Autor Wątek: W poprzednim odcinku  (Przeczytany 90836 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Maleńka

  • Moderator Lokalny
  • *****
  • Wiadomości: 2304
  • Płeć: Kobieta
  • Don't be afraid!
  • Wyróżnienia:
Odp: W poprzednim odcinku
« Odpowiedź #30 dnia: Marzec 20, 2013, 13:17:51 »
To chyba była zmiana miejsca bo poprzednim razem jak pokazywali korporację to wyglądała zupełnie inaczej ;)

Holtz... Cóż, prawnik. Może ma powiązania z notariuszami, zobaczył akt notarialny matki Andrzeja i poszło ;)
Nie przeglądaj forum anonimowo :) Dołącz do nas, zarejestruj się już dziś ;) Zapraszamy <komputer>

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: W poprzednim odcinku
« Odpowiedź #31 dnia: Marzec 20, 2013, 17:32:38 »
Nie mogę przeboleć dzisiaj Marty, jeja, to jest naprawdę jedna z tych postaci, którym powinno się już dać spokój. No i co teraz, znów Budzynowi wybaczy? Czy nie wybaczy i już razem nie będą? Szkoda gadać, taka kochana rodzina i tak ją rozwalić. Normalnie się przejęłam.  :-\

A co Marta ma Andrzejowi wybaczyć?
To, że ją zdradził? Przecież Piotrek pojawił się na świcie, gdy oni się nawet nie znali. Ba! Sama Marta była może wtedy z innym facetem.
A może to, że jej nic nie powiedział o synu? Przecież Andrzej mówił jej, że o niczym nie wiedział. I tu mamy sedno sprawy. To Marta musi teraz coś udowodnić
Nie tak dawno zapewniała męża, że mu ufa. Powiedziała to już po całej aferze z Agnieszką, czyli Andrzej musiał odbudować to zaufanie. To ile warte są jej słowa teraz? Gdy było cacy, szczęście lało sę litrami, to ona mu ufa. Gdy pojawiła się trudna sytuacja, to gdzie podziało się jej zaufanie? Zostało rzucone na wiatr.

Dramat Marty to pikuś w porównaniu z dramatem Andrzeja.
Szczęście Marty zależy teraz tylko i wyłącznie od niej. Od tego, czy wspomniane wyżej "zaufanie" było zaufaniem.
Andrzej jest w dużo gorszej sytuacji. Gdy pogodził się już z tym, że nie będzie miał własnych dzieci, gdy pożegnał się z marzeniem o posiadaniu syna, jak grom z jasnego nieba spada na niego wiadomość, że syna już ma i to od 10 lat. Nie mógł uczestniczyć w jego wychowywaniu, bo mu o tym nikt nie powiedział. Nie widział jego pierwszych kroków, nie słyszał wypowiadanych pierwszych słów i prawdopodobnie już tego nie doświadczy. Być może to była jedyna okazja.
Druga kwestia jego dramatu dotyczy tego, że okłamywany był przez matkę. Tak, wiedziała od niedawna, ale jak się dowiedziała, to powinna mu powiedzieć. Nie czekać, aż to zrobi Edyta. To nie widzimisie obcej kobiety powinno być dla niej ważne, ale własny syn.
No i trzecia strona dramatu, facet może stracić rodzinę, osoby które kocha (Marta, Ania). I to przez coś, w czym jego winy absolutnie nie ma.

Kto to w ogóle jest ten Holtz? Gangster? Prawnik? Bo wygląda jak prawnik, zachowuje się jak gangster.

A bo to mafia nie ma swoich księgowych, lekarzy, czy prawników?
I żadna palestra nic tu nie wskóra, jeśli prawnik działa zgodnie z prawem. A doskonale wiemy o tym, że nasze prawo ma tyle niedociągnięć, że dobry "papuga" zawsze wynajdzie kruczek pozwalający na ominięcie tegoż prawa.

Widocznie wśród prawników pewnie też jest wielu gangsterów ;).
Pytam bo w filmie pokazany jest że to niby adwokat, ale w rzeczywistości to wątpię czy nawet adwokat reprezentujący gangstera posunąłby się do zastraszania, szantażu, tekstów w stylu "My możemy wszystko" - bo raczej na pewno wybuchłaby gruba afera. W końcu jest jakaś tam Palestra i żaden adwokat nie jest "państwem w państwie". A tu pokazują jak Holtz normalnie zastrasza Jędrzeja i jego rodzinę a ten nic.

