Autor Wątek: Przeżyjmy to jeszcze raz...  (Przeczytany 42352 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Marciocha

  • Pink Cadillac
  • *****
  • Wiadomości: 146
Odp: Przeżyjmy to jeszcze raz...
« Odpowiedź #75 dnia: Wrzesień 14, 2013, 20:44:17 »
Mnie Ulka bardziej śmieszy niż wkurza. Jej miłość do Jacka to naprawdę tragiczna historia. Najpierw Jacek był z nią, bo nie mógł być z Martą, a teraz z nią nie jest, bo...nie chce? A Ulka sobie coś ubzdurała, ale z tego, co pamiętam Ula pogodzi się z mężem, a Jacek będzie z...Olą. :D Gdy oglądałam wątek Marty z Norbertem to nie przepadałam za nim. Teraz uważam, że Marta jest słodka, że chce tak wszystkim pomagać. Denerwują mnie tylko miny jakie strzela Norbert. :/ Rafał jest taki dobry i kochany, a do Jacka zawsze będę mieć sentyment.

Offline Nieprzenikniona

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 138
  • Płeć: Kobieta
Odp: Przeżyjmy to jeszcze raz...
« Odpowiedź #76 dnia: Wrzesień 27, 2013, 13:54:35 »
 Ulka też mnie śmieszy, dobrze, że w porównaniu z innymi bohaterami, nie zagościła w serialu na długo i zniknęła chyba w tym samym momencie, co Jacuś xD. Brakuje mi co prawda w nowych odcinkach, wątku Marty jako sędziny... w powtórkach jeszcze pojawiała się na korytarzu (zazwyczaj była przy niej Ulka, która prawie zawsze miała do niej jakieś pretensje, lol) oraz jej eks, Rafał. Ale to było nawet fajne, pewna odskocznia od scen w mieszkaniach czy przychodni. O, właśnie, przychodni też mi brakuje. Może nie Reni oraz pobocznych bohaterów, ale Marysi jak najbardziej.

Oglądałam dzisiaj powtórkę, ale zanim do niej przejdę, chciałabym zwrócić uwagę na coś innego. Jak pewnie pamiętacie, Iza (koleżanka Małgosi) przeszła przez próbę samobójczą. Zastanawia mnie tempo, w jakim to się stało. Wydaje mi się, że Gosia tylko chwilę rozmawiała w samochodzie ze Stefanem, nim poszła do niej na górę. Obstawiam, że to było najwyżej 10 minut, chociaż stawiałabym bardziej na kilka minut.
Jak więc w tak krótkim czasie Iza mogła podciąć sobie żyły (tak, że leżała nieprzytomna) i nalać wody do wanny? W sumie, mniejsza o wannę, bo mogła prędzej przygotować kąpiel, ale sądzę, że nim człowiek straci wystarczającą ilość krwi, by doprowadzić organizm do omdlenia, musi minąć trochę więcej czasu, niż kilka minut. Nie uważam, aby ta scenka mogła być prawdopodobna. Niemal, jak z serialu kryminalnego, dzielny Stefan wyważa drzwi (tu podkreślę- za pierwszym razem, bez żadnego kłopotu), no i Izka leżąca w zakrwawionej wannie. Może się czepiam, ale scena zawiera w sobie więcej komizmu, niż dramatu w moim odczuciu.

Natomiast, co do wątku Marta&Norbert, uważam, że jest to świetny czas dla Marty. Chodzi uśmiechnięta, jest wypoczęta, no i pamiętajmy, ze to ten okres, kiedy chodzi w ciąży z Anią ;). I powtórzę się, szkoda, że tak nie zostało do dzisiaj, nie żebym miała coś do Andrzeja, jednak w ich obecnym życiu pojawia się mafia, tudzież inne problemy, a wtedy to była po prostu sielanka.  <zakochany>
Jacka mi nie brakuje w serialu, podobnie co Rafała, ale Norberta jak najbardziej. Z tym, że twórcom serialu skończyły się pomysły na byłych Marty. Gdyby stało się tak, że rozstałaby się z Andrzejem, to i on po jakimś czasie zniknąłby z serialu, czego bym nie chciała.

