Autor Wątek: Gra o tron (od 6 do 12 lipca)  (Przeczytany 50948 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron (od 6 do 12 lipca)
« Odpowiedź #45 dnia: Lipiec 15, 2013, 20:44:16 »
Ale mówicie o Sansie, i jej uwielbieniu dla Joffrey'a już po tym jak ścięto głowę jej ojcu?

Wiesz co Justek, do tej pory jej jedyne wystąpienie to była prośba o poślubienie Joffrey'a, gdzie wręcz się nad nim rozpływała, jeszcze nie było żadnych scen między nimi tak na prawdę. :)
Jeśli chodzi tu o Margaery, to jej rozpływanie się nad Joffreyem miało swój cel. I dziewczyna go osiągnęła - połechtać próżność króla, umocnić w nim przeświadczenie, że ona go podziwia. Czym zresztą po raz pierwszy zjednała go sobie. Ten zabieg Tyrellówna będzie jeszcze niejednokrotnie stosowała. Nawet wprost powie, że twarde rządy też prowadzą do wielkości. Ona go sobie urabia z dwóch stron - schlebia mu i jednocześnie pokazuje jaka jest z niej chwacka dziewczyna.
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline Justek

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 2302
  • Płeć: Kobieta
  • we are only the sun
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron (od 6 do 12 lipca)
« Odpowiedź #46 dnia: Lipiec 15, 2013, 22:11:27 »
Zależy kiedy :P Bo tak jak już napisałam: kiedyś go naprawdę uwielbiała, była nim zafascynowana i najzwyczajniej w świecie cieszyła ją myśl, że zostanie w przyszłości żoną króla. Nas to może dziwić, a przynajmniej mnie dziwi, bo jednak Joffrey od samego początku wydawał mi się odrażający i czułam, że z tego bohatera nic dobrego nie wyjdzie, bo charakterek skrywa nieciekawy. Ale tak jak napisałam- Sansa widziała w nim szansę na spełnienie marzeń każdej damy, na wyjście za mąż za kogoś cenionego, a któż może być bardziej ceniony w Królestwie od przyszłego króla? :
Później zaś, po ścięciu Neda, wszystko to zostało zastąpione przez udawany szacunek, wynikający z dobrego wychowania Sansy. Mimo tego, że w głębi serca skrywała żal, ból, nienawiść- starała się tego nie okazywać, bo wiedziała, że jest to jej obowiązkiem. Jako przyszłej królowej, jako dobrze wychowanej damy z dobrego domu.

Ten zabieg Tyrellówna będzie jeszcze niejednokrotnie stosowała.
I bardzo mnie to cieszy! Za to ją właśnie lubię. Joffreyowi bardzo się taka kobieta przydała, bo w końcu może "utrzeć mu nosa", nie budząc w nim żadnych podejrzeń. Potrafiła zjednać sobie jego, cały lud, tylko Lannistrowie węszą spisek, ale w końcu Tywin to niegłupi gość, nic dziwnego że domyśla się co jest na rzeczy. W końcu niemożliwe jest by ktokolwiek zakochał się w takim idiocie jak jego wnuk.
A El, wiesz może czy...
Spoiler
to ona będzie stała za śmiercią Joffreya?

Offline Xr

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 67
Odp: Gra o tron (od 6 do 12 lipca)
« Odpowiedź #47 dnia: Lipiec 16, 2013, 20:43:04 »
Uwielbiam Joffrey'a i nie chciałbym żeby zginął,ten jego charakterek,to cierpienie,te podstępy,postać absolutnie genialna!
Nie rozumiem tego całego hejtu na niego.W pierwszym sezonie i drugim nie lubiłem Sansy,ot co taka rozmemłana dziewczyneczka,ale później mi się podobać zaczęła.

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron (od 6 do 12 lipca)
« Odpowiedź #48 dnia: Lipiec 19, 2013, 14:32:27 »
Cytuj
Później zaś, po ścięciu Neda, wszystko to zostało zastąpione przez udawany szacunek, wynikający z dobrego wychowania Sansy

Powiedziałabym, że bardziej ze strachu i bezradności. Sansa zdała sobie sprawę w jakiej pułapce się znalazła i co może ją uratować.  Przytakiwanie.

