No ja też dziękuję, że miałam okazję poznać ten serial i że miałam z kim tutaj dyskutować, o wiele lepiej się ogląda, jak można z kimś dzielić spostrzeżenia

EDIT:
Post Merge: [time]Lipiec 14, 2013, 00:37:42[/time]
hahaha, Justek, widziałaś:
https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn2/1069331_387893197988998_1395561975_n.jpgPłakałam ze śmiechu

Zostały mi 4 odcinki do końca serii!

Kocham Tyriona jeszcze bardziej, trzasnął w twarz młodemu, bardzo dobrze!
Jak wszedł ten Baelish do Tywina, to myślałam, że obgryzę wszystkie paznokcie z nerwów, czy się nie połapie, że służąca, to Arya! Ona to nieźle igra z ogniem. To samo jej brat, Joe, długo się zastanawiał czy zabić dziką czy nie no i co, teraz musi z nią "spać", trochę mnie rozbawiła ta scena, jak ona się pocierała o niego, haha

Mam nadzieję, że nie zrobi mu krzywdy i się Snow wróci do swoich jednak.
EDIT2:
Jednak wolę tutaj pisać, bo w głównym temacie to pełno spoilerów.

Mój brak pamięci do twarzy sprawia, że co chwila nie ogarniam nadal który facet, to który, hahah
No ale zacznę od początku.
Joffrey - ale tchórz, wiedziałam, że zwieje z pola walki, chowa się za maminą spódnicą jak tylko strach zajrzy mu w oczy! Bardzo się cieszę, że wziął sobie tę drugą dziewczynę za żonę, a Sansę odrzucił! Jeżeli tylko uda się jej uciec (tylko jeszcze nie wiem gdzie i dzięki komu) to dziewczyna będzie uratowana. Swoją drogą już nie mogłam słuchać tego jej ględzenia, że kocha króla, że tu jest jej dom, matko, jej już się coś z psychiką musiało porobić, bo chyba sama zaczęła w to wszystko wierzyć co jej ludzie nawkładali do głowy.
Theon - ale tchórz z niego! W sumie to dobrze że go zabili, bo pewnie sam przy pierwszej lepszej okazji zwiałby gdzie pieprz rośnie. Dobrze, że nie skrzywdził młodych Starków. W końcu już wiem który to stajenny - może z wyglądu niezbyt przyjemny, to chociaż pomaga maluchom, a to się ceni.
Arya - ja to mam wrażenie, że jest odważniejsza niż połowa męskich postaci w tym serialu! Świetna postać, świetna aktorka, nie mogę się na nią wręcz napatrzeć!
Tyrion - bardzo zmieniłam swoje nastawienie do tej postaci! To co się dowiedziałam w trakcie drugiego sezonu o nim sprawiło, że poczułam do niego dużą sympatię. Strasznie mi się żal zrobiło, jak opowiadał o tym świństwie, które zrobił jego ojciec wraz z bratem, chodzi mi o tę prostytutkę. Widać, że on jako jedyny z tej rodziny ma jakieś uczucia i honor. Jak patrzę nawet jak odnosi się do swoich kobiet, to jakoś tak mnie nie odrzuca, widać, że każdą z nich na swój sposób kocha i szanuje.
Daenerys - te sceny z Khalem były takie mega wzruszające! Ale ogólnie trochę mnie ta postać zaczęła trochę drażnić. Jej taka.. naiwna w tym co robi, kurcze trochę mi nie pasuje do tego serialu,bo tutaj wszyscy są w większości cwaniakami, a ona gra czysto i nadal nic jej się jej nie stało. Jestem ciekawa jak potoczy się jej wątek z Mormontem, bo widać, że jemu na pewno nie jest obojętna.
Robb - na początku ta postać była mi bardzo obojętna, ale niestety mam słabość do zakochanych facetów, więc jak tylko pojawił się wątek lekarki, no to skradł jednak trochę mojej sympatii. Obstawiam, że długo się nie nacieszę widokiem ich razem, więc jakoś się do nich razem nie przywiązuję. Trochę to przerażające więzić własną matkę, no ale w sumie nie zachowała się ona najrozsądniej, dobrze, że ma taką służacą "dużą" to schwytała królobójcę.
ps. trochę chaotycznie, ale jak się ogląda po 5 odcinków dziennie to ciężko tak