Żadna afera nie wybuchnie, bo on straszy faceta, na którego ma haki. Andrzej ma wiele do stracenia, jeśli sprawę ujawni (zlecenie podrzucenia dowodów, szefowi mafii, który z kolei szantażował lekarza operującego Anię).

Skąd Holtz dowiedział się o sekrecie, który znały jedynie Wanda i Edyta?

Myślę, że dla prawnika na usługach mafii, "grającego" nieczysto, to małe piwo znaleźć haki na delikwenta. Wystarczy pośledzić różne osoby, "zagadnąć" kogoś, na kogo też mają kwity, podpytać, zmanipulować, przekupić, podstawić kogoś, itp.

Oprócz Edyty i Wandy o sekrecie wiedzieli: mąż Edyty, lekarka, która przeprowadzała badania DNA, prawnik przygotowujący testament Wandy, chyba także Zuza (nie oglądałam tego odcinka, ale ona coś tam podsłuchała).
I od tych osób mogły wyciec informacje w sposób niewinny, całkiem nieświadomie mogli się do tego przyczynić (ktoś na zlecenie mafii, mógł się wkraść do laboratorium na przykład).

A tak z innej strony, tak o innym bohaterze, to podoba mi się "nowy" Irek. Kryminalne przeżycia, prawie zetknięcie się ze śmiercią sprawiły, że facet stał się bardziej dojrzały, taki niby wyciszony, ale przy tym intrygujący. No i wyprzystojniał. Ten zarost dodaje mu drapieżnego uroku <jezyk>
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline china doll

  • HaPi
  • *****
  • Wiadomości: 535
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: W poprzednim odcinku
« Odpowiedź #32 dnia: Marzec 20, 2013, 18:02:37 »
Nie mogę przeboleć dzisiaj Marty, jeja, to jest naprawdę jedna z tych postaci, którym powinno się już dać spokój. No i co teraz, znów Budzynowi wybaczy? Czy nie wybaczy i już razem nie będą? Szkoda gadać, taka kochana rodzina i tak ją rozwalić. Normalnie się przejęłam.  :-\

A co Marta ma Andrzejowi wybaczyć?
To, że ją zdradził? Przecież Piotrek pojawił się na świcie, gdy oni się nawet nie znali. Ba! Sama Marta była może wtedy z innym facetem.
A może to, że jej nic nie powiedział o synu? Przecież Andrzej mówił jej, że o niczym nie wiedział. I tu mamy sedno sprawy. To Marta musi teraz coś udowodnić
Nie tak dawno zapewniała męża, że mu ufa. Powiedziała to już po całej aferze z Agnieszką, czyli Andrzej musiał odbudować to zaufanie. To ile warte są jej słowa teraz? Gdy było cacy, szczęście lało sę litrami, to ona mu ufa. Gdy pojawiła się trudna sytuacja, to gdzie podziało się jej zaufanie? Zostało rzucone na wiatr.

Dramat Marty to pikuś w porównaniu z dramatem Andrzeja.
Szczęście Marty zależy teraz tylko i wyłącznie od niej. Od tego, czy wspomniane wyżej "zaufanie" było zaufaniem.
Andrzej jest w dużo gorszej sytuacji. Gdy pogodził się już z tym, że nie będzie miał własnych dzieci, gdy pożegnał się z marzeniem o posiadaniu syna, jak grom z jasnego nieba spada na niego wiadomość, że syna już ma i to od 10 lat. Nie mógł uczestniczyć w jego wychowywaniu, bo mu o tym nikt nie powiedział. Nie widział jego pierwszych kroków, nie słyszał wypowiadanych pierwszych słów i prawdopodobnie już tego nie doświadczy. Być może to była jedyna okazja.
Druga kwestia jego dramatu dotyczy tego, że okłamywany był przez matkę. Tak, wiedziała od niedawna, ale jak się dowiedziała, to powinna mu powiedzieć. Nie czekać, aż to zrobi Edyta. To nie widzimisie obcej kobiety powinno być dla niej ważne, ale własny syn.
No i trzecia strona dramatu, facet może stracić rodzinę, osoby które kocha (Marta, Ania). I to przez coś, w czym jego winy absolutnie nie ma.

