Autor Wątek: Marek i... Ewa czy Anna?  (Przeczytany 56288 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Marek i... Ewa czy Anna?
« Odpowiedź #75 dnia: Kwiecień 09, 2013, 19:40:36 »
Zwyczajnie nie robię z Anki niewinnego aniołka. Zwyczajnie jej bronię, bo uważam, że od św. Marka może ją spotkać dużo więcej krzywdy i złego niż ona zdołała wyrządzić.

 Po kiego czorta św. Marek szedł do wyrka z osobą, która ma problemy emocjonalne i która zachowywała się w  taki a nie inny sposób. Ok, niespodziewana namiętność. Ale ten układ: bzykanko bez zobowiązań to już była skrajna głupota...a może przemyślana strategia? Tylko jak o tym pomyślę  w tych kategoriach to od razu zbiera mnie na wymioty - to tak jakby wykorzystywać chorego psychicznie, bo przecież on i tak nic  z tego nie wie. ::)

Potem układ sobie trwał - Anna na układ się zgodziła, bo Marka kocha ...wolała to niż nic, ze świadomością, że to zawsze się może zmienić, na coś więcej. Sorry, wielu zakochanych tak myśli. Błędnie, ale cóż. Taka jest siła tego uczucia.

Po pewnym czasie zaczęła sugerować czego chciałaby w tym związku. Miała do tego prawo. Sorry, ale znowu porównując - ludzie sobie ślubują na wieki wieków amen a potem nagle się rozmyślają...a jeśli ktoś w układzie bez zobowiązań zażąda, czy zaproponuje czegoś więcej to nagle podnoszone jest wielkie larum. Bo przecież się umówili! A tam ludzie sobie ślubowali - przyrzekali!!!!
W moim mniemaniu przekształcenie się związku bez zobowiązań w taki z zobowiązaniami jest czymś bardziej pozytywnym niż rozpad małżeństwa. No ale mogę się mylić.

Ale wracając do tematu - Anka zaczyna wymieniać, czego by chciała..a to spotkań poza łóżkiem, spotkań między ludźmi, więcej czasu i zainteresowania ze strony kochanka. Oczywiście testowała go na swój sposób wie jak on na co zareaguje. Ale Marek o dziwo, nie zwija żagli. On się nie boi. Wystarczy tylko wymóc na kochance przyznanie, że to był żart i już jest w porządku.

A kiedy Anka sprawiała problemy i nie dopuszczała dziecka do ojca zwyczajnie trzeba było zawiadomić policję a potem jej pomóc, skoro św. Marek taki szlachetny, i zaprowadzić do lekarza. A nie ją bzykać i jeszcze proponować taki chory układ.

Teraz podsumujmy: Marek bzyknął wariatkę, która wcześniej broniła mu dostępu do dziecka, zaproponował jej układ, z którego nie rezygnuje nawet wtedy, kiedy wszystko wskazuje na to, że jej "wariactwo" znowu się ujawnia.

Warto się zastanowić kto tutaj ma prawdziwie problemy ze sobą...

Czy bzykano jest aż tak ważne i warte tego wszystkiego, co może nastąpić?

Offline Maleńka

  • Moderator Lokalny
  • *****
  • Wiadomości: 2304
  • Płeć: Kobieta
  • Don't be afraid!
  • Wyróżnienia:
Odp: Marek i... Ewa czy Anna?
« Odpowiedź #76 dnia: Kwiecień 09, 2013, 20:01:32 »
No tak - oboje mają za uszami. Zgodzę się. Jedno wykorzystało sytuację i uwolniło stosy plemników, drugie myślało, że przez łóżko załatwi sobie faceta na dobre i na złe. Tylko widzisz, nie każdy związek, który zaczyna się od tyłka strony, ma szansę przetrwać. Oczywiście znam takie związki, ale jak widać, nie każdy kończy się szczęśliwie.

Jedno teraz ma dość, zauroczyło się inną kobietą, chce skończyć ten "układ".
Drugie powinno mieć wystarczająco dużo godności by nie skomleć o miłość i nie próbować zatrzymać przy sobie faceta na wszelkie, możliwe sposoby.