Jestem na początku 3 sezonu i mam pytanie o ...prawdziwe intencje Margaery. Nie względem tego socjopaty bynajmniej, a Sansy. Czy ta herbatka u nestorki rodu i wyciąganie szczególików o socjopacie, się samej Sansie czkawką niebawem nie odbije?

Możemy już jakoś połączyć wszystkie posty w jednym temacie, bo nie bardzo wiadomo, gdzie się teraz wypowiadać?
« Ostatnia zmiana: Lipiec 19, 2013, 19:56:39 wysłana przez Jean »

Offline Justek

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 2302
  • Płeć: Kobieta
  • we are only the sun
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron (od 6 do 12 lipca)
« Odpowiedź #49 dnia: Lipiec 19, 2013, 14:40:54 »
Jean, intencje Margaery względem Sansy też początkowo wydawały mi się niejasne, ale El nieco rozjaśniła mi sprawę. Ukrywałyśmy to w spoilery, ale teraz mogę już przytoczyć normalnie :)

"Przyjaźń" z Sansą też nie jest bezinteresowna. Razem z Królową Cierni chcą ją wydać za brata-geja Margaery (chyba Loras się nazywał). W perspektywie Tyrellowie rządzili by niemal w całym Westeros: Margaery na Południu, jako królowa, Północ będą mieli poprzez ożenek Sansy z Lorasem, no i jeszcze swoje ziemie rodzinne.

Masz rację. Już teraz rozumiem sprawę związaną z Margaery, bo rzeczywiście zapomniałam o tym jej bracie-geju. Teraz wydaje się to oczywiste, że Margaery specjalnie starała się zaprzyjaźnić z Sansą, dotykając jej najwrażliwszego punktu- skrywanej nienawiści do Joffrey'a. Kiedy Sansa już na dobre jej zaufała, uznała ją za swoją przyjaciółkę (oczywiście dzięki odpowiedniej manipulacji ze strony Margaery), propozycja małżeństwa i zostania rodziną nie była już tak podejrzana. A Sansa mimo wszystko nadal naiwnie podchodzi do ludzi, którzy okazują jej odrobinę wsparcia i zrozumienia, więc zauroczyła się w Lorasie i marzy o tym, by zostać jego żoną. A Margaery jest to rzeczywiście bardzo na rękę, w końcu siostra Robba Starka (o którego śmierci jeszcze nie wiedzą) wżeniona w ród to zawsze jakaś karta przetargowa.
W ogóle Loras jest tutaj niezłym "kąskiem", każda ze stron marzy, aby pozyskać go dla siebie, bo dzięki jego małżeństwu z którąś z pań szala wpływów w Królestwie mogłaby znaleźć się po stronie danego rodu. A Lannistrowie na pewno nie odpuszczą i jeśli do małżeństwa Lorasa z Cersei nie dojdzie to tylko dzięki Cersei i Jaimie'mu, bo Tywin na pewno nie odpuści, wie że zbyt wiele może stracić.

Możemy ju jakoś połączyć wszystkie posty w jednym temacie, bo nie bardzo wiadomo, gdzie się teraz wypowiadać?
A możemy póki co pisać tutaj, a kiedy już wszyscy skończą to połączę wątki? Bo Anuszia wcześniej prosiła, aby ten wątek zostawić, a nie wiem na jakim etapie oglądania jest w tej chwili, więc może poczekajmy jeszcze trochę i ustalmy, że na chwilę obecną tutaj piszemy o GoT, tym bardziej, że kolejna seria ma się pojawić dopiero w marcu/kwietniu, a więc sporo czasu pozostało do dyskusji "na bieżąco".