Ok, zaufanie zaufaniem, ale Andrzej raz już ją zawiódł. Nawet, jeśli Marta mu ufa, to raczej nie stuprocentowo i  trudno się dziwić. Na razie emocje wzięły górę i Marta myśli, że Andrzej o tym wiedział, w dodatku nawet jego matka i Edyta. Nic dziwnego, że czuje się oszukana. Może jak emocje opadną i da minutę Budzynowi, żeby się wytłumaczył, zrozumie.
Poza tym bycie z facetem, z którym ciągle wyskakują jakieś niespodzianki w postaci dzieciaka, musi być męczące. Nie spodziewałabym się, że Marta będzie zadowolona tym newsem. W dodatku nie zapominajmy, że chcieli mieć razem dziecko, a okazało się, że ona nie może już zajść w ciążę. Może przez to czuje się wybrakowana i boi się, że Andrzej widzi w niej jakieś uchybienie, których nie ma każda inna kobieta. Np. Edyta, matka jego syna.

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: W poprzednim odcinku
« Odpowiedź #33 dnia: Marzec 20, 2013, 18:28:17 »
Nie ma czegoś takiego jak stuprocentowe zaufanie. Albo się ufa albo nie. Co to ma być "ufam ci, ale jak będę miała jakąś wątpliwość, to koniec z nami". Jak się ufa, to wątpliwości nie ma. Te dwa pojęcia wykluczają się. Poza tym Marta nawet nie miała wątpliwości wczoraj. Od razu go oskarżyła, że znów ja okłamał.
Jak pisałam wyżej - Marta złożyła Andrzejowi deklarację zaufania już po aferze z Rudą. Albo była pewna swojej ufności, albo dla niej ufa sie tylko wtedy, gdy jest wszystko ok.

Cytuj
Poza tym bycie z facetem, z którym ciągle wyskakują jakieś niespodzianki w postaci dzieciaka, musi być męczące. Nie spodziewałabym się, że Marta będzie zadowolona tym newsem. W dodatku nie zapominajmy, że chcieli mieć razem dziecko, a okazało się, że ona nie może już zajść w ciążę. Może przez to czuje się wybrakowana i boi się, że Andrzej widzi w niej jakieś uchybienie, których nie ma każda inna kobieta. Np. Edyta, matka jego syna.
Życie nie jest pasmem szczęścia i różne rzeczy się w rodzinie trafiają. Ale jak się ludzie kochają, to żaden kłopot, czy zmartwienie mu nie straszne. Marta męczy się z Andrzejem? Gdzie tu miłość? Tym bardziej, że to on wielokrotnie udowodniał, jak mu na niej zależy. Największym dowodem jest to, że to dzięki niej facet "wydoroślał", ustatkował się, zweryfikował swoje wartości. I jak tak patrzy się na te jego zabiegi o nią, to ja raczej powiedziałabym, że to on musiał nieźle się z nią namęczyć, aby w końcu osiągnąć cel. Bo Marta była okropna (i to jej zachowanie po części było przyczyną zdrady Andrzeja).

O swoje "wybrakowanie" też nie musi się martwić, bo Andrzej pokazał niejednokrotnie, że to nie ma dla niego znaczenia.

Oczywiście, wiadomość, że pojawił się w ich życiu syn Andrzeja, nie jest przyjemna, ale jej reakcja na nią była przerysowana. I bardziej szkoda mi było w tym przypadku jego niż jej. Ona powinna go teraz wspierać, a nie oskarżać.
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline china doll

  • HaPi
  • *****
  • Wiadomości: 535
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: W poprzednim odcinku
« Odpowiedź #34 dnia: Marzec 20, 2013, 22:03:47 »
Cytuj
Bo Marta była okropna (i to jej zachowanie po części było przyczyną zdrady Andrzeja).
O, zdradę to akurat moim zdaniem niewiele niewiele wyjaśnia czy usprawiedliwia. Liczy się fakt, że zdradził i naprawdę nie tłumaczyłabym tego niczym.

