasu na debilne wątki, zdradę co chwila i inne bzdury. Jest zamysł od początku do końca i kropka. Nie ma przeciągania, nie ma nic na siłę... ale to takie... no nierealne marzenie.
Inna sprawa ja nie cierpię seriali obyczajowych a zwłaszcza tzw. młodzieżowych. Wg mnie tam nic się nie dzieje, są puste i głupie. Nie cierpię patrzeć zwłaszcza na hamerykańskie rozwrzeszczane nastolatki.

No i jest jeszcze kwestia tego, że zwykłe seriale nie pełnią roli edukacyjnej, to że coś tam reklamują... mnie nie przeszkadza jak jest fajnie wplecione. A wolę widzieć że ktoś pije Colę niż patrzeć na butelkę z zakrytą nazwą czy jakaś wymyślną.
chyba jestem jedną z niewielu, którym lokowanie produktu, o ile spoko zrobione, nie przeszkadza. ;D

Cytuj
Wszechobecna zdrada w serialach wydaje mi się zabiegiem celowym aby umniejszyć w społeczeństwie rolę rodziny, tylko nie wiem po co.
A moim zdaniem nikt nie ma w tym celu... Może po prostu traktuję seriale jako rozrywkę i jak Jean mówiła sposób na odmóżdżenie a nie jako pokazujące styl życia, tym bardziej kreujące mój styl życia.
Fakt niestety większość ludzi telewizję ogląda zupełnie bezmyślnie, ale to nie dotyczy tylko seriali. Nawet oglądając "Wiadomości", "Fakty" trzeba myśleć, no ale po co skoro telewizja mówi prawdę... :/

I racja pokazywanie tych bzdurnych rzeczy niektórym może zrobić krzywdę, ale ja cały czas wierzę, że ludzie jednak są rozsądni i traktują to jako fikcję, rozrywkę, potrafią to wykpić a nie przyjmują jako wzór życia.
Rola rodziny skutecznie jest umniejszana przez inne rzeczy i myślę, że filmy i seriale odgrywają tu najmniejszą rolę.

Najgłupszym polskim serialem dla mnie nie jest eMka a Pierwsza Miłość... Nie dość, że kiepskie technicznie, aktorsko to i scenariuszowo... Nie rozumiem fenomenu tego serialu i szczerze "podziwiam" tych, co oglądają.
No ale np. moja mama włącza to sobie czy nawet "Modę na Sukces" a jest kobietą bardzo inteligentną i rozsądną. Tylko po całym dniu zarządzania ludźmi, wizytacjach, użeraniu z ludźmi ma po prostu dość i musi bezsensu pogapić się w tv a te programy są do tego idealne. Ona przy tym odpoczywa. A naszą ulubioną rozrywką jest komentowanie i nabijanie się z tych postaci.  <smiech>


Dlatego uważam, że wszystko jest dla ludzi i trzeba podchodzić zdroworozsądkowo... Nie ma co doszukiwać się gruszek na wierzbie czy żądać by były pokazywane tylko brzydkie osiedla i zdezelowane samochody. Obraz ma być miły dla oka i tyle.
To tylko seriale a stoją i tak na wyższym poziomie od "Ukrytych prawd" czy 'Trudnych spraw"

Moim zdaniem to te "trudne sprawy" i inne to jest dopiero robienie wody z mózgu i ogłupiające... I tego się bardziej trzeba obawiać niż jakiegoś tam M jak mdłości.



Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: O serialach ogólnie - CAŁA PRAWDA
« Odpowiedź #6 dnia: Sierpień 01, 2013, 11:14:00 »
[..]wszystko jest dla ludzi i trzeba podchodzić zdroworozsądkowo... Nie ma co doszukiwać się gruszek na wierzbie czy żądać by były pokazywane tylko brzydkie osiedla i zdezelowane samochody. Obraz ma być miły dla oka i tyle.
To tylko seriale a stoją i tak na wyższym poziomie od "Ukrytych prawd" czy 'Trudnych spraw"
Moim zdaniem to te "trudne sprawy" i inne to jest dopiero robienie wody z mózgu i ogłupiające
... I tego się bardziej trzeba obawiać niż jakiegoś tam M jak mdłości.