Offline Anuszia

  • Pink Cadillac
  • *****
  • Wiadomości: 335
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron (od 6 do 12 lipca)
« Odpowiedź #50 dnia: Lipiec 19, 2013, 14:52:04 »
Justek, wczoraj obejrzałam aż 6 odcinków 3 serii więc zmierzam ku końcowi. :)

Sansa i Tyrion, jeny jak mnie to rozbawiło mimo wszystko, że to jest dramat dla niej! Ciekawa jestem jak się to potoczy, czy dojdzie do ślubu, zarówno ich, jak i Cersei z Lorasem. Jestem też ciekawa co zrobi Shea, bo przecież ona kocha Tyriona, służy Sansie, która nic nie wie o niej i Tyrionie. Matko znów zagmatwali i się jeszcze jakiś trójkąt zrobi.

Mówicie tutaj o Margaery, powiem wam, że jest świetna dla Joffrey'a. Tylko ona potrafi jakoś nad nim zapanować poza Tyrionem.
W ogóle czemu Joffrey zamordował tę prostytutkę rudą? Tak dla rozrywki, czy był jakiś powód? Bo się trochę zgubiłam chyba.

Czas nie leczy ran.
To my w swych czynach uzdrawiamy
Nasze chore dusze,
Dzieci naszych lęków.
W Tobie tonę i
Zapominam.

music!

Offline Justek

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 2302
  • Płeć: Kobieta
  • we are only the sun
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron (od 6 do 12 lipca)
« Odpowiedź #51 dnia: Lipiec 19, 2013, 15:27:22 »
Dramat to jest dla niej głównie dlatego, że spodziewała się powrotu do Winterfell, a tymczasem Tywin zamiast za swojego wnuka, chce ją wydać za swojego syna i tym samym znów zagarnąć ją dla Lannistrów, zniewolić. Niemniej jednak z wszystkich dotychczasowych kandydatów Tyrion jest...um, najnormalniejszy? Przynajmniej wiadomo, że w razie czego on jeden jej nie skrzywdzi. I cieszy mnie, że jednak nie uciekła z Littlefinger'em, nie ufam gościowi, a jednak Ros nie bez powodu ostrzegała Sansę przed nim. Wydaje mi się, że miłość do Cat nadal zaślepia mu umysł i mógłby chcieć wykorzystać Sansę, aby zdobyć Cat, a to byłby cios poniżej pasa.

A jak widzisz Joffrey nie cofnie się przed niczym. Śmierć Ros nie ma raczej żadnego sensownego uzasadnienia, Joffrey'a bawi śmierć, władza, możliwość decydowania o cudzym życiu. A że wybór padł na Ros? Cóż, Joff od dawna ma "alergię" na prostytutki...pamiętasz jak potraktował tę, którą przysłał mu Tyrion? :P Tym razem posunął się krok dalej, może dlatego, że jego matka podejrzewała, iż to właśnie Ros jest tak bliska Tyrionowi? Lecz przede wszystkim chciał się zabawić. Zachłysnąć władzą, wypróbować kuszę.

A jak podoba Ci się wątek Jona i Ygritte? ;D

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron (od 6 do 12 lipca)
« Odpowiedź #52 dnia: Lipiec 19, 2013, 20:26:20 »
W sumie można było się spodziewać, że Margaery ma jakiś interes w przyjaźni z Sansą (w końcu w tym serialu nie ma ani jednej bezinteresownej osoby)...ale "lepsze" to niż np. donoszenie socjopacie.

Cytuj
A jak podoba Ci się wątek Jona i Ygritte?

Flaki i olej. Dla mnie prościej było wtedy, gdy Jon Snow siedział sobie spokojnie na Murze i słuchał opowieści o Białych Wędrowcach. Odkąd się stamtąd ruszył i trafił do wioski/osady Dzikich - za dużo jest zamieszania. Ta laska też niby dowcipna, ale nic do śmiechu nie gada :P Mądralińska trochę: "a pierwszy raz widzisz Jonie Snow to? pierwszy raz widzisz Jonie Snow tamto?co ty wiesz Jonie Snow o życiu". hahaha ::)
I po co oni właściwie lezą na ten Mur- pomóc czy napaść?