No to wychodzimy z innego założenia, bo wg mnie nie ma tylko czarnego i białego, zaufanie bądź jego brak. Nie rozumiem, jak się zna osobę, to tak jakby w głowie ma się znaczek 'ufam' albo 'nie ufam'?  ;) Bo ja tak np. nie mam. Przykładowo ufam koleżance, że nie zniszczy książki, którą jej pożyczam, ale nie na tyle, żeby zdradzić jej jakiś sekret, który prócz mnie zna przyjaciółka (której ufam 100procentowo). Tak samo osoba, która mnie kiedyś zawiodła, może to zaufanie odbudowywać, ale nie tak hop siup, tydzień i już mówię jej wszystko. Dla mnie są różne stopnie zaufania i myślę, że Marta może myśleć podobnie. Ciężko jest jej uwierzyć Andrzejowi, skoro całkiem niedawno wywinął taki numer. W dodatku, tak jak napisałam - może, gdy emocje opadną i rozsądek przejmie kontrolę, da mu się wytłumaczyć. Bardzo bym tego chciała, bo to jedna z naprawdę niewielu par w eMce, którym bardzo kibicuję.

Cytuj
Życie nie jest pasmem szczęścia i różne rzeczy się w rodzinie trafiają. Ale jak się ludzie kochają, to żaden kłopot, czy zmartwienie mu nie straszne. Marta męczy się z Andrzejem? Gdzie tu miłość?
Nie, życie nie jest 'pasmem szczęścia', ale Marta już się o tym niejednokrotnie przekonała. Miałam tu na myśli, że ona naprawdę już bardzo wiele przeżyła i może mieć dość tych ciągłych kłopotów i zawirowań. My, widzowie, często narzekamy, jak to postaci serialowe mają 5564 razy więcej problemów, niż prawdziwy człowiek. Gdyby tak spojrzeć na życie Marty, to można by się spodziewać, że oczekuje od faceta stabilizacji i spokoju. Dlatego przypuszczam, że po kolejnej takiej akcji czuje się, za przeproszeniem, jak wyrżnięta szmata. Masz rację, powinna go wesprzeć czy przynajmniej zostać. Ale z drugiej strony naprawdę nie dziwię się takiej reakcji z jej strony.
Gdyby nam los zrzucał takie problemy na głowę, jak scenarzyści postaciom, to wielu z nas nie wytrzymałoby psychicznie.  :D

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: W poprzednim odcinku
« Odpowiedź #35 dnia: Marzec 21, 2013, 00:10:30 »
Cytuj
Bo Marta była okropna (i to jej zachowanie po części było przyczyną zdrady Andrzeja).
O, zdradę to akurat moim zdaniem niewiele niewiele wyjaśnia czy usprawiedliwia. Liczy się fakt, że zdradził i naprawdę nie tłumaczyłabym tego niczym.

A moim zdaniem w zdradach winę ponoszą obie strony. A przede wszystkim w zdradach "w afekcie".
Oczywiście zdradzający ma w tym większe "zasługi", ale druga strona święta nie była - a to zaniedbała się, a to zrzędliwa się zrobiła, a to czasu nie ma, a to chorobliwie zazdrosna, a wmawia partnerowi rzeczy, których nie zrobił, a to w nic mu nie wierzy.
Chcesz brać, to też dawaj.

Cytuj
Nie, życie nie jest 'pasmem szczęścia', ale Marta już się o tym niejednokrotnie przekonała. Miałam tu na myśli, że ona naprawdę już bardzo wiele przeżyła i może mieć dość tych ciągłych kłopotów i zawirowań.

E tam, w eMce wszyscy przechodzili 100 dramatów. Marta nie jest tu wyjątkiem.

Cytuj
Gdyby tak spojrzeć na życie Marty, to można by się spodziewać, że oczekuje od faceta stabilizacji i spokoju.
Trzeba było jej Andrzeja nie zwodzić i wyjechać razem z doktorkiem Szymonem do USA <haha>

A tak na poważnie facet robi co może, żeby jej tę stabilizację i spokój zapewnić. W zdradę, jak już wspomniałam wyżej, Marta sama nieco namieszała. Tego, że pojawił się syn Andrzeja, nie mógł przewidzieć nawet on. Nie można mieć o to do niego pretensji.

I sorry, ale to jak przeżywamy życie, to w większości nasze wybory i nasze decyzje. Tak więc nie możemy zwalać winy na cały świat za to, że nie wiodło nam się w nim zbyt dobrze. Tylko na śmierć nie mamy wpływu. No i chyba na niektóre choroby.

Cytuj
Masz rację, powinna go wesprzeć czy przynajmniej zostać. Ale z drugiej strony naprawdę nie dziwię się takiej reakcji z jej strony.

