Powiem tak, jeśli taka operacja ma odmienić czyjeś życie na lepsze, ma spowodować, że ta osoba przestanie męczyć się we własnym ciele, poprawić życie osobiste/ seksualne, podwyższyć samoocenę... to uważam, że jest potrzebna i zdecydowanie nie mam nic przeciwko. W takiej sytuacji operacja plastyczna faktycznie spełnia swoją rolę- poprawia niedoskonałości i prostuje psychikę. Ale ludzie, zwłaszcza osoby publiczne mają tendencję ku poprawianiu siebie na siłę. Panie pod 40. już twierdzą, że są "stare"... A nawet młodszym paniom zdarza się takie podejście. Nie rozumiem tego akurat. Potem taka kobieta wygląda jak własna karykatura, niestety. Poprawione piersi, usta, policzki... ile można? Czyż nie lepiej w tej kwestii postawić na Matkę Naturę? Pamiętam, że kiedy pierwszy raz zobaczyłam Iwonę Węgrowską w teledysku, który nagrała z Feelem, wydała mi się piękną, utalentowaną kobietą. Głos miała, jak dzwon, szalenie naturalna, ładna, kobieca sylwetka. Z rok temu trafiłam na jej zdjęcia i wyglądała okropnie. Powiem krótko, oszpeciła się

. Ja nie wiem, czemu kobiety robią sobie taką krzywdę, dlaczego stają się manekinami, ale to smutne. Współczuję im, bo muszą być naprawdę nieszczęśliwe w swoim ciele, muszą odczuwać presję, aby w każdej sytuacji, zaraz po wstaniu z łóżka, wyglądać jak figura woskowa.
Czasami popatrzę sobie na program emitowany na TVN Style, o operacjach plastycznych dr. Szczyta. Niektóre historie wymagają korekty, nie przeczę. Facet, który przez całe życie był szykanowany za jego odstające uszy ma święte prawo iść pod nóż i być szczęśliwym z "nowymi" uszami. Tak samo kobieta, której krocze po porodzie zostało brzydko zaszyte i z tego powodu, odczuwa dyskomfort w codziennych sytuacjach, nie wspominając o łóżkowych. Jestem pełna podziwu, że ci ludzie mają w sobie na tyle determinacji oraz odwagi, aby opowiedzieć o swoim - nierzadko intymnym - problemie.
Ale z drugiej strony, niektórzy ludzie, zwłaszcza kobiety, jak już raz pójdą po nóż, to odczuwają potrzebę poprawiania sobie każdej części ciała, co jest zgubne.

Bo póki nie odnajdą spokoju wewnętrznego, póty żadna operacja im tego nie zafunduje. Ciągle coś będzie nie tak, jak należy, a dążenie do perfekcjonizmu często się na nich odbija.