A te koligacje rodzinno - rodowo - małżeńskie? Jak czytam to włosy dęba stają...aż nie wiem czy oglądać dalej.  <tak>

Offline Justek

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 2302
  • Płeć: Kobieta
  • we are only the sun
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron (od 6 do 12 lipca)
« Odpowiedź #53 dnia: Lipiec 20, 2013, 13:39:27 »
To ja się z Tobą Jean nie zgodzę. Mnie wątek Jona dopiero wtedy zaczął się podobać, gdy wyruszył za Mur. Wcześniej było nudno, w końcu ile można siedzieć na tym murze, uczyć się walczyć i ratować biednego Sama przed kompanami? Gdyby to pociągnęli to dla mnie byłyby flaki z olejem, a tak to bardzo mi się ten wątek zaczął podobać. Poza tym zanim Jon trafił do wioski Dzikich to jednak było sporo zaskakujących momentów, chociażby pojawienie się właśnie owych Dzikich, uwięziona Ygritte, która wyprowadziła w pole młodego Snow.

I po co oni właściwie lezą na ten Mur- pomóc czy napaść?
Dzicy? Początkowo na pewno będą musieli napaść, nie wyobrażasz sobie chyba, że dojdą do porozumienia z Nocną Strażą, skoro uwięzili jednego z nich, a paru zamordowali. Poza tym generalnie mają na pieńku z Siedmioma Królestwami, bo wszyscy uważają, że Mur zbudowany jest po to, aby chronić Siedem Królestw przed Dzikimi. Prawda jest jednak taka, że największe zagrożenie stwarzają Inni (mityczne postaci, w których istnienie nikt w Siedmiu Królestwach nie wierzył), których ślady odnalezione zostały zarówno przez Dzikich, jak i przez Nocną Straż, gdy tylko wyściubili nos zza Muru.
Ja odnoszę takie wrażenie, że Dzicy wędrują za Mur, aby uciec przed Innymi, lecz nie wiem czy zależy im na porozumieniu z Siedmioma Królestwami, bo trudno nawet stwierdzić kto jest bardziej negatywnie nastawiony: SK czy Dzicy. A pamiętasz pierwszy odcinek I sezonu? Kiedy Ned Stark ucina głowę dezerterowi z Nocnej Staży, który mówił, że widział Białych Wędrowców? Kiedy Bran zapytał ojca czy mężczyzna rzeczywiście mógł ich widzieć, ten opowiedział, że nikt nie widział ich od tysięcy lat. Typowe poglądy człowieka z Siedmiu Królestw.

Offline Anuszia

  • Pink Cadillac
  • *****
  • Wiadomości: 335
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron (od 6 do 12 lipca)
« Odpowiedź #54 dnia: Lipiec 20, 2013, 15:12:24 »
A ja jestem tak pomiędzy wami. Zgadzam się z Jean, że Ygritte jest trochę irytująca z tymi swoimi odzywkami. Poza tym nie do końca rozumiem jej zachowanie wobec Jona. Niby Go kocha i tak dalej, ale momentami to mam takie wrażenie, że go nadal wkręca i tak na prawdę zaraz wykręci mu jakiś numer.
W ogóle te sceny podczas wspinaczki i potem już na szczycie, mimo, że dramatyczne, to były przepiękne.

Ale zgadzam się z Justkiem, że dopiero od wyjścia Jona za mur jego wątek zaczął mnie bardziej interesować. Może fakt, że nie za bardzo przepadam za tą postacią - Samem sprawiała, że od razu wątek Jona mnie mniej interesował. Postać Sama mnie na prawdę irytuje - to są dopiero flaki z olejem.
Czas nie leczy ran.
To my w swych czynach uzdrawiamy
Nasze chore dusze,
Dzieci naszych lęków.
W Tobie tonę i
Zapominam.

music!

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron (od 6 do 12 lipca)
« Odpowiedź #55 dnia: Lipiec 20, 2013, 18:29:16 »
Ja sobie jedynie wyobrażam, że w obliczu większego zagrożenia/wroga większego kalibru , można swoje siły połączyć i na chwilę zapomnieć co kto wcześniej o kim mówił.  ;) Inaczej księżniczka ze smokami zastanie kraj pełen zombie. Swoja drogą, ta też bywa irytująca. Niedługo morza się będą na jej znak rozstępować.
 