Czy wyjście z tej sytuacji jest takie - że skoro uprawiał seks z chorą kobietą, to teraz powinien z nią być do śmierci, by nie zostać posądzonym o wykorzystanie psychicznej szwagierki?
Nie przeglądaj forum anonimowo :) Dołącz do nas, zarejestruj się już dziś ;) Zapraszamy <komputer>

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Marek i... Ewa czy Anna?
« Odpowiedź #77 dnia: Kwiecień 09, 2013, 20:15:35 »
Cokolwiek Marek teraz zrobi będzie się za nim ciągnęło długo. Za późno na bicie w piersi. A układ i tak trzeba zakończyć, nawet jeśli nie byłoby zauroczenia inną kobietą (pomijam, że zakończenie to powinno nastąpić już dawno), bo jest on nie w porządku. Anka już wie o Marcku i Ewie co dodatkowo pogarsza sprawę, bo argument: "zakończmy ten układ bo źle robimy" albo "zakończmy to, bo mi się znudziło" już odpada.
Mimo wszystko powinien to Marek zakończył ( w końcu on go zaproponował) i następnym razem zostawiać penisa w rozporku dobrze zasuniętym.
Ance, gdy ta zacznie pić, szaleć i inne takie, niech już nie pomaga potem (bo z pewnością będzie miał takie zapędy), niech sobie daruje. Ance jest potrzeba odrobina zrozumienia, wsparcia i uczucia innego faceta. Tylko wtedy ma szansę wyjść na prostą.

Swoją drogą ciekawe, co powie Basia na to, że jej syn spotykając się z jej wymarzoną synową, jednocześnie bzykał jej niedoszłą a znienawidzoną synową? Chyba go zrozumie, jak zwykle...

Offline china doll

  • HaPi
  • *****
  • Wiadomości: 535
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Marek i... Ewa czy Anna?
« Odpowiedź #78 dnia: Kwiecień 09, 2013, 22:00:31 »
Jeżeli kogoś choć trochę interesuje temat przyszłości Marka i Ewy, to proponuję zobaczyć dzisiejsze kulisy.  :)

Ja Ewie i Markowi nadal bardzo kibicuję. I jak powiedziała Kluźniak w kulisach - może Ewa nie da rady zastąpić Markowi Hanki. Ale moim zdaniem ma szansę dać mu coś innego, niekoniecznie mniej ważnego. Dlatego gorąco trzymam za nich kciuki.  ;)

Co do Ewy, to zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz, o którą wcześniej zahaczyłyśmy. Dziwi mnie, że ona nawet Marka o Annę nie spyta. Nie jest raczej osobą, z której można zrobić idiotkę, dlatego nie rozumiem, czy boi się spytać, czy co? A tak wchodzi trochę na ślepo w ten związek. Bądź co bądź parę miesięcy temu widziała Marka jak się całował z inną. Nie rozumiem, to do niej niepodobne, zawsze jest szczera.


Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Marek i... Ewa czy Anna?
« Odpowiedź #79 dnia: Kwiecień 09, 2013, 22:11:26 »
Co do Ewy, to zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz, o którą wcześniej zahaczyłyśmy. Dziwi mnie, że ona nawet Marka o Annę nie spyta. Nie jest raczej osobą, z której można zrobić idiotkę, dlatego nie rozumiem, czy boi się spytać, czy co? A tak wchodzi trochę na ślepo w ten związek. Bądź co bądź parę miesięcy temu widziała Marka jak się całował z inną. Nie rozumiem, to do niej niepodobne, zawsze jest szczera.

Może też chce mieć marka za wszelką cenę, bo go kocha i właściwie cały świat się nie liczy...ale aż boję się o tym pomyśleć.  <olaboga> Ona musi być z Markiem  - niestety też im kibicuję ;)

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Marek i... Ewa czy Anna?
« Odpowiedź #80 dnia: Kwiecień 09, 2013, 22:14:39 »
Zwyczajnie nie robiłabym z Anny niewinnego aniołka, którego okrutny Marek wykorzystał. Sama ma wiele za uszami - wciąganie Hanki w swoje problemy i po części przyczynienie się do jej śmierci. Potem odseparowywanie rodziny od Ulki. Zamykanie drzwi przed Barbarą Mostowiak bo "Ula śpi" czy coś innego wymyślnego.

Nie lubię Anki, nie będę jej zachowania pochwalać. Tyle.