Wracając do dzisiejszej powtórki (w końcu! :D), mam mieszane uczucia co do rozmowy w kawiarni Zduńskiej oraz Filarskiej z Piotrkiem i Kingą. Z jednej strony, to dobrze, że chcą zadbać o te małżeństwo, w odróżnieniu od Filarskiego i tą jego gadką "A nie mówiłem?", z drugiej, nie sądzę, aby to coś pomogło. Dopóki Piotrek nie zrozumie, że to przez niego Kinga się wyprowadziła, a także przez podrywającą go blondynę.
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 27, 2013, 21:37:01 wysłana przez Nieprzenikniona »

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Przeżyjmy to jeszcze raz...
« Odpowiedź #77 dnia: Wrzesień 28, 2013, 08:05:13 »
Piotrek prezentuje typowo męski punkt widzenia. Facet zawsze jest najmniej winny ;)
Jeśli chodzi o Martę i Norberta to ja nie mam takiego optymistycznego zdania. Marta wygląda, jakby chciała być szczęśliwa na siłę. Widać, że jest szczęśliwa, ale wydaje się, że wystarczyłby jeden ruch ręką i by się wszystko rozsypało. Więcej życia w sobie miała Marta na początku znajomości z Andrzejem...o czasach z Jackiem czy Rafałem nie wspomnę.   
Jak to nie było historii kryminalnych w życiu sędzi Marty?   :o  A Radomska? A napad bandziora, który mało jej nie wysłał na tamten świat? (w efekcie straciła tylko pamięć, co perfidnie wykorzystał Norbert).
Nie jest winą ani mafii ani Andrzeja tym bardziej, że Marta jest teraz bardzo rozmemłana.  ::)

Pamięta ktoś, skąd Hanka znała Gałązków?  Chcieli ją adaptować? Dlaczego tego nie zrobili? <bezradny>

Offline Nieprzenikniona

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 138
  • Płeć: Kobieta
Odp: Przeżyjmy to jeszcze raz...
« Odpowiedź #78 dnia: Wrzesień 28, 2013, 12:11:19 »
Radomska to stara historia ;P. A chodziło mi o to, że w obecnych odcinkach nie ma już takich historii... Mi tego brakuje.

Ja Martę generalnie lubię, nie jest to postać, która mogłaby irytować. No ok, mogłoby w niej irytować to, że czasem boi się sięgnąć po szczęście, ale czy to jest dziwne? Wg mnie nie, bo przeszła przez wiele nieszczęść w życiu... Najpierw Norbert, który ją zostawił, potem Jacek. Nie pamiętam, czemu się rozstali, podejrzewam, że to przez fakt, iż Jacek popadł w hazard? Popraw mnie, jeśli się mylę ;P. Potem był Rafał, który zostawił ją na pół roku. Dość, że tęskniła, to jeszcze nie była pewna, czy w ogóle zobaczy ukochanego. Potem był znowu Norbert, który zyskał jej zaufanie. Oboje zdali sobie sprawę, że tak naprawdę cały czas się kochali (przyznam, że to tekst rodem z Harlequina, ale brzmi to całkiem uroczo). Teraz Marta jest szczęśliwa z Andrzejem, ale ten też ma swoje za uszami. Każdy facet Marty w jakimś stopniu ją skrzywdził. Andrzej ją zdradził, niestety, ale to, że potrafiła to wybaczyć, świadczy o jej dobrym sercu. Nie wiem, czy sama wybaczyłabym coś takiego. Marta tylko raz zachowała się nieuczciwie, kiedy pozwoliła na to, aby Tomek ją pocałował. Oboje zachowali się nie w porządku, ale tutaj będę Marty bronić, bo była w trudnej sytuacji, psychika nie wytrzymała, tak bywa. Nie mam do niej o to żalu, bo to było jednorazowe, poza tym Marcie było strasznie trudno żyć ze świadomością, że rozwaliła małżeństwo siostrze. Na szczęście, panie się pogodziły i w ten sposób wszystko wróciło do normy. Pamiętajmy, że ma jeszcze stresującą pracę, parokrotnie miała poważne problemy, i można powiedzieć, że jej życie wisiało na włosku.

Teraz twórcy serialu zdecydowali ufundować odbiorcom powtórkę z rozrywki... Marta niedawno strzelała do jakiegoś bandziora, a z tego, co pamiętam, w starych odcinkach była już tego typu sytuacja.


To, co mnie najbardziej irytuje w Emce, to to, że niepotrzebnie fundują niektórym bohaterom istny rollercoaster z życia. Pawełek ciągle pojawia się na horyzoncie, gdy gdzieś widzi Madzię, jest o nią zazdrosny. Był taki okres, że Kamil i Paweł rywalizowali o jej względy, a w efekcie, nikogo nich nie miała, smutne.

Piotrek, owszem, zachowuje się podle, jak typowy facet. Ale Kinga nie jest lepsza, chociaż prawda, większa wina leży po stronie Piotrka.

