Ja Marka nigdy nie lubiłam. Jakoś tak... niby taki ugrzeczniony, a kawał drania. Jednak z Hanką był dość znośny. Może wynikało to z tego, że Hanka go przyćmiewała - taka bardziej charakterna była. A on zawsze w tle. Wylazło szydło z worka, jak ją tak dłuuuugo okłamywał, zdradzał, inne. Ech, no bardzo średnia postać. Dalej jest taki... rozmemłany strasznie. W którymś odcinku (ale nie wiem, czy to coś bieżącego, czy starszego, bo oglądam na TVP bez numerka) były takie sceny, że razem z Ewą szukali chłopców, no i mieli chwilę sam na sam na trawce, czy tam piaseczku

Nie wyglądało to jakoś specjalnie

Mówię... ominęły mnie początkowe perypetie tej trójki, zatrzymałam się chwilę po śmierci Hanki, a do Ewy o tyle nic nie mam, że lubię aktorkę, aleee jakoś tak... no nie podobają mi się jako para.
Za to Anka... Ją np. lubiłam bardzo. Nawet jak kręciła

Taka... dość mądrze prowadzona postać była w czasach, w których oglądałam. I ona byłaby w stanie ogarnąć Mareczka, bo w sumie nie daje sobie za bardzo w kaszę dmuchać. Widziałam ostatnio, że mocno cierpi po odrzuceniu przez Marka, a mimo zranienia potrafi przekonać młodą, że ma akceptować wybory ojca. W sumie to chciałabym, żeby pewnego dnia spotkała naprawdę fajnego faceta (Arek taki był!! Nie pamiętam, czemu im nie wyszło, ale on naprawdę taki był), a Marek niech żałuje, że jej nie chciał...

Wiem, że po drodze były jakieś hece z ciążą, z Ulą, z innymi, ale mimo wszystko oglądam odcinek i na Ankę patrzy mi się z przyjemnością, a przy Ewie i Marku mam takie trochę mieszane uczucia.
Swoją drogą.. czyż ich wspólny lunch nie był uroczy?

Anka, Marek, Ewa, Ula i chłopcy... Jedna wielka rodzinka

I ta atmosfera taka...
Nie no dobra, wiem, że ja to tak z doskoku i w sumie się nie znam, bo nie śledziłam, ale już zapowiedziałam ślubnemu, że wracam do oglądania

Chociaż po ostatnich kilku odcinkach wydaje mi się, że tam już nie bardzo jest do czego. I ta Anna, jaka nie byłaby, jest jedną z sensowniejszych postaci teraz.