A ja się dziwię. Tym bardziej, że przychodzi obcy facet, gada jakieś nieprzyjemne historie o jej mężu (którego ona kocha i podobno któremu ufa), oczernia go, a ta zamiast porozmawiać z mężem, zapytać go, wyjaśnić sprawę, od razu go oskarża. Gratuluję wiary w bliska osobę. Jak tu żyć pod jednym dachem z kimś do kogo nie ma się zaufania? To dla mnie jest niewyobrażalne. Zagryzłabym się chyba.

Cytuj
No to wychodzimy z innego założenia, bo wg mnie nie ma tylko czarnego i białego, zaufanie bądź jego brak. Nie rozumiem, jak się zna osobę, to tak jakby w głowie ma się znaczek 'ufam' albo 'nie ufam'?  Bo ja tak np. nie mam. Przykładowo ufam koleżance, że nie zniszczy książki, którą jej pożyczam, ale nie na tyle, żeby zdradzić jej jakiś sekret, który prócz mnie zna przyjaciółka (której ufam 100procentowo).
Rozmawialiśmy o zaufaniu w związkach, w miłości. I moje stwierdzenie o tym, że nie ma czegoś takiego jak "stuprocentowa zaufanie" tego dotyczyło.
Nadal twierdzę, że w miłości, albo się ufa, albo nie. Czy można kogoś kochać nie ufając mu do końca? Ja przynajmniej sobie tego nie wyobrażam.

Koleżanka to nie przyjaciółka. Masz inny stopień zaangażowania uczuciowego w pierwszym i w drugim przypadku.

Cytuj
Tak samo osoba, która mnie kiedyś zawiodła, może to zaufanie odbudowywać, ale nie tak hop siup, tydzień i już mówię jej wszystko.

W przypadku Andrzeja to nie było hop -siup. I facet zrobił sporo, żeby się zrehabilitować.

Cytuj
Ciężko jest jej uwierzyć Andrzejowi, skoro całkiem niedawno wywinął taki numer.

Ale on jej nie zrobił tego numeru po raz drugi. Nie powinna się rzucać jak wesz na kożuchu, tylko pozwolić mu dojść do słowa. Skoro wymaga od innych chłodnej głowy, sama też powinna ją mieć.
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline china doll

  • HaPi
  • *****
  • Wiadomości: 535
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: W poprzednim odcinku
« Odpowiedź #36 dnia: Marzec 21, 2013, 09:52:31 »
Ok, rozumiem, co masz na myśli i zgodzę się, że Marta powinna mu teraz dać szansę się wytłumaczyć. Jednak nadal uważam, że było to spowodowane emocjami i teraz dajmy szansę Marcie na otrząśnięcie się z szoku i przemyślenie wszystkiego na spokojnie.

Cytuj
A tak na poważnie facet robi co może, żeby jej tę stabilizację i spokój zapewnić. W zdradę, jak już wspomniałam wyżej, Marta sama nieco namieszała. Tego, że pojawił się syn Andrzeja, nie mógł przewidzieć nawet on. Nie można mieć o to do niego pretensji.

I sorry, ale to jak przeżywamy życie, to w większości nasze wybory i nasze decyzje. Tak więc nie możemy zwalać winy na cały świat za to, że nie wiodło nam się w nim zbyt dobrze. Tylko na śmierć nie mamy wpływu. No i chyba na niektóre choroby.
Robi co może, ale mu się jednak nie udaje. Intencje się liczą i rozumiem, że to nie jego wina, ta cała niespodzianka z Piotrkiem, ale jednak znów coś niszczy Andrzeja i Marty szczęście. Nie mogą mieć ani chwili spokoju. Po prostu ostatnio odniosłam wrażenie, że Marta chce teraz bardzo zwykłego, normalnego życia, myślała że Andrzej jej je da i zawiodła się. I ma tego dość, trudno się dziwić. Nie zwalam tu winy na Andrzeja, tylko staram się to zobaczyć z Marty strony. Ile już się nacierpiała?

Ok, w większości nasze wybory i decyzje decydują o naszym życiu, ale akurat w tym przypadku Marta w ogóle nie miała na to wpływu. Niczym nie zawiniła.

