Jak ja dawno nie byłam na kurniku... Ale uwielbiałam tam grać w
kości i w
kierki. W kierki to nawet miałam jakieś tam wysokie kolorki i dużo punktów... szkoda w sumie, że przestałam się w to bawić, żałuję.

Porysować sobie mogę, chociaż ja akurat jestem zawsze kalamburowym wielkim przegranym.

A jeśli idzie o gry... Hmmm... różne różniste, z wielu dyscyplin. Na pewno jestem małym mistrzem
Sapera 
No wiem, wiem, ale... kiedyś grałam 8h non stop, nawet bez wizyty w łazience. Przypuszczam, że gdybym tylko zainstalowała, to już tym bardziej nie oderwałabym się od monitora... czasami grywam na różnych stronach

Albo u kogoś, kto ma fabrycznie z Windowsem

Nie pamiętam moich rekordów już w tej chwili, ale były godne
Kocham wszelkie
pasjanse i
mahjongi. <3 Godzinami potrafię się w to bawić, jak tylko mam wolne...

Za młodu pasjami grywałam w
Jazz Jackrabbita 
Albo w
Claw.
Aj, Claw'a to przeszłam całego. Naprawdę szkoda, że zgubiłam płytę z grą, bo była cudowna. Takie zbieranki planszowe lubiłam zawsze najbardziej. Uwielbiałam też krokodylka Croca <3 Najbardziej przerażała mnie taka plansza na lodowcu, bo ja mam lęk wysokości.. i kiedy on tak skakał po oblodzonych polach i czasem mu się nie trafiło i spadał w otchłań, to mnie się w środku wszystko przewracało, jakbym przynajmniej to ja spadała

Kiedyś dostałam też na gwiazdkę
Wyspę skarbów - może nie była bardzo ambitna, ale też walczyłam do końca i przeszłam

Już jak byłam całkiem mała, pasjami grywałam w
Prince of Persia. Wersja absolutnie najstarsza, uruchamiana spod DOS'a, no ale to było w okolicy 1992-1997
http://www.youtube.com/watch?v=J0720d4EazsNie miałam w kolorze, miałam super monitor i wyświetlał żółto-granatowe

Aj... wspomnienia! Na tym etapie grywałam też maniakalnie w dwie odmiany
Tetrisów, w
Sokobana...
Nie miałam nigdy konsoli do gier, ale z przyjacielem swoje w
Contrę i w
Mario pociupaliśmy

U kuzynów grywałam w
Tarzana,
Zwariowane melodie... ale to już zdecydowanie późniejsze czasy
No i moja rywalizacja z tatą we wszelkich wyścigach

Kiedyś tata stwierdził, że jestem nie do pokonania, bo zrobiłam rekord trasy - rozmawiając z koleżanką przez telefon

Oj no.. do prowadzenia nie potrzebowałam głowy

Robiliśmy też zawody w strzelaniu do tarczy - też nie miał szans.
I coś, co absolutnie do mnie nie pasowało, a co naprawdę lubiłam i w czym byłam dobra (pierwszą część przeszłam w całości).
Quake!! Miałam dwie pierwsze, druga już mi tak dobrze nie szła...

Kiedyś grywałam dużo i w takie gry... z fabułą

A przynajmniej poziomowe, etc. Teraz pozostał mi sentyment jedynie do karcianych, Sapera, właśnie mahjongów... no i chyba muszę pomyśleć o powrocie do gry w kierki. Świetna sprawa, a nikt nie chce ze mną pograć tak.. na żywo, w karty

A do tego potrzebne są 4 osoby, więc...
A w ogóle jeśli można też o innych grach, nie tylko komputerowych.. Szczerze nie lubię. Naprawdę!! Nigdy nie umiałam przegrywać, nie lubiłam przegrywać, więc jak mi nie idzie to się wkurzam, robię się niemiła i inne takie

Oj no, lubię być najlepsza i już. Nie przeszkadzają mi porażki w kartach i w kościach. I w to seryjnie mogę grać długo i zawzięcie
Jeśli idzie o karty to właśnie kocham
kierki,
3-5-8 i
wista. Są świetne, lubię to, że wymagają myślenia i są 'dłuższe'. W takim sensie, że kierki to ciągną się przez: bez lew, bez pań, bez panów, bez siódmej i ostatniej, bez króla kier, bez kier, mizerka, wyścig i odgrywki, więc w sumie te 12 razy trzeba zagrać, a 3-5-8 i wista, no to każdy musi zagrać w swój kolor i w bez atu, więc... w trzyosobowej grze jest 15 gier, a w dwuosobowej 10

Świetna sprawa. Z kart jeszcze od biedy uznaję
remika i
pokera 
Chociaż to już bardziej szczęście niż myślenie.
Ostatnio gram jeszcze w
SongPopa na fb:D I to by było na tyle