Ja nie bardzo rozumiem, dlaczego niektórzy zarzucają jej te grzechy. Hanka była jej siostrą, najbliższą osobą. Zdaje się, że jedyną znajomą w obecnym życiu. Kobieta samotna, w dołku (mąż sadysta, morderstwo w afekcie, więzienie - czy trudno zrozumieć, że przejście do nowego życia po czymś takim to nie jest takie hop-siup?), prześladowana przez brata męża. I z kim ma o tym pogadać, komu się zwierzyć, kogo prosić o radę? Dziwi fakt, że kobieta po czymś takim szuka bliskości? Potrzebuje mieć oparcie? W kim? W jedynej osobie, którą tu zna, czyli Hance, z którą zresztą też jej utrudniano kontaktów (niezawodna Basieńka, królowa Bona Mostowiakowa)
A jeśli chodzi o śmierć Hanki. Anka podstawiła te kartony? Przebiła opony, uszkodziła hamulce? Pokłóciła się z Hanką i szarpała się z nią w samochodzie? Strzeliła do niej? Ona przecież jechała z nią w tym aucie, też mogła zginąć, gdyby walnęły w słup. Poza tym Hanka o ile wiem nie umarła z przyczyn powypadkowych, tylko dlatego, że pękł jej tętniak w mózgu.
No ludzie, gdybym poprosiła brata o odwiezienie mnie na egzamin do innego miasta a w drodze powrotnej miałby on wypadek i nie daj Boże coś mu się stało, to byłabym na zawsze napiętnowana, że to przeze mnie? że przyczyniałam się do tego? Nic, tylko się powiesić ::)

Nie wiem, może ja jestem jakoś staroświecko wychowana bo ze mną "trzeba chodzić" i bez miłości ze strony drugiej osoby nie idę z nikim do łóżka.
A ta... Buzi, buzi i już poszło...

W "staroświeckich czasach" pannom mężów wybierali ojciec z matką i najczęściej młodzi nie pałali do siebie gorącą miłością, nie wspominając tego, że często, gęsto narzeczeni widzieli się po raz pierwszy na własnym ślubie. Królowa Bona Mostowiakowa poszła z mężem do łóżka bez miłości i teraz to najbardziej kochające się małżeństwo w "M jak miłość".

I jeszcze jeden przykład, co prawda nie z emki, ale w nawiązaniu do tematu - bardzo miła, wręcz urocza, życzliwa, wyrozumiała, zdolna, uczynna, ponoć skromna Ola z "Na dobre i na złe" poszła do łóżka parę godzin po poznaniu faceta (a czekała na innego). Ola przeciwieństwo charakterologiczne niezrównoważonej Anki z Emki. Anka to się puszcza, a Ola nie? Nie sądzę, żeby Ola była już wtedy zakochana w Przemku, a wszystko na to wskazuje, że się zakocha. Anka Marka kochała jeszcze przed bara, bara. Mogła mieć nadzieję na coś więcej. Bo w życiu pewna jest tylko to że umrzemy.
Anka jest bee, Olą wszyscy się zachwycają.

Do tego momentu Ance raczej nie można nic zarzucić pod względem związku z Markiem.
Przypomniało mi się właśnie, że po nocy spędzonej z Anką Marek nie zaproponował jej niezobowiązującego układu. O ile dobrze pamiętam to było coś w stylu "nie analizujmy tego, pozwólmy temu być", czyli zakochana kobieta mogłaby zinterpretować to, jako "a zobaczymy jak to się rozwinie".
Jeśli Anka teraz będzie coś kombinować, to niestety, ale trochę z winy Marka. Kobieta zawiedziona, rozgoryczona (nie powinien jej oszukiwać, wymigiwać się od spotkań - swoją drogą jak on sobie wyobraża teraz kontakty z "opiekunką" Uli? - a powinien powiedzieć wprost, że się zakochał w innej) z problemami z emocjonalnymi, poharatana przez życie zdolna jest do wszystkiego.

Co do Ewy, to zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz, o którą wcześniej zahaczyłyśmy. Dziwi mnie, że ona nawet Marka o Annę nie spyta. Nie jest raczej osobą, z której można zrobić idiotkę, dlatego nie rozumiem, czy boi się spytać, czy co? A tak wchodzi trochę na ślepo w ten związek. Bądź co bądź parę miesięcy temu widziała Marka jak się całował z inną. Nie rozumiem, to do niej niepodobne, zawsze jest szczera.

