Taa, Tomuś to przecież "porządny człowiek" jest

. Mysza ma sporo za "uszami", ale z tak wiecznie zajętym Rudą -Żyletą mężusiem, to już dawno powinna się rozstać . Wraca toto z wycieczki do Szczecina i jeszcze tego samego dnia wybywa z chałupy, na "niecierpiące zwłoki" spotkanie z bratankiem. A dzieciakami to Tomuś już w ogóle nie ma czasu się zająć, najlepiej jest pod byle pretekstem dać nogę z chałupy i jeszcze topić smutki w wódzie. Taki z niego "porządny" facet...
Troska Marcina o ojca i jego związek z "przechodnim pucharem" w rodzinie Chodakowskich, czyli rozwiązłą Weroniką mnie po prostu "rozwala".

. Nad czym tu się zastanawiać? To akurat na pewno jest "odpowiednia" kobieta dla jego ojczulka...

Taka z "zasadami", przyprawiania rogów mężowi, która potrafiła utrzymywać młodego kochanka, fundując mu mieszkanie i furę. Sorry, ale to jest kolejny żenujący wątek dla mnie. A sceny w kawiarni Marcina i niedorobionej Kaśki , wręcz śmieszne, albo raczej żałosne.
Podobnie jak "miotający" się po korporacyjnym gabinecie Pawełek, po tym, jak dowiedział się, że Iza ma męża.
I te jego głupawe uśmieszki .Hm...co to miało być?

Na duży plus - to sceny Janka z pindowatą Izą. Mam nadzieję, że w niedługim czasie ta nieciekawa, odpychająca postać korporacyjnej suki wraz z mężem zniknie na zawsze z eMki.
Wszystkie znaki na serialowym "niebie" wskazują, że scenopisy już szykują grunt pod kolejny skok w bok, tym razem dla Kinii, wyraźnie jest znudzona i zirytowana młodszym Chochołem. No cóż, nie pierwsza i nieostatnia będzie to zdrada w tym serialu. Czy P.Puchała ma jakiegoś fioła na punkcie zdrady, czy co?