Pozwolę sobie nie zgodzić się. "Trudne sprawy" i tym podobne odstraszają tylko kiepską realizacją, prostym przekazem (zbyt prostym często), nieraz prostackim językiem, no i tych docu serialach jest praktycznie zero jakiejkolwiek sztuki. Natomiast wątki są takie same jak w tych wymuskanych serialach - tyle że tam są ładniej opakowane, no i tam zwykle gra aktor, wyuczony powiedzmy.
I często się spotykam, że ktoś mówi (np. jakaś bardzo młoda osoba): "Trudne sprawy" to kaszana, dno..ale jakaś telenowela po 20.00 jest taka caca. Prawda jest taka, że ogłupia jedno i drugie. 
Pisząc o serialach mam na myśli właśnie telenowele.
Oczywiście, że rozsądek jest najważniejszy...tylko ja nie wiem czy dziecko pozostawione samemu sobie nie wchłonie wszystkiego jak gąbki. Jak ktoś ma 18 lat to zwykle jest już "po ptokach".
Jasne, że seriale nie mają edukować, ale gorszyć też nie powinny skoro fajnie w rogu mają "od 12 lat". (i, uwierzcie, sceny erotyczne to jest akurat najmniejszy problem). 

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: O serialach ogólnie - CAŁA PRAWDA
« Odpowiedź #7 dnia: Sierpień 01, 2013, 11:31:46 »
Nie wchłonie. Dzieci mają też rodziców. Dzieci pytają jak je coś nurtuje. Jeżeli są wychowywane w danym duchu a zobaczą coś sprzecznego dociekają dlaczego tak jest. I tutaj zasadniczą rolę odgrywają rodzice. Jeśli przepędzą dziecko to fakt będzie skołowane, może uzna, że np. dokuczanie psu jest ok. Jednak jeśli rodzic umiejętnie wytłumaczy to żaden serial czy film, nawet bajka dziecku nie zaszkodzi. .Jest dużo mądrych rodziców, którzy nie pozwalają oglądać wszystkiego co leci.
W obecnych czasach dla dzieci większym zagrożeniem jest internet.
Poza tym... dzieciaki w tv jednak najczęściej oglądają bajki, które niekiedy są bardzo brutalne albo słuchają muzyki, do której teledyski to najczęściej mini filmy porno.

Uważam, że serial jako taki dla dzisiejszego dzieciaka nie jest zagrożeniem. Chyba większym zagrożeniem są rodzice, którzy czasem zamiast wychowywać puszczają dziecko samopas. Nie rozmawiają, nie tłumaczą, nie uczą co jest dobre, co złe. A dzieci są dociekliwe, chcą wiedzieć, uczyć się, poznawać. Tylko potrzebują mentora, kogoś kto ich przeprowadzi przez świat..., więc może lepiej drżeć z powodu braku dobrych rodziców niz kiepskiej rozrywki przeznaczonej głównie dla gospodyń domowych.

Wychodzę z prostego założenia. Nie podoba mi się, uważam, że ogłupia i jest denne to nie oglądam... Nie oglądam żadnych telenowel, jeśli serial tygodniowy zaczyna mnie drażnić porzucam i czuję się o wiele lepiej. Po co się mam na coś irytować na jakiś głupi, wymyślony program telewizyjny, który z założenia ma mi sprawiać przyjemność a nie drażnić.


Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: O serialach ogólnie - CAŁA PRAWDA
« Odpowiedź #8 dnia: Sierpień 01, 2013, 12:06:02 »
O dziwo - jak dla mnie "Brudne sprawy" są o wiele bardziej osadzone w realności niż telenowele. Są i emocje, nierzadko wsparte piętrowymi bluzgami, i te mieszkania i auta nie są tak nieskazitelnie czyste, dresiarz wygląda i zachowuje się jak dresiarz a nie jak profesor doktor habilitowany ubrany w strój sportowy i tak dalej.
Mnie odrzuca tylko ta dziwna konwencja - ni to fabuła, ni to dokument i dość często bardzo kiepska gra "aktorów".
Ja unikam oglądania tego (co jest ciężkie, bo żona to uwielbia) wychodząc z założenia, że stresów mam dośc na co dzień a TV ma służyć do łatwej rozrywki.
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: O serialach ogólnie - CAŁA PRAWDA
« Odpowiedź #9 dnia: Sierpień 01, 2013, 12:24:21 »
To ja już wolę sobie popatrzeć na te ładne czyste mieszkania, ładne kolorowe ściany i drogie samochody :D
Moje oko wtedy odpoczywa estetycznie.