Udając nieświadomą istnienia tej drugiej, postępuje zgodnie z popularną obecnie tezę "dziewczyna/chłopak nie ściana, da się przesunąć" ::)
Ona nie wie przecież o układzie, czyżby przez myśl jej nawet nie przeszło, że uwodząc Marka może skrzywdzić tę drugą?
No proszę, czyli taka kryształowa to chyba nie jest.
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Marek i... Ewa czy Anna?
« Odpowiedź #81 dnia: Kwiecień 09, 2013, 22:20:58 »
Uff, odetchnęłam po tym poście, bo już zaczęłam myśleć o sobie w bardzo kiepskich kategoriach zdrowotnych... <placze>

I to zestawienie Anki z Olą...widać jak na dłoni jak czasami oceniamy wybiórczo... ;)

Offline Maleńka

  • Moderator Lokalny
  • *****
  • Wiadomości: 2304
  • Płeć: Kobieta
  • Don't be afraid!
  • Wyróżnienia:
Odp: Marek i... Ewa czy Anna?
« Odpowiedź #82 dnia: Kwiecień 09, 2013, 22:26:51 »
Nie piszę o tak dawnych czasach, kiedy wysyłano swaty ;) Bez przesady. Nie napisałam też, że Anka się puszcza tylko, że nie puszcza się na prawo i lewo. Na jej miejscu do łóżka z Markiem bym nie poszła i tyle - takie mam zasady, w takich zostałam wychowana.

No zabijcie mnie, ale nie trawię tej postaci...

Do tego - no tak, w końcu będzie moment rozstania, bo czyż Marek nie powiedział jej ostatnio, że muszą porozmawiać? Rozmowa oznacza oczywiście koniec tego pseudo-związku.

A jeśli chodzi o sytuację z kartonami - jasne, nie Anka ją zabiła, ale może gdyby z nią nie pojechała, może gdyby była wtedy w domu, może szybciej by udało się coś zrobić? Nie znam się na tętniakach, może od razu jest po człowieku, ale zawsze sobie można pomyśleć - co by było, gdyby?

Ewa uwodziła Marka? Ewa boi się zapytać, boi się stracić. Może tak samo jak Anka, ok.

Nie no dobra, kończę, bo nie potrafię ubrać w słowa tego co chcę przekazać, a nie mam pod ręką żadnej "setki" ;)
Nie przeglądaj forum anonimowo :) Dołącz do nas, zarejestruj się już dziś ;) Zapraszamy <komputer>

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Marek i... Ewa czy Anna?
« Odpowiedź #83 dnia: Kwiecień 09, 2013, 22:34:20 »
Nie trawić postaci masz prawo, nikt Cię nie zbije jak to powiesz i właściwie już potem nie musisz szukać żadnych argumentów do dyskusji. Wcale nie trzeba postaci dyskredytować  :D
Ale alkohol zawsze się jeszcze może przydać. Możesz zakupić...ja też muszę, bo oczywiście widziałam dzisiejsze kulisy  :P

Offline china doll

  • HaPi
  • *****
  • Wiadomości: 535
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Marek i... Ewa czy Anna?
« Odpowiedź #84 dnia: Kwiecień 09, 2013, 22:43:57 »
Ale alkohol zawsze się jeszcze musi przydać. Możesz zakupić...ja też muszę, bo oczywiście widziałam dzisiejsze kulisy  :P
A co z nimi nie tak?  ;)

Ze strony uwodzicielki na Ewę nie patrzyłam, ciekawe. A może zwyczajnie zauważyła, że Marek już się z Anną nie spotyka i po prostu mu wierzy. Bardziej mnie intryguje to, że Ewa nie jest zwyczajnie ciekawa i nie chce mieć pewności.