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Przeżyjmy to jeszcze raz...
« Odpowiedź #79 dnia: Wrzesień 28, 2013, 16:19:48 »
Radomska to historia, Norbert to też historia.  <slucha>
Pisałaś, że męczą Cię historie z mafią, bo kiedyś Marta miała sielankę. Otóż przeważnie jej nie miała. Wręcz teraz zaczęłam się  zastanawiać, że się wszystko uspokoiło, że żaden bandzior nie chce się mścić itd.  <boi_sie>
Co do Jacka. Popaść w hazard to jedno, wyjechać do innego kraju i nie raczyć zadzwonić, to druga sprawa. Poza tym wcześniej wyszła sprawa z bezpłodnością Jacka, co nieco nadwyrężyło wspólne więzi. W tej sprawie to też dziwna sprawa - bezpłodny Jacek i zapłodniona szefowa - Iwona... <mysli>

Offline mindreader

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 379
  • Wyróżnienia:
Odp: Przeżyjmy to jeszcze raz...
« Odpowiedź #80 dnia: Wrzesień 28, 2013, 17:42:05 »
Radomska to historia, Norbert to też historia.  <slucha>
Pisałaś, że męczą Cię historie z mafią, bo kiedyś Marta miała sielankę. Otóż przeważnie jej nie miała. Wręcz teraz zaczęłam się  zastanawiać, że się wszystko uspokoiło, że żaden bandzior nie chce się mścić itd.  <boi_sie>
Szczerze mówiąc... też nie bardzo pamiętam sielankę u Marty... W zasadzie to pamiętam brak sielanki :) Początki z Jackiem zapowiadały się optymistycznie, ale tam zawsze były problemy... Przecież zanim stanęli na ślubnym kobiercu, to się kilka razy rozstali... Ten bandzior, co ją napadł przy samochodzie, szpital, w którym leżała dość długo, zaniki pamięci, uzależnienie od leków, moment, w którym mały dowiedział się, że jego ojciec żyje, dodatkowo wszystkie problemy z Norbertem. Z Rafałem też nie było sielanki, bo z jej strony nie było tak naprawdę uczucia i jednak ich związek nie był szczery - ona mocno wyniszczona przez Jacka i Norberta, on beznadziejnie zakochany. Pamiętam taki moment, kiedy chciał z nią i z Łukaszem wyjechać na weekend, a ona na niego nawrzeszczała i uciekła mu z mieszkania :P Albo to, jak dała mu do zrozumienia, że z tego nic poważnego nie będzie i to wtedy, kiedy on myślami był przy ślubie. Wypadek Norberta też jej trochę 'dołożył do pieca', zresztą... ich małżeństwo to była bardzo pozorna sielanka, bo tak naprawdę Norbert w domu był marudny, nie potrafił się odnaleźć w braku pracy, a potem znowu wyjechał i sobie Marta była z dwójką dzieci. A co było później? Później była żałoba, pojawienie się Szymona, który ją wspierał, pomagał jej w najtrudniejszych momentach, kiedy musiała oddać swoje dzieci w bezpieczne miejsce i miesiąc mieszkała całkiem sama, bo prowadziła jedną z najtrudniejszych i najniebezpieczniejszych spraw.. Te całe zawirowania z Tomkiem, awantury z Gośką... Marta zdecydowanie nie miewała sielanki, a nawet jeśli miewała, to taką baaaardzo chwilową :)

Offline Nieprzenikniona

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 138
  • Płeć: Kobieta
Odp: Przeżyjmy to jeszcze raz...
« Odpowiedź #81 dnia: Wrzesień 28, 2013, 20:24:42 »
W tym serialu nikt nie ma tak naprawdę sielanki, bo w życiu raz jest dobrze, raz źle. Ale bohaterowie są poddawani bardzo ciężkim próbom... Paweł- miłość do kuzynki (taka "zakazana"), próba samobójcza, liczne niepowodzenia z kobietami, w efekcie rozwód, teraz zadręczanie się szukaniem gwałciciela... Gosia- liczne romanse, niewłaściwe wybory, no ale tej postaci nie będę analizować, bo gdzieś już o niej pisałam. Marek - śmierć żony, to rozumie się samo przez się.  <mysli> Już nie wspominając o Marcie. Marysia- tu również śmierć pierwszego małżonka, kłopoty z przychodnią, itd. Kto w tym serialu tak naprawdę jest szczęśliwy? Chyba tylko seniorzy rodu.

W sumie, jestem takim TYPEm osoby, która cieszy się ze szczęścia innych i nawet, jeśli na ekranie pojawia się tylko chwilowa sielanka któregoś z bohaterów, to ja się w duszy raduję. Bo to w końcu M jak miłość ^^. Szkoda, że coś mało tej miłości w nowszych odcinkach, a jeśli już miłość, to czysto fizyczna.

