Mało co się nie popłakałam, jak Lewandowski zdobył bramkę. Tak bardzo nie wierzyłam w naszą reprezentację... Pierwsza połowa się skończyła. Dopiero później zaczęły się jaja! Bramka Greków, kartka dla Szczęsnego (coraz to serce miałam w gardle i z trudem przełykałam ślinę tylko po to, by moje serce wróciło na swoje miejsce), na dodatek karny, wchodzi nierozgrzany Tytoń- mówię już po nas

Obronił!

Przeżyłam zawał. A Smuda to co on w ogóle odwalał !?

Toż to jakiś kabaret był! Zamiast wcześniej wprowadzić energię, zamiast w ogóle wprowadzić kogoś świeżego, kto miał łaknienie na pięknego gola, to ten czekał do 92 minuty.

Grosicki już gotowy na wejście, tak... tylko szkoda, że 93 minuta już się zaczęła.
Szkoda, że zremisowaliśmy, fakt mogliśmy przegrać, ale przecież było tak blisko wygranej.
Rosja-Czechy
To była dopiero masakra! Nawet nie chcę sobie wyobrażać co oni zrobią z nami. Normalnie zmiażdżą nas jak robaki, zdmuchną nas z powierzchni Ziemi, wygonią nas na kopach. Ładowali te piłki w bramkę Czechów, że aż słabo mi się robiło.
Ale to był mecz, tam była akcja za akcją, wszystko im tak ładnie, gładko i delikatnie szło, a u nas to jakby mieli smołę zamiast murawy.
Jutro obstawiam, że Holandia wygra. A jeśli chodzi o Niemcy i Portugalię, cóż... nie wiem- dwa, dla mnie zupełnie neutralne zespoły. Może być ciekawie