Zresztą nie mam kompleksu na punkcie mojego mieszkania w Waw czy w R. Oba czyste, ogarniane jest codziennie przynajmniej w kuchni , oba zadbane... Wcale nie gorsze. <smiech>


Cytuj
O dziwo - jak dla mnie "Brudne sprawy" są o wiele bardziej osadzone w realności niż telenowele. Są i emocje, nierzadko wsparte piętrowymi bluzgami,
Ech no emocji to ja tam nie odczuwam. Uczą jedynie nowych piosenek i przepisów: "Mięsny jeż, mięsny jeż. Ty go zjesz, Ty go zjesz." <smiech>

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: O serialach ogólnie - CAŁA PRAWDA
« Odpowiedź #10 dnia: Sierpień 01, 2013, 12:28:19 »
Cytuj
O dziwo - jak dla mnie "Brudne sprawy" są o wiele bardziej osadzone w realności niż telenowele. Są i emocje, nierzadko wsparte piętrowymi bluzgami,
Ech no emocji to ja tam nie odczuwam. Uczą jedynie nowych piosenek i przepisów: "Mięsny jeż, mięsny jeż. Ty go zjesz, Ty go zjesz." <smiech>
Jaki mięsny jeż? Programy Ci się pomerdały :) O ile pamiętam to mięsny jeż był w takim programie gdzie jakiś chudy okularnik gwałcił kaszalota czy na odwrót  <flaga>
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: O serialach ogólnie - CAŁA PRAWDA
« Odpowiedź #11 dnia: Sierpień 01, 2013, 12:35:54 »
No ale to ten sam typ programu...
Ten od jeża to były "Pamiętniki z wakacji"... Też wielkie wakacyjne problemy, zdrady, zabawa... i kupa w bidecie... mega.

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: O serialach ogólnie - CAŁA PRAWDA
« Odpowiedź #12 dnia: Sierpień 01, 2013, 12:44:39 »
No ale to ten sam typ programu...
Ten od jeża to były "Pamiętniki z wakacji"... Też wielkie wakacyjne problemy, zdrady, zabawa... i kupa w bidecie... mega.
Eeee nie "Pamiętniki...." to już gówno zupełne. Raz obejrzałem do połowy i zwymiotowałem na dywan. Nigdy więcej. Nigdy.
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: O serialach ogólnie - CAŁA PRAWDA
« Odpowiedź #13 dnia: Sierpień 01, 2013, 13:34:54 »
Rozrywka dla gospodyń domowych to seriale - telenowele?
To ja jestem jakaś dziwna. Za nic na świecie też nie potrafię się odmóżdżyć przy serialu ( te niby lepsze, tvn-owskie, też mam na myśli), a zwykle to się nawet wkurzam - tak jak na św. Marka na przykład.
Nawet "Gra o tron"- serial na niesamowicie wysokim poziomie - mnie czasami irytuje przez niezamykanie wątków czy braku sprawiedliwości (no bo jak zbrodnia to powinna być kara itd.) :D Wolę sobie dla uspokojenia nerwów czy odmóżdżenia po raz kolejny włączyć jakiś stary film, choćby to miał  być setny raz. Ostatnio podszedł mi  Allen ;D
Jasne, że oglądam seriale! Głównie po to, by móc potem o nich pogadać z kimś innym.
A tak w ogóle to są jeszcze teraz gospodynie domowe? <slucha>

I co zrobić, kiedy dziecko jednak nie ma mądrych rodziców? Albo kiedy rodzice są tak zapracowani, że nawet nie wiedzą, lub nie chcą wiedzieć, co dzieci robią pod ich nieobecność. Znam 9-latka, który pod nieobecność matki i ojca namiętnie ogląda "Trudne sprawy", bo lubi  <smiech> Ale to lepsze niż szlajanie się nie wiadomo gdzie w tym czasie. Dlatego jestem też zdania, że tv również powinna układać program sensowniej, ale to raczej jest zadanie już awykonalne.
Wszystko jestem w stanie zrozumieć i przyjąć do wiadomości...tylko reklama prezerwatyw przed dobranocką lekko zaskakuje, ale widocznie jest i wtedy bardzo potrzebna. ;)

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: O serialach ogólnie - CAŁA PRAWDA
« Odpowiedź #14 dnia: Sierpień 01, 2013, 14:03:53 »
Cytuj
.tylko reklama prezerwatyw przed dobranocką lekko zaskakuje, ale widocznie jest i wtedy bardzo potrzebna. ;)
Serio? Przecież to niedozwolone :D

A poza tym wiesz już dobranocki niebawem ma nie być... to se będą same bloki reklamowe puszczać.
Nie wiem kto wpadł na ten poroniony pomysł likwidacji dobranocki, ale cóż...
Cytuj
A tak w ogóle to są jeszcze teraz gospodynie domowe? <slucha>
Każda kobieta to też gospodyni domowa. :D A przynajmniej te mające rodziny.