Offline Anuszia

  • Pink Cadillac
  • *****
  • Wiadomości: 335
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron (od 6 do 12 lipca)
« Odpowiedź #56 dnia: Lipiec 21, 2013, 00:20:02 »
No, mnie też trochę denerwuje. Inni bohaterowie ani się obejrzą a już mają nóż w sercu, a ona z każdej opresji wychodzi bez szwanku, nawet sukni sobie nie pobrudzi.

Skończyłam oglądać.
Spoiler
Powiem tak: w takim tempie zabijania, to niedługo głównych bohaterów zabraknie. Popłakałam się w momencie, kiedy Ayra była już tak blisko i nie zdążyła nawet się pożegnać z matką i bratem.
A no i widziałam, że Ygritte coś wywinie! Jon Snow nigdy nie stał się dzikim i ona dobrze o tym wiedziała.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 21, 2013, 00:28:07 wysłana przez Justek »
Czas nie leczy ran.
To my w swych czynach uzdrawiamy
Nasze chore dusze,
Dzieci naszych lęków.
W Tobie tonę i
Zapominam.

music!

Offline Justek

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 2302
  • Płeć: Kobieta
  • we are only the sun
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron (od 6 do 12 lipca)
« Odpowiedź #57 dnia: Lipiec 21, 2013, 00:43:02 »
Anuszia, pozwoliłam sobie ukryć w spoiler część Twojego posta, bo Jean chyba jeszcze nie dotarła do finałowego odcinka, a jest on- musisz przyznać- dosyć zaskakujący, więc może nie psujmy jej oglądania. Gdy nie ma się pojęcia co się wydarzy emocje muszą być naprawdę ogromne.

Spoiler
Wiedziałam, że Robb, jego żona i Cat zginą. Wiedziałam odkąd został wyemitowany ten odcinek, bo mój brat i jego kolega byli na bieżąco, napisali coś na fejsie, a ja jak zwykle poczułam się zainteresowana...i chwilę później już wiedziałam. Na tym etapie oglądania uwielbiałam całą trójkę bohaterów i ich śmierć znowu zrujnowała mi mój fanowski świat :( Szczególnie jeśli chodzi o Catelyn, od początku była moją ulubioną bohaterką i trzeba przyznać, że Michelle Fairley pokazała w tej scenie swój wyjątkowy kunszt aktorski, ale strata wnuka/wnuczki (choć o tym chyba nie wiedziała), synowej i syna...wszystko rozgrywające się na jej oczach- straszne, że spotkało to akurat Cat, kobietę która jak nikt inny w tym serialu ceniła sobie rodzinę.

Co do Dan...powtórzę się, ale ja ją lubię :) Choć prawda jest taka, że nie potrafię sobie wyobrazić jej w realiach życia w Siedmiu Królestwach, walczącej w grze o tron np. przeciwko Tywinowi. Chociaż trzeba przyznać, że może być interesująco, w końcu jest Matką Smoków i to stanowi jej siłę, potrafi również znaleźć wspólny język z ludźmi, którzy mają dla niej walczyć. Ja np. obstawiałabym, że ona mogłaby się "zbratać" z Dzikimi :D ale to oczywiście tylko moje spekulacje.

Offline Anuszia

  • Pink Cadillac
  • *****
  • Wiadomości: 335
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron (od 6 do 12 lipca)
« Odpowiedź #58 dnia: Lipiec 21, 2013, 01:20:59 »
Matka Smoków, zrodzona z burzy itd. już mnie to nudzi wręcz. Jak dla mnie to ma tylko i wyłącznie te smoki i ludzi, którzy na nią robią. Denerwuje mnie już to, że w innych wątkach ktoś zyskuje sprzymierzeńca, który zaraz mu wbija nóż, a za nią po prostu miliony idą, nie wiem czy to ten uśmiech, czy te włosy tak na nich działają. :P Ego to ma chyba porównywalne z Joffrey'em, ale on chociaż bardziej wpisuje się w realia tego serialu, a ona to nie wiem jak się odnajdzie, gdy już dotrze do Królewskiej Przystani. Podpadła mi, nie powiem.

