P.Małgosia naprawdę zagrała dobrze, a P.Robert poległ aktorsko z kretesem na całej linii. Widać, że on umiejętnościami aktorskimi i talentem znacznie odstaje od P.Małgosi. No ale cóż, jak od dawna nie występuje się w teatrze i nie gra się w niczym, tylko sporadycznie w serialu, to gdzieś nawet i wyuczone umiejętności "poszły" mu się czesać.
Mnie trochę zastanowiło, po co Maryś przepraszała tych dwoje palantów "za to zamieszanie z sms-ami"? Blond prawnicza sucz z tupetem "idąca" w zaparte, pewnie też uważała Maryśkę za skończoną kretynkę, pewnie doktorek zdążył się jej pochwalić, jak to wybrnął z tej jego "szminkowo-kołnierzykowej" wpadki.
A monolog doktorka, to chyba najgłupsze tłumaczenie się zdradzającego żonę faceta. Co zdanie, to Arti bardziej siebie pogrążał, a dobijał małżonkę. "Nie chciałem cię skrzywdzić"... dobre sobie, samo niechcący mu tak wyszło.. No cóż z niego za "biedaczysko"
Właściwie to on sam siebie usprawiedliwiał i "rozgrzeszył". Zgadzam się z Meg, że doktorek to "facet kompletnie bez jaj" i bez odrobiny jakiejkolwiek przyzwoitości. Przecież czekając na Maryś, mógł przynajmniej zacząć się pakować. Na co jeszcze liczył? Na jeszcze kolejną noc spędzoną pod jednym dachem z żoną?

Fakt, że na dworze padało, to może nie chciało mu się w taką pogodę ruszać dupska z betami i bez wcześniejszych uzgodnień, zwalić się na łeb kochanicy..

A na dodatek doktorek, to jakiś mitoman. To jego "
nawet będziesz szczęśliwsza beze mnie", no faktycznie, Maryśka pewnie jeszcze powinna uklęknąć przed nim i dziękować, że przez te kilka lat tak się poświecał będąc jej mężem.

I te jego słowne "deklaracje", że to on powinien się spakować i wyprowadzić, to na co jeszcze czekał? Szkoda, że Maryś wychodząc z mieszkania, miała obie ręce zajęte, bo mężuś bardzo się kwalifikował, a wręcz zasłużył, żeby na koniec dostać po gębie od małżonki z "liścia". Albo zarobić nawet i tą doniczką w łeb
A na koniec to jego walnięcie w ścianę, to w ogóle co miało oznaczać?

No chyba, że doktorka zabolało to, że żona nie zrobiła mu sceny zazdrości, ani żadnej awantury, czego pewnie się spodziewał, to swoją frustrację wyładował na kolumience..

Tak sobie myślę, że tym swoim zachowaniem Maryśka kompletnie go zaskoczyła i to ona w jakimś tam stopniu okazała mu swoją pogardę.
I po raz kolejny napiszę. Żal mi Marysi. Niczym nie zasłużyła sobie na to co ją spotkało... No i jest jeszcze Basia. Tak upragniona i oczekiwana. 
I muszę jeszcze przyznać, że szczerze zdziwiło mnie zachowanie Teresy. Spodziewałam się jakiegoś triumfalnego uśmieszku, a ona ewidentnie poczuła nie wiem coś w rodzaju zażenowania, złości na Artura? Może dopiero teraz tak naprawdę dotarło do niej co zrobiła... W każdym bądź razie byłam naprawdę w szoku obserwując jej zachowanie.
Też się zgadzam, że Maryś całkowicie nie zasłużyła sobie na to, co "wyciął" jej ten , tak niby kochający ją kiedyś mężulek.

Hm...Basia R. niby jest, a właściwie to jej jakoś od dość dawna nie widać. Trudno skumać, o co tym scenarzystkom w przypadku tej "biednej" latorośli Rogowskich chodzi? Chyba doszli do wniosku, że za dużo im się "bachorów" pląta teraz na ekranie, najpierw przegieli z tą okropną córeczką drewnianej Ali, która zdominowała poprzedni sezon, a teraz "dołożyli" tego małego Wojtka, to zabrakło "miejsca" na małą Rogowską...

W przypadku tej cwanej Teresy, to Patrycjaa masz trochę racji. Potwierdziła to Łakomska w Kulisach, które dzisiaj zamieścili na stronie emki.
Zastanawia mnie jednak, o co jej chodzi, kiedy wspomina, że serialowa Teresa posunie się jeszcze dalej, żeby zdobyć na wyłączność/własność doktorka? To mało jeszcze namieszała? Przecież zamierzony efekt praktycznie osiągnęła. No chyba, że faktycznie "zaciąży", albo w jakiś sposób skołuje doktorka wmawiając mu, że "następne" Rogowskie jest już w drodze...Szkoda też, że Paweł mimo wszystko nie przywalił byłemu ojczymowi, mogliby chociaż dla "satysfakcji" choćby widzów, taką scenę "nakręcić". Od żony nie dostał, ale przynajmniej serialowi pasierbowie mogliby się o to postarać, doktorkowi to się naprawdę za te jego "ostatnie popisy" wyjątkowo należało.

No i z tego, co powiedziała P.Małgosia raczej na "rychły" powrót małżonków "do siebie" się nie zanosi.. Chyba latami będą ciągnąć ten związek Artiego z tym blond prawniczym "cudem"...