Cytuj
Rozrywka dla gospodyń domowych to seriale - telenowele?
Mhm. Są adresowane przeważnie do wieku powyżej 35 r.ż. Żeby jak kobieta wraca z pracy mogła np. obiad gotować a w tle jej leci telenowelka albo potem o 20 w ramach odpoczynku jakąś Na wspólnyj czy M jak mdłości obejrzeć.
Możesz nie wierzyć, ale naprawdę. Podpytuję czasem tych i owych.

Cytuj
Nawet "Gra o tron"- serial na niesamowicie wysokim poziomie - mnie czasami irytuje przez niezamykanie wątków czy braku sprawiedliwości (no bo jak zbrodnia to powinna być kara itd.) :D
Człecze "Gra o tron" to nie serial kryminalny, w którym jest zły złoczyńca i dobrzy gliniarze go łapią... tylko bliżej jej do political fiction. Czy kiedykolwiek w polityce widziałaś sprawiedliwość? Przecież nawet w rzeczywistych sprawach historycznych sprawy obsadzania tronów bywały bardzo burzliwe, niesprawiedliwe i poplątane. :P
Jak wzbudza emocje znaczy dobrze zrealizowane.  <lubieto>

Cytuj
To ja jestem jakaś dziwna. Za nic na świecie też nie potrafię się odmóżdżyć przy serialu ( te niby lepsze, tvn-owskie, też mam na myśli), a zwykle to się nawet wkurzam - tak jak na św. Marka na przykład.

Bo masz widocznie normalną pracę, która nie wykańcza Cię psychicznie i masz inne potrzeby. Każdy relaksuje się inaczej.
 Film jednak trwa więcej niż 40 minut, ponadto zawsze cośkolwiek musisz nad nim pomyśleć, skupić się. Telenowela, serial trwają krócej. Nie trzeba jakoś bardzo się skupiać na tym co się ogląda a miłe kolory, ładne mieszkania i ładni ludzie oraz wygodna pozycja w fotelu sprawiają, że odpoczywasz.
Jasne, że nie na każdego to działa, ale na większość osób tak. Już pisałam o mojej mamie. Wspomnę raz jeszcze.
Wychodzi z domu o 7 i cały dzień spotkania, podpisywanie dokumentów, rozmowy z ludźmi, załatwianie czegoś, wyjazdy do innych miast, cały dzień w biegu. Wraca o 17, szybko coś zjada i czasem jeszcze na 18 wypada na kolejne spotkanie bo jako osoba reprezentatywna musi być.
Wraca o 20... No to oporządza moją siostrę do spania i o tej 20:40 ma czas by sobie usiąść przed tv i pogapić się bezsensu w telewizor. Ta godzinka takiego durnego siedzenia ją relaksuje i dopiero potem bierze się za rzeczy ambitniejsze np. dobry film. Oczywiście w między czasie porozumiewa się rodziną, bo nie jest tak że tylko ogląda.  <haha> Przed samym snem to już w ogóle czyta bardzo poważną prasę i książki.

No i ja ją rozumiem i zapewne wiele osób ma podobnie... że po prostu te seriale są taką chwilą oddechu... Restartem.
A inny za to jak np. Ty Jean odpoczywasz po pracy oglądając film czy czytając kryminał lub pomagając dzieciakom w lekcjach.

Są też seriale na których trzeba się skupiać. Np. "Grę o Tron" czy "Once Upon a Time" musiałam oglądać będąc wypoczętą. Inaczej gubiłam wątki.

Cytuj
Jasne, że oglądam seriale! Głównie po to, by móc potem o nich pogadać z kimś innym.
No ale po co oglądać te słabe? I co Ci z rozmowy z innymi jak Cię to denerwuje a nie jest przyjemnością...
To takie masochistyczne troszkę ;P

Cytuj
Znam 9-latka, który pod nieobecność matki i ojca namiętnie ogląda "Trudne sprawy", bo lubi  <smiech>
Ale może rodzice o tym wiedzą i jak młody czegoś nie rozumie to rozmawia o tym z nimi? Czy nie? ;D
Cytuj
I co zrobić, kiedy dziecko jednak nie ma mądrych rodziców? Albo kiedy rodzice są tak zapracowani, że nawet nie wiedzą, lub nie chcą wiedzieć, co dzieci robią pod ich nieobecność
cały czas mam nadzieję, że to jest margines... :P Bo nawet zapracowani rodzice mogą mieć kontrolę nad dzieckiem. Wystarczy chcieć.
Ja chyba znam za dużo "pozytywnych" rodzin... i mam wypaczony może przez to pogląd na świat?  <smiech>