Spoiler
Ja też wiedziałam wcześniej. :( I chyba bardziej mi było szkoda niż wtedy jak zabijali Neda. Na prawdę.
Czas nie leczy ran.
To my w swych czynach uzdrawiamy
Nasze chore dusze,
Dzieci naszych lęków.
W Tobie tonę i
Zapominam.

music!

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron (od 6 do 12 lipca)
« Odpowiedź #59 dnia: Lipiec 21, 2013, 11:29:28 »
Mnie się wątek Jona i Ygritte podobał. Może nie najlepszy jeśli chodzi o napięcie, ale to było uzależnione od charakteru Snow'a. To raczej skryty chłopak, z kompleksem bękarta, nauczony, że nie ma "takiej wartości" jak prawowite dzieci Starka. Największą jego zaletą, jeśli chodzi o atrakcyjność bohatera, to ciągłe dylematy, ciągle stawiano go w sytuacjach, w których musiał coś wybierać. No i to, że wciąż czegoś musiał się uczyć.

A ja jestem tak pomiędzy wami. Zgadzam się z Jean, że Ygritte jest trochę irytująca z tymi swoimi odzywkami. Poza tym nie do końca rozumiem jej zachowanie wobec Jona. Niby Go kocha i tak dalej, ale momentami to mam takie wrażenie, że go nadal wkręca i tak na prawdę zaraz wykręci mu jakiś numer.
No wiesz, Ygritte to nie Sansa, dama wychowywana w królewskich niemal warunkach, w kochającej się rodzinie. To dziewczyna z Dzikich. Tam od małego się polowało, walczyło (i nie tylko z ludzkim wrogiem ale także z naturą - kraina nie należy raczej do przyjaznych), a co za tym idzie ufność nie leżała w ich naturze. Ygritte stosuje zasadę - zanim ktoś cię zaatakuję, zrób to pierwsza. Poza tym jest dziewczyną, powinna być słabsza, więc musi pokazać, że tak nie jest. Ygritte wyczuła, że Jon to taki "prawiczek" we wszystkim, mało jeszcze wie o świecie, a już na pewno o świecie na północ od Muru. I to ona tak naprawdę jest bardziej doświadczona w życiu, niż ten chłopak. Dlatego mu powtarza "mało wiesz Jonie Snow".
Nie wiem, czy Ygritte go kocha, ale na pewno bardzo go lubi. I tak naprawdę ich stosunki jako "para" podobały mi się chyba najbardziej. Rozwijały się "normalnie". Była jeszcze Brienne i Jaime, ale tu bardziej chodziło o szacunek, może przyjaźń, niż o miłość.

Cytuj
I po co oni właściwie lezą na ten Mur- pomóc czy napaść?

Na pewno nie pomóc. Dzicy mają na pieńku ze Strażą Nocną. Są uważani za zgraję wyrzutków, bandytów, buntowników . Sam ich szef, Mance Rayder, należał przecież do Wron, ale nie bardzo potrafił się podporządkować regułom rządzącym SN i zwiał za Mur, tworząc własne królestwo.
Dzicy chcą po prostu zdobyć Mur dla siebie, to bardzo strategiczne miejsce. Tak jak powiedziała Justek, może chronić zarówno przed ludźmi z Westeros, jak i Innymi.

Cytuj
Później zaś, po ścięciu Neda, wszystko to zostało zastąpione przez udawany szacunek, wynikający z dobrego wychowania Sansy

Powiedziałabym, że bardziej ze strachu i bezradności. Sansa zdała sobie sprawę w jakiej pułapce się znalazła i co może ją uratować.  Przytakiwanie.

Dokładnie. Jest samiuteńka w gnieździe żmij, więc zdała sobie sprawę, że tylko całkowite poddaństwo (a właściwie udawanie go) może ją uratować. To akurat zrozumiała. Choć tak do końca wcale nie zmądrzała. Nie nauczyła się nie ufać ludziom. Wie gdzie jest, w jakim położeniu się znalazła, a wystarczy, że ktoś się do niej uśmiechnie, ktoś ją pocieszy, ktoś jej obiecuje pomoc a ta już się odkrywa, już się zwierza.

