Kiedy facet jest w porządku, to nawet gdyby się rozebrała i rzuciła na niego to on na to nie pójdzie.
Chcesz kontynuować temat? Chętnie...tylko nie wiem czy potrafię powiedzieć coś na temat szanowania się, bowiem nie chodziłam, nie zakochiwałam się a poszłam do łóżka. Na pewno nie kochałam, choć ponoć kochała druga strona. Tyle, że wcześniej zahaczyłam o pewien pokój z panią z łańcuchem na szyi w środku. Teoretycznie więc jestem panią na "k" a już szacunku nie mam do siebie za grosz. Taka prawda, w staroświeckim podejściu.
A zmierzam do tego, że czasami kolejność jest odwrotna. Ludzie przypadkowo ląduje ze sobą w łóżku a potem się zakochują. I z pewnością nikt po latach nie powie, że ktoś się nie poszanował. Skąd pewność, że Anka nie skończyłaby jako wspaniała żona, czy matka gdyby ktoś dał jej szansę. Ona chce sobie ją dać.