Koniczynko, ukłony w Twoją stronę za to, że postanowiłaś dołączyć do grona oglądających.

Mam jedno pytanie do dziewczyn, które widziały całość. Czy dowiemy się na końcu, kto tak naprawdę zabił Klarę? Nie chcę wiedzieć, kto to zrobił, chcę tylko wiedzieć, czy się tego dowiem czy nie...
Dowiesz się, dowiesz. Myślę, że rzeczywiście nie ma sensu zdradzać tutaj na chwilę obecną zakończenia i psuć niespodzianki.
Muszę się zgodzić z tym, że serial niesamowicie wciąga, a niewielka ilość odcinków i niedługi czas ich trwania dodatkowo zachęca. Nigdy nie zapomnę jak po obejrzeniu całości namawiałam tatę, aby oglądał ze mną po raz drugi (byłam pewna, że mu się spodoba). Początkowo się ociągał, chyba nie był do końca zainteresowany, ale w końcu uległ moim namowom.
No to daj jeszcze jeden odcinek. [...] Jeszcze jeden. [...] Wiesz co, jeszcze kolejny byśmy dali radę obejrzeć... Tak chyba do 1.00 w nocy. Wstaję rano, a tata mi mówi, że serial już do końca obejrzał, bo go ciekawiło zakończenie.

Nareli wspomniała tutaj o pewnej scenie, którą lubi... Muszę powiedzieć, że również mam swoją ulubioną - kiedy Regina wyrzuca z siebie wszystkie żale do ojca. Powiem tylko tyle, że miałam łzy w oczach. Dominika odwaliła w tym serialu kawał dobrej roboty, tęsknię za taką jej odsłoną. Ten autentyzm w oczach i ten silny głos, którego nie słyszałam w żadnej innej produkcji... Ale to, Koniczynko, dopiero odcinek 20.

Z Reginą problem jest taki, że nie jest i nigdy nie była poukładaną, prostolinijną kobietą. Sama nawet o tym mówi. Ale to też mi się w niej podoba - nie da się jej na siłę wybielić. Imprezy, narkotyki, odwieczne przeciwieństwo Klary. Więzienie też zrobiło swoje. A mimo wszystko jest taka inna w towarzystwie Luizy... Nadrabiam dopiero powtórki, więc nie chciałabym wyprzedzać faktów, ale chociażby sposób, w jaki traktuje ją, kiedy wraca z więzienia... Widać, że ma do niej cieplejszy stosunek niż do pozostałych domowników. Dziecka o nic nie wini, odcina tę niewinną dziewczynkę od rodzinnych porachunków - i to zdecydowanie działa na jej korzyść.
Ojca Reginy nie polubiłam od pierwszego odcinka. Najpierw byłam w szoku, że można aż tak znienawidzić własną córkę... Później - po poznaniu historii morderstwa Klary - zastanawiałam się czy ojciec powinien tak jednoznacznie osądzać... Ale cóż, tutaj żadna postać nie ma być w stu procentach pozytywna. Żadna - oprócz Luizy.
A już miałam ochotę zobaczyć, ot tak, ostatni odcinek.
Nie psuj sobie tego, co jest w oglądaniu tego serialu po raz pierwszy najlepsze.