Co do Dan...powtórzę się, ale ja ją lubię :) Choć prawda jest taka, że nie potrafię sobie wyobrazić jej w realiach życia w Siedmiu Królestwach, walczącej w grze o tron np. przeciwko Tywinowi. Chociaż trzeba przyznać, że może być interesująco, w końcu jest Matką Smoków i to stanowi jej siłę, potrafi również znaleźć wspólny język z ludźmi, którzy mają dla niej walczyć. Ja np. obstawiałabym, że ona mogłaby się "zbratać" z Dzikimi :D ale to oczywiście tylko moje spekulacje.

Też ja lubię. Z różnym natężeniem tej "miłości", ale lubię <jezyk>
W pierwszym sezonie bardzo, w drugim troszkę mniej, a w trzecim najbardziej. Dlaczego? Bo ona chyba jedna w ciągu trzech serii przeszła największą metamorfozę z dziewczęco niewinnej, zahukanej, bardzo uzależnionej od brata do zdecydowanej, twardej, władczej. I nadal ma zasady. Na dodatek te zmiany zachodziły stopniowo. Na naszych oczach Dany uczyła się życia, które ma doprowadzić ją do Żelaznego Tronu. I o ile nie mogłabym sobie jej wyobrazić walczącej o ten tron w pierwszym sezonie, kiedy była taka krucha, to teraz właśnie mogę.
Pierwsze oznaki były już w drugim sezonie, kiedy próbowała przeżyć wraz z garstką Dothraków po ich upadku, ale wtedy jeszcze błądziła we mgle, jej decyzję nie były do końca trafne.
A już całkiem wytrawną władczynię pokazała w momencie targu o Nieskalanych. To było mistrzostwo świata. Mało kto wytrzymałby bez mrugnięciem oka, gdyby ktoś go wyzywał od najgorszych, jawnie pokazywał, że ma go za nic, że drwi sobie z niego. Ona wytrwała do końca i jeszcze na dodatek zrobiła w bambuko Kryznosa. Udając "zieloną w interesach". Gdyby Kryznos uznał ją za godnego przeciwnika, od razy skapnąłby się, że Dany w życiu nie pozbyłaby się smoka. Co więcej wykorzystałaby "swoje dzieci", żeby pozbawić go wojska bez zbędnego targowania się.
Kolejna mądrość Dany przejawia się w tym, że ona zdaje sobie sprawę iż szanując maluczkich, zjedna sobie ich przychylność (o czym wie o także na przykład Margaery, zjednując sobie poddanych ciepłym słowem, pomocą biednych, tylko że Dany robi to dodatkowo z serca, a Margaery z wyrachowania), dlatego jest dobra dla nich - Nieskalanym na przykład zwróciła wolność.

Ja sobie jedynie wyobrażam, że w obliczu większego zagrożenia/wroga większego kalibru , można swoje siły połączyć i na chwilę zapomnieć co kto wcześniej o kim mówił.  ;) Inaczej księżniczka ze smokami zastanie kraj pełen zombie. Swoja drogą, ta też bywa irytująca. Niedługo morza się będą na jej znak rozstępować.
 

Wcale bym się nie zdziwiła <haha>
Przecież to serial fantasy, magię mamy w pakiecie. Co niektórzy zmartwychwstają (Beric Dondarion - szef Bractwa Bez Chorągwi, wiem, że zmartwychwstanie także jedna z lubianych przez widzów postaci <szczerzy_sie>), niektórzy zmieniają twarz na zawołanie - Jagen H'ghar, w samej Dany płynie smocza krew, jest potomkinią pierwszych władców Siedmiu Królestw, ma smoki na usługach. Dlaczego więc nie może mieć władzy nad morzami? <jezyk>
Inni w Westeros się leją między sobą, intrygują, a ona powoli, konsekwentnie posuwa się coraz dalej. Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta <szczerzy_sie>
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski