Mam dwa nowe seriale na tapecie

Francuski
"Profil" i amerykański
"Zaprzysiężeni"Pierwszy - do zespołu rozwiązującego kryminalne sprawy dołącza młoda kryminolożka - rodzaj psychologa, potrafiąca na podstawie danych z miejsca zdarzenia oraz dowodów pojawiających się w trakcie śledztwa scharakteryzować podejrzanego. Robi to w specyficzny sposób - niemal wciela się w niego, przyjmuje mimikę, gesty, pozę, myśli tak jak on. Koledzy z oddziału bardzo sceptycznie do jej metod podchodzą - szef (przystojny policjant) jawnie okazuje jej niechęć, a jego współpracownica kpi z niej na każdym kroku. Szef skarży się na Cloe u inspektora, ale ten za każdym razem staje w obronie Dziewczyny, doprowadzając do podejrzeń o jakieś układy inspektora z kryminolożką (m.in. intymne), co podwaja niechęć. Do czasu.
Bardzo fajny, miły dla oka, z dość ciekawie prowadzonymi sprawami kryminalnymi (ale bez wydziwnień, to są takie zdarzenia, która zdarzają się "na co dzień". Pewnej dozy oryginalności dodaje właśnie Cloe, jej metody i intrygująca tajemnica z przeszłości. Matthieu (szef tego zespołu) odkrył, że posługuje się fałszywym nazwiskiem, a jej życie zaczyna się od momentu... studiów. Nie ma nigdzie żadnych dokumentów mówiących o tym, co się z Cloe działo przed tym okresem. Kumpel z wywiadu nic na nią nie znalazł, zero jakiegokolwiek śladu o Cloe przed studiami. Inspektor zdaje się wiedzieć, ale trzyma wszystko w tajemnicy. Widać, że ją wspiera.
Cloe nie jest pięknością. Ot, zwykła, przeciętna dziewczyna. Dość oryginalnie się ubiera. Ale jest bardzo sympatyczna i czasami krew mnie zalewała, gdy nią tak poniewierano w tym zespole.
Drugi - opowiada o rodzinie Reaganów, w której prawie wszyscy członkowie są związani zawodowo z prawem. Dziadek był policjantem (obecnie na emeryturze), ojciec był policjantem (obecnie za biurkiem - szef wydziału policji Nowego Jorku), dwóch synów jest policjantami (starszy jest detektywem, młodszy dopiero zaczyna - jeździ w patrolu), córka jest prokuratorem. Sprawy zawodowe, związane z nimi dylematy przeplatają się ze sprawami rodzinnymi. Bardzo podoba mi się jak ukazana jest niesamowita więź między członkami tej rodziny. Codziennie wszyscy zasiadają do jednego stołu przy obiedzie. Toczą przy nim rozmowy na każdy temat, nie ma żadnego tematu tabu względem siedzących przy stole dzieci. Wszystko jest omawiane w sposób taki, aby dzieci nie narazić na drastyczność, a jednak aby zrozumiał problemy świata. I robią to bez nadęcia. Rodzina przeżywa szereg kłopotów (np. pierwsza śmiertelna ofiara postrzału Młodego, którego na dodatek oskarżono o nieuzasadnione użycie broni), są kryzysy i wzloty, ale zawsze dochodzi do pojednania. Serial w aspekcie rodzinnym ma wspaniały klimat, ta rodzinność aż "wychodzi" poza ekran. Gdy się ją obserwuje, człowiek chciałby do niej należeć.
"Zaprzysiężeni" to serial z gatunku dramatu kryminalnego. Są więc i śledztwa, pościgi, przesłuchania, sprawy sądowe - wszystko doskonale obrazuje policyjną pracę, zarówno "w terenie", jak i za biurkiem (co ukazuje, że nie jest to wcale łatwe i nudne zajęcie, a w większości przypadków bardzo dramatyczne) i na sali sądowej.
A oba obszary - zawodowy i rodzinny świetnie są ze sobą skorelowane. Niczego nie jest za dużo, niczego nie jest za mało. I jedno i drugie ciekawe, wciągające.