Oj tak, wczoraj to były emocje! I naprawdę z meczu zrobił się niezły dramat.
Pierwsza połowa była naprawdę świetna. Wydawało się, że może z tego wyjść coś naprawdę fajnego, ale druga... zupełnie siadła.
Co do Szczęsnego to nie wiem czy gol dla Greków, to był aż tak bardzo jego błąd. Wydaje mi się, że Wasilewski też tam trochę namieszał i przeszkodził... A później chyba nie miał innego wyboru jak sfaulować Greka kiedy wyszedł z nim sam na sam. Gdyby nie jego interwencja mogłoby być w tedy już 1:2.
I w tym momencie świetnie zachował się Tytoń! Od razu po wejściu na boisko, zupełnie nie rozgrzany obronił karnego

A o Smudzie to już chyba nic nie mówię! Nie pojmuję tego w ogóle! Jak można chcieć zmieniać kogoś w 93 minucie?

Drugi mecz oglądałam jednym okiem, ale Rosjanie są naprawdę dobrzy! We wtorek może być naprawdę ciężko! Ale i tak jeszcze wszystko przed nami i przegrana z Rosją też nie będzie końcem świata, oby tylko jak najniższa. Bo chyba zaczynam wątpić, że zdołali wygrać, chociaż w tedy byłoby pięknie.