Oczywiście, że robi źle. Ale nawet jak zacznie biegać po ulicy i strzelać do ludzi, ja ciągle będę wskazywać jednego i tego samego winowajcę - Marka.
Z całym szacunkiem Jean...ale zaczynam się Ciebie bać

Nawet uwielbienie do postaci ma moim zdaniem swoje granice.
Nikt tu nie nazywa Marka świętym i nie usprawiedliwia jego zachowania, ale zrzucanie chorych zachować Anki na niego to już moim zdaniem przesada. A jak Anka kiedyś chciała zabrać mu dzieciaki? Jak białe małżeństwo tuż po śmierci jego żony proponowała? To też była wina Marka?
Ona od dawna potrzebuje porady jakiegoś psychologa lub psychiatry nawet. Ubzdurała sobie, że będzie z Markiem, będzie matką dla Uli, Natalii i Mateusza - i dąży do celu chociażby nie wiem co. Prawdą jest, że Marek zbliżył się do niej, narobił jej nadziei, ale ona również nie protestowała, gdy wiedziała że ten spotyka się z dwoma kobietami (choć z Ewą początkowo nic nie było), gdy na pytanie czy jest szczęśliwy, czy ją kocha, czy tęskni - ten nic nie odpowiadał. Nie odpuściła sobie nawet wtedy, gdy Ula jej powiedziała, że między Markiem a Ewą coś jest i zasugerowała, że powinna dać sobie spokój.
Dziwi mnie, że nawet Anna zauważyła, że w tej sytuacji coś zgrzytało i że jej postępowanie nie było do końca w porządku...a Ty tego nie dostrzegasz

(no chyba, że ten wątek dopiero w dzisiejszym odcinku będzie, nie wiem, bo oglądam przedpremierowo)