Długo broniłam Marka, co nie znaczy, że byłam po jego stronie, ale tłumaczyłam jego wybory tym, że nie ma wobec nikogo żadnych zobowiązań, że zarówno on, jak i Anka są dorośli, itd. Jeśli chodzi o kwestie światopoglądowe, nie mam nic do układu sex friends- nie wszyscy lubią się wiązać, nie wszyscy chcą być w stałych związkach. I to rozumiem i potrafię uszanować, mniejsza o to, czy sama mogłabym być w takim układzie (a w to wątpię).
Marek, jak już wielokrotnie powtarzała Jean, nie zachował się w porządku wobec obu kobiet. Tak samo, jak nie możemy mieć pretensji do Kasi, że zaczyna walczyć z Rudą o Marcina, tak samo nie można mieć żalu do Anki, że "zabierała" Marka Ewie. Walczyła o swoje, obierając często mało roztropne i z punktu widzenia moralnego złe środki.
W takich układach typu seks bez zobowiązań, najczęściej to kobieta jest tą stroną poszkodowaną. Facet, jak to facet. Chce się bawić, myśli tym, co ma między nogami, żeby nie wyjść z wprawy i sprawdzić się, jako mężczyzna. Anka od samego początku chciała się związać z Markiem, a jak czytam, że oboje zgodzili się na taki układ, to mi ręce opadają.
Anka nie zgodziła się na ten układ, bo na początku, jak się ze sobą przespali, pytała go co dalej z nimi. Marek jednak nie chciał deklaracji, więc ten stan tkwił niejako w zawieszeniu, zaś Anka miała cichą nadzieję, że jak da Markowi czas, to ten ją pokocha. Jednak na horyzoncie pojawiła się Ewa, z którą Marek zaczął spędzać więcej czasu, niż z nią i pokrzyżowała jej szyki. Nagle do ich relacji wtargnęła nieświadomie "ta druga". Anna więc zmieniła taktykę i z cierpliwej, pokornej i niewiele wymagającej kochanki, stała się bardziej zaborcza i nieustępliwa. Wiedziała, że jeśli ustąpi, to Marek może zrezygnować z niej dla Ewy. A tego przecież chciała uniknąć, chciała mieć (jeszcze niezupełnie swojego) mężczyznę dla siebie. I dopóki Marek nie przespał się z Ewą, Anna miała nad nią przewagę, którą dało się wyczuć, bo nawet, jeśli spędzili miło dzień, ten zawsze wracał do Anny na noc. Która z Was na jej miejscu by nie robiła sobie nadziei na coś więcej? Marek zachował się egoistycznie, ubzdurał sobie, że znowu ma 20 lat i może na nowo korzystać z życia. Igrał uczuciami obu pań.
Czego się spodziewał? Że samotna, bezdzietna kobieta o statusie społecznym i klasie, jak Anka, zadowoli się niezobowiązującym seksem, że nie zacznie oczekiwać czegoś więcej? Marek wykazał się niesamowitą ignorancją i głupotą, że nie wziął pod uwagę uczuć Anny, która już kiedyś proponowała mu białe małżeństwo.
Jeśli tak koniecznie chciał mieć kogoś do łóżka, mógł poszukać sobie wyzwolonej kobiety, zamiast oglądać się za Ewą (która jest matką i z pewnością chciałaby znaleźć ojca dla swojego syna) i Anną (która jest w takim wieku, że kobiecie zaczyna spieszyć się do ożenku oraz macierzyństwa). Mam nadzieję, że zapłaci za swoją bezmyślność.