Cytuj
Rozmawialiśmy o zaufaniu w związkach, w miłości. I moje stwierdzenie o tym, że nie ma czegoś takiego jak "stuprocentowa zaufanie" tego dotyczyło.
Nadal twierdzę, że w miłości, albo się ufa, albo nie. Czy można kogoś kochać nie ufając mu do końca? Ja przynajmniej sobie tego nie wyobrażam.
Związek powinien być oparty na zaufaniu, ale jednak nie zawsze tak jest. Nawet, jeśli partnerzy się kochają. No nie wiem, dla mnie to dość oczywiste, są różne związki i sytuacje w życiu. Rzadko jest tak idealnie, że się ufa komuś na maxa, stuprocentowo. Nie wierzę, że w każdym związku tak jest wspaniale.  ;)


Offline Maleńka

  • Moderator Lokalny
  • *****
  • Wiadomości: 2304
  • Płeć: Kobieta
  • Don't be afraid!
  • Wyróżnienia:
Odp: W poprzednim odcinku
« Odpowiedź #37 dnia: Marzec 21, 2013, 10:11:48 »
Dalszą dyskusję o Marcie i Andrzeju proponuję przenieść do odpowiedniego wątku ;)
 <komputer>
Nie przeglądaj forum anonimowo :) Dołącz do nas, zarejestruj się już dziś ;) Zapraszamy <komputer>

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: W poprzednim odcinku
« Odpowiedź #38 dnia: Marzec 21, 2013, 10:42:33 »
Kto to w ogóle jest ten Holtz? Gangster? Prawnik? Bo wygląda jak prawnik, zachowuje się jak gangster.

A bo to mafia nie ma swoich księgowych, lekarzy, czy prawników?
I żadna palestra nic tu nie wskóra, jeśli prawnik działa zgodnie z prawem. A doskonale wiemy o tym, że nasze prawo ma tyle niedociągnięć, że dobry "papuga" zawsze wynajdzie kruczek pozwalający na ominięcie tegoż prawa.
Zastraszanie i groźby karalne raczej nie należą do działania "zgodnie z prawem". No przynajmniej nie w rzeczywistości prawdziwej, może w serialowej jest inaczej, nie wiem. Wystarczy, że Jędrzej nagra którąś z ich rozmów i może się zrobić "dym".
Nawet Tom Hagen z "Ojca chrzestnego" (a Holtz jest taki w sumie "Hagenem") nie zastraszał nikogo, robili to jego "bracia".
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: W poprzednim odcinku
« Odpowiedź #39 dnia: Marzec 21, 2013, 20:14:44 »
Kto to w ogóle jest ten Holtz? Gangster? Prawnik? Bo wygląda jak prawnik, zachowuje się jak gangster.

A bo to mafia nie ma swoich księgowych, lekarzy, czy prawników?
I żadna palestra nic tu nie wskóra, jeśli prawnik działa zgodnie z prawem. A doskonale wiemy o tym, że nasze prawo ma tyle niedociągnięć, że dobry "papuga" zawsze wynajdzie kruczek pozwalający na ominięcie tegoż prawa.
Zastraszanie i groźby karalne raczej nie należą do działania "zgodnie z prawem". No przynajmniej nie w rzeczywistości prawdziwej, może w serialowej jest inaczej, nie wiem. Wystarczy, że Jędrzej nagra którąś z ich rozmów i może się zrobić "dym".
Nawet Tom Hagen z "Ojca chrzestnego" (a Holtz jest taki w sumie "Hagenem") nie zastraszał nikogo, robili to jego "bracia".
Oczywiście, że nie należą, ale mi chodziło o to, że taki prawnik może w środowisku mieć nie najlepszą opinię, można mieć w stosunku do niego podejrzenia, ale jeśli nie ma się niezbitych dowodów, to nic mu nie mogą zrobić. A zrobić prowokację i nagrać spotkanie to nie jest takie "machnięcie ręką". Zadzierasz z mafią? Możesz nie być pewny jutra. Może tobie, lub twoim bliskim przydarzyć się nieszczęśliwy wypadek. Mogą nagle doszukać się w twojej przeszłości rzeczy, które nie chciałbyś, aby ujrzały światło dzienne. Zdaje się, że takiego haka mają właśnie na Andrzeja. Poza tym Budzyński już dostawał zdjęcia Marty i Ani, po tym jak odmówił podjęcia się obrony jednego z mafiosów (swoją drogą musi być dobrym prawnikiem, skoro mafia posuwa się do szantażu, aby go "zdobyć"). Mało jest takich odważnych, co to mafii się stawiają. I wcale nie muszą bać się o siebie. Zagrożeni są także najbliżsi.

