To ja miałam tak, że jeździłam z instruktorem po innej trasie a na egzaminie, który zdałam egzaminator wywiózł mnie w miejsca, o których nie miałam pojęcia, że istnieją.

W Krakowie trasa jest na tyle duża, że egzaminator potrafi zaskoczyć zdającego.

W dużych miastach tak naprawdę nie ma znaczenia czy jeździ się po tej samej trasie z egzaminatorem/ instruktorem czy nie. Często nie da się przewidzieć jaki akurat trafi się ruch, jak zeżre nas stres, jakie będą warunki pogodowe itp. Można jeździć całkiem nieźe a i tak się zawali.
Jeździć tak naprawdę człowiek uczy się po zdaniu egzaminu.
A to, że zwłaszcza mężczyźni po otrzymaniu prawka dostają w większości małpiego rozumu, to inna sprawa.
Może zamiast wprowadzać coraz dziwniejsze urozmaicenia egzaminacyjne po prostu podnieść wiek możliwości zdawania. Jednak człowiek 25- letni jest rozsądniejszy od 18- latka.

Amaranth gratuluję zdania.