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Marek i... Ewa czy Anna?
« Odpowiedź #85 dnia: Kwiecień 09, 2013, 22:51:51 »
Ale alkohol zawsze się jeszcze musi przydać. Możesz zakupić...ja też muszę, bo oczywiście widziałam dzisiejsze kulisy  :P
A co z nimi nie tak?  ;)

Z samymi kulisami nic. Gorsze jest to, co w nich było. Co  w nich można było zobaczyć i co potem pojawi się w serialu. Uprzedzając kolejny post z, nie daj Boże, posądzeniem, informuję, że głównie nie podobała mi się w kulisach goła klata św. Marka.  ;)

Offline 007

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 76
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Marek i... Ewa czy Anna?
« Odpowiedź #86 dnia: Kwiecień 09, 2013, 23:47:56 »
Kiedy facet jest w porządku, to nawet gdyby się rozebrała i rzuciła na niego to on na to nie pójdzie.

Pogłoski o rzekomej gotowości facetów do ciągłego spółkowania i rzucaniu się na wszystko co się rusza, są  mocno przesadzone  :D

Jeśli chodzi o mężczyzn - cóż no, na ich temat się nie będę wypowiadać. Bo nim nie jestem. Piszę z pozycji kobiety, a jak kobieta się nie szanuje i daje się traktować jak worek na spermę? To czy to tylko problem dawcy tej spermy?

Jesteś pewna, że właśnie  tak to działa? Puszczanie się i brak szacunku, niepuszczanie się i pełen szacun? Między jednym a drugim jest cienka granica a te mają to do siebie, że bywają płynne.

Jeśli przenieść tę dyskusję na grunt innej kultury, religii czy obyczajowości, można się dowiedzieć, że większy szacunek mieć do siebie powinna, a z pewnością potępiana nie będzie, prostytutka robiąc to za pieniądze i nie odczuwając przy tym żadnej przyjemności, niż, dajmy na to, panienka przed ślubem, która kocha i ze współżycia czerpie tym samym przyjemność. Nie mówię o masochistkach, które nie czerpią żadnej przyjemności, ale zrobią wszystko, by zatrzymać przy sobie faceta. Ja z wydawaniem wyroków, która się szanuje a która nie, mimo wszystko bym uważał  :D

Cytuj
Przypomniało mi się właśnie, że po nocy spędzonej z Anką Marek nie zaproponował jej niezobowiązującego układu. O ile dobrze pamiętam to było coś w stylu "nie analizujmy tego, pozwólmy temu być", czyli zakochana kobieta mogłaby zinterpretować to, jako "a zobaczymy jak to się rozwinie".

Nie chcę Was martwić, ale to kompletnie zmienia kierunek Waszej dyskusji a sens pięciu wcześniejszych stron paplaniny stawia pod znakiem zapytania  :D

Na pewno nie kochałam, choć ponoć kochała druga strona. 

Wątpisz? Może trzeba było się upewnić? :P

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Marek i... Ewa czy Anna?
« Odpowiedź #87 dnia: Kwiecień 10, 2013, 06:48:58 »
Uprzedzając kolejny post z, nie daj Boże, posądzeniem, informuję, że głównie nie podobała mi się w kulisach goła klata św. Marka.  ;)
Pokazali go rozebranego od pasa w górę? O niebiosa, toż to niemal pornografia...  :o :o :o

No zabijcie mnie, ale nie trawię tej postaci...
To i mnie zabijcie, też jej nie znoszę ;)

A jeśli chodzi o sytuację z kartonami - jasne, nie Anka ją zabiła, ale może gdyby z nią nie pojechała, może gdyby była wtedy w domu, może szybciej by udało się coś zrobić? Nie znam się na tętniakach, może od razu jest po człowieku, ale zawsze sobie można pomyśleć - co by było, gdyby?
Kartony to małe piwo, to zwieńczenie tego wszystkiego, ale pamiętajmy, że przecież ten szwagierek Anki wyskakiwał także do Hanki z nożem, mogło się skończyć nieciekawie. Tylko dlatego bo ta kretynka ciągle ją obarczała swoimi problemami. Bo oczywiście w serialu policja służy jedynie do uwodzenia rudych prokuratorek, trzeba radzić sobie samemu :)

