Anka jeszcze żadnej rodziny nie założyła, tym bardziej potajemnie. Za to wyraźnie zasugerowała Markowi, że chciałaby mieć z nim dziecko. Nawet zażartowała, że będzie je miał = w sensie Anka się go spodziewa.
Przyjrzyj się nielicznym, co prawda, scenom gdy jest Anka, Natalka i Ula - przecież ona się JUŻ zachowuje jakby była ich matką.
I cóż z tego, że się tak zachowuje? W końcu dzieci matkę straciły, matkę, która była, przypomnijmy, rodzoną siostrą Anny. Chęć zastąpienia matki w tej sytuacji przychodzi naturalnie. To, że Anna przesadza i za bardzo wczuwa się w rolę to może być efekt niezrównoważenia emocjonalnego, które można leczyć, ale na pewno nie seksem bez zobowiązań.
Anna jako człowiek z problemami psychicznymi i emocjonalnymi może być nieświadoma swoich czynów, może nawet nie wiedzieć, że robi źle (to dla mnie oznacza pojęcie "niezrównoważona wariatka"), Święty Marek jako prawy obywatel, zrównoważony człowiek, ojciec i głowa rodziny powinien być świadomy pewnych spraw. Jego całe życie zresztą to pasmo nieustającej beztroski , gdzieś w pobliżu maminej spódnicy. To egoista, który zawsze myślał jak by tu zrobić, aby jemu było najlepiej. Jeszcze ostatnio jaki był zaszokowany, kiedy matka nie potrafiła zrozumieć, że on zaraz może tutaj umrzeć śmiercią męczeńską po rozładunku owoców (od 5.00 czy 6..00 rano, sic!)

Przeszłości Anny nie znam zbyt dobrze...chyba zadźgała mężusia, który latami regularnie ją lał. Ale to niezrównoważenie z pewnością przeszło w genach po uprzednich pokoleniach.
Marek nie jest "wsiowym Jasiem", któremu odbiło, tylko zwykłą, wyrachowaną męską świnią. "Wsiowy Jasio" o trójkątach potrafi powiedzieć tylko tyle, że to figura geometryczna i podać wzór na obliczenie jej pola...o ile skończył podstawową edukację.

Jaki "porządny" rozmyśla nad konsekwencjami pocałunków z tą "porządną" (Ewką) w łóżku z inną (Anką)? Tak ładnie i wzruszająco opowiadał o tych rozmyślaniach przyszłej ukochanej (oczywiście pomijając warunki w jakich to dumanie się odbywało) 
To było wyjątkowo niesmaczne i ostatecznie mnie do Marka zniechęciło. Ciekawe o czym myślał Marek w drodze do opery? Z pewnością nie skupiał się na tym, co próbowała mu o niej powiedzieć Ewa.

Zresztą po wyjściu z opery nadal nie wiedział, kto jest autorem, o czym to było...za to radośnie poinformował ją, że przespał połowę, ponieważ od 5.00 rano....ech.
Ciekawe co byłoby, gdyby zamiast wyjścia do opery zaproponowała mu szybki numerek w salonie?
"Mam wprawę, jestem w formie, bo ćwiczyłem od 5.00 rano?"

Dlaczego to wyjście ukrył przed Anną? Przecież nie powinna mieć nic do tego, bo się umawiali na bzykanko tylko. A jeśli ma, to dlaczego z nią nie zerwie? Póki jeszcze jest czas...?
A i na koniec - Ewa też bez zastanowienia ładuje się w związek nie do końca jasny. Przecież widziała Marka i Ankę całujących się. Owszem fochnęła się na chwilę, ale teraz nie interesuje ją, co z tą drugą?
Ewa też się zgodzi na coś "bez zobowiązań". W gruncie rzeczy może się okazać w tych relacjach prawdziwą świnią...no ale ona nie jest niezrównoważoną wariatką, jest urocza, ciepła i świetnie z Markiem razem wyglądają.