To, że prawnik w świetle prawa broni członków mafii nie jest powodem do stawiania mu zarzutów o gangsterkę (oczywiście do czasu, jak mu się noga nie powinie i nie wpadnie), bo każdy ma prawo zatrudnić sobie prawnika, każdy ma prawo do obrony.

A Tom Hagen należał do Rodziny. Był prawą ręką Don Corleona. Do czarnej roboty ojciec chrzestny miał kogoś innego <szczerzy_sie>
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: W poprzednim odcinku
« Odpowiedź #40 dnia: Marzec 22, 2013, 09:18:32 »
Powtarzam - nikt nie broni gangsterom angażowania prawników i adwokatów. Ale adwokat nachodzący ludzi, zastraszający ich i grożący im - to raczej normalnie by nie przeszło, za bardzo się w serialu z tym Holtzem rozbujali. Adwokat powinien zajmować się WYŁĄCZNIE stroną prawną działalności danej mafii.
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline china doll

  • HaPi
  • *****
  • Wiadomości: 535
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: W poprzednim odcinku
« Odpowiedź #41 dnia: Marzec 25, 2013, 23:30:07 »
Dzisiejszy odcinek jakiś nudny, mało co pamiętam, bo oglądałam jednym okiem.
Anka i jej kasowanie esemesów - cios poniżej pasa. Co za chamskie babsko, a na dodatek Marek zachowuje się jakby był ślepy.
Dobrze, że Gośka co nieco powiedziała Marcie i jej  poustawiała w główce. Niesamowicie się cieszę, że między Martą a Andrzejem może jeszcze będzie ok.  <zauroczony>

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: W poprzednim odcinku
« Odpowiedź #42 dnia: Marzec 26, 2013, 06:56:20 »
Marek z Anka wyglądają..... jak dla mnie obleśnie.
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline china doll

  • HaPi
  • *****
  • Wiadomości: 535
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: W poprzednim odcinku
« Odpowiedź #43 dnia: Marzec 26, 2013, 21:35:45 »
Można wiedzieć, co ta Anka kombinuje? Ona z tą ciążą jako 'partnera' ma na myśli Marka?   ::)

Nieważne, światełko serialu, czyli Ewa i Marek, na przeogromny plus dziś. Nie oglądałam żadnych zwiastunów ani nic, więc tym pocałunkiem byłam mega zaskoczona i ucieszona. W pierwszej chwili myślałam że może Marek powie coś w stylu 'wiesz Ewa, zostańmy przyjaciółmi', ale nie...  <zauroczony> Ojeju, ale się szykuje z nich piękna para.
Nie tylko pocałunek, ale wszystkie sceny z nimi były dziś urocze - gra w piłkę, wizyta w szkole, gadka z Antkiem i Matim, ale najbardziej ujęło mnie chyba to oglądanie przez Ewę zdjęć Hanki  i Marka. Jak przykro jej musiało być.

Ta dziewczyna która coś kombinuje z dobraniem się do majątku Mostowiaków mnie nie niepokoi, bo nie wierzę,że mogliby im ziemię odebrać. Tzn., na pewno jakieś tam kłopoty będą się ciągnąć przez 10 odc., ale raczej nie sądzę, żeby naprawdę coś poważnego im zrobili.

Offline Skorpionica

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 774
Odp: W poprzednim odcinku
« Odpowiedź #44 dnia: Marzec 26, 2013, 21:36:36 »
Dokładnie Mintek.
Anka mnie rozwala. "Staramy się z partnerem o dziecko"  <smiech> Co za żałosna kobieta. Tak samo jak ta nowa bohaterka. Przyjechała bogaczka z Ameryki i wielkie nieba, o  skrawek ziemi będzie toczyć walkę z Markiem. Nie wiem jakich przypraw scenarzyści używają, ale muszą być mocne skoro takie głupoty wymyślają.
Irek z Mirką- wreszcie się facet odważył, no!


Ona z tą ciążą jako 'partnera' ma na myśli Marka?   ::)

Ano właśnie Marka. Jakby mu dzieci mało było...