Potem jak Ulce odbiła szajba, Anka zwęszyła okazję zostania "matką" i porwała Ulkę izolując ją od rodziny. I tu wielka niewykorzystana okazja na wsadzenie jej do kicia - w końcu była na warunkowym, jeden donos o "utrudnianie kontaktu" (czy jak to się tam nazywa) - i baba ma ciepło i wraca za kratki.
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Marek i... Ewa czy Anna?
« Odpowiedź #88 dnia: Kwiecień 10, 2013, 07:39:07 »
Uprzedzając kolejny post z, nie daj Boże, posądzeniem, informuję, że głównie nie podobała mi się w kulisach goła klata św. Marka.  ;)
Pokazali go rozebranego od pasa w górę? O niebiosa, toż to niemal pornografia...  :o :o : :o

Zależy czyja jest ta goła klata. Dla mnie goła klata św. Marka Mostowiaka jest gorsza od pornografii  :o :o :o



Kartony to małe piwo, to zwieńczenie tego wszystkiego, ale pamiętajmy, że przecież ten szwagierek Anki wyskakiwał także do Hanki z nożem, mogło się skończyć nieciekawie. Tylko dlatego bo ta kretynka ciągle ją obarczała swoimi problemami. Bo oczywiście w serialu policja służy jedynie do uwodzenia rudych prokuratorek, trzeba radzić sobie samemu :)

Hanka, kolejna kretynka, która nie wpadła na to, żeby zaprowadzić siostrę na policję i zakończyć problemy, którymi była obarczana. To, że dała się obarczać to już w ogóle jest karygodne. Skoro siostra, jedyna rodzina, zjawia się po tylu latach to powinna pocałować klamkę. Więcej, Hanka powinna zatrzasnąć  drzwi przed nosem siostrzyczce.

Poczytaj statystyki Mintku i zobacz, ile kobiet zgłasza przemoc domową, której są ofiarami. I dobrze jest, przed zabraniem głosu, przejrzeć cała dyskusję dotychczasową :-)

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Marek i... Ewa czy Anna?
« Odpowiedź #89 dnia: Kwiecień 10, 2013, 08:09:08 »
Uprzedzając kolejny post z, nie daj Boże, posądzeniem, informuję, że głównie nie podobała mi się w kulisach goła klata św. Marka.  ;)
Pokazali go rozebranego od pasa w górę? O niebiosa, toż to niemal pornografia...  :o :o : :o

Zależy czyja jest ta goła klata. Dla mnie goła klata św. Marka Mostowiaka jest gorsza od pornografii  :o :o :o
Nie o to chodzi. Zauważ, że w serialach wszyscy np. śpią okutani od stóp do głów w piżamy. Nieważne czy akcja dzieje się podczas upalnego lata czy zimy - zawsze jest ta piżama, rarytasem jest facet śpiący w bokserkach, a już nigdy nie spotkałem się z facetem co śpi bez koszuli.
Jakbym ja w lecie położył się spać w piżamie to rozpuściłbym się chyba we własnym pocie.



Cytuj
Kartony to małe piwo, to zwieńczenie tego wszystkiego, ale pamiętajmy, że przecież ten szwagierek Anki wyskakiwał także do Hanki z nożem, mogło się skończyć nieciekawie. Tylko dlatego bo ta kretynka ciągle ją obarczała swoimi problemami. Bo oczywiście w serialu policja służy jedynie do uwodzenia rudych prokuratorek, trzeba radzić sobie samemu :)

Hanka, kolejna kretynka, która nie wpadła na to, żeby zaprowadzić siostrę na policję i zakończyć problemy, którymi była obarczana. To, że dała się obarczać to już w ogóle jest karygodne. Skoro siostra, jedyna rodzina, zjawia się po tylu latach to powinna pocałować klamkę. Więcej, Hanka powinna zatrzasnąć  drzwi przed nosem siostrzyczce.

Poczytaj statystyki Mintku i zobacz, ile kobiet zgłasza przemoc domową, której są ofiarami. I dobrze jest, przed zabraniem głosu, przejrzeć cała dyskusję dotychczasową :-)
Przejrzałem przecież, co chcesz?
To co piszesz nie jest bez sensu. Faktycznie zamiast pójść na policję i rozwiązać problem ze szwagierkiem co je terroryzował - to zebrały się takie dwie "mądre" i kombinowały same. No i wykombinowały, szkoda gadać.
Zaś gdyby ktoś mi zabrał dziecko do siebie i uniemozliwiał z nim kontakt - nie wahałbym się donieść, choćby to była moja własna matka.
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"