Lubię ten moment, kiedy Paweł był z Madzią i leżeli sobie na sianie w Grabinie... Ale to już wszystko przeszłość i to jest straszne, bo pasowali do siebie.  <histeryk>

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Przeżyjmy to jeszcze raz...
« Odpowiedź #82 dnia: Październik 01, 2013, 00:19:53 »
Klara to się cięła przez Norberta czy jak? <mysli> Nigdy go nie lubiłam, niepełnosprawność w tym temacie  niczego nie zmieniła :P Tylko czy ze strony Klary tutaj nie miała miejsce jakaś manipulacja? Właśnie nie pamiętam tego wątku zbyt dobrze. Czy poszło tylko o to, że ja zostawił? Dla Marty?

Offline Nieprzenikniona

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 138
  • Płeć: Kobieta
Odp: Przeżyjmy to jeszcze raz...
« Odpowiedź #83 dnia: Październik 01, 2013, 07:48:22 »
Ten wątek nie był bardzo istotny dla fabuły, ale z tego, co pamiętam, relacje między Klarą a Norbertem wybiegły poza stosunki wykładowca- studentka. Klara zakochała się w Norbercie, mu też się wydawało, że ją kocha (chociaż nie przypominam sobie, aby padły z jego ust jakieś deklaracje). To był czas, kiedy Marta była z Rafałem. Norbert był właściwie zdesperowany.  ::) Chyba Klara mu pomogła w pewnej sprawie (załatwiła mu próby koszykówki) i Norbert miał wobec niej dług wdzięczności. Po tym, jak ją zostawił dla Marty, Klara początkowo była zdruzgotana i chciała się mścić. No i zemściła się - powiedziała o wszystkim ojcu, który jest dziekanem uczelni. Norbert mógł mieć problemy, gdyby nie to, że Klara w efekcie załagodziła sytuację. A manipulowała nim przez krótki okres czasu, chciała wziąć go na litość, ale nie pamiętam, aby się cięła. W tej specjalności lepsza jest Izka.

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Przeżyjmy to jeszcze raz...
« Odpowiedź #84 dnia: Październik 01, 2013, 10:37:13 »
Nie wiem co mi się  ubzdurało z  tym cięciem się Klary. Po prostu chyba stwierdziłam, że dopiero sprawa takiej wagi popchnęłaby Norberta do rezygnacji z pracy na uczelni. Owszem, zrobił świństwo (jak widać Klara nie lepsza), ale takie świństwa, niestety, robi sobie większość dorosłych ludzi. Gdyby tak każdy chciał z tego powodu rzucać pracę... <mysli>
Tylko że tutaj jest jeszcze inna sprawa. Trzeba napotykać wzrok dziekana . Widocznie nawet Norbert tego nie mógłby znieść.  <slucha>

Offline Nieprzenikniona

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 138
  • Płeć: Kobieta
Odp: Przeżyjmy to jeszcze raz...
« Odpowiedź #85 dnia: Październik 02, 2013, 12:50:41 »
Wydaje mi się, że zaangażowanie płynęło raczej ze strony Klary, to tak naprawdę były jakieś tam spotkania przy kawie, dzielenie się zainteresowaniami... Bodajże przez krótki okres czasu coś się wykluwało, Norbert czuł do niej miętę, ale potem Marta pojawiła się na horyzoncie wraz z jej kłopotami ze zdrowiem. Norbert miał wyrzuty sumienia względem Klary, Marta wahała się, czy się z nim związać, bo brała pod uwagę jej uczucia. A co do tej sprawy z dziekanem, to Klara wytłumaczyła ojcu, że Norbert do niczego jej nie zmuszał, że się w nim zakochała i nie ponosi on za to winy. No i to tyle chyba :D.

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Przeżyjmy to jeszcze raz...
« Odpowiedź #86 dnia: Październik 03, 2013, 08:58:32 »
Dzisiaj rozwaliła mnie jedna scena. To tak a'poropos Mareczka i jego ciągłej niedojrzałości.
dzisiaj Mareczek zrobił sobie wolne od pubu, żeby pobyć z rodziną, to znaczy z piwem przed telewizorem. Było to pokazane czysto humorystycznie. Nawet to, że to Basia wiecznie była za synusiem a Lucek go chciał temperować, było pokazane jako coś do pośmiania się. Tylko... czyżby?
Owszem, ktoś może powiedzieć: "A Lucuś miał słabość do Myszki". Prawda to  <tak> Tylko że Lucek w pewnym momencie się na Myszy bardzo zawiódł i przestał być taki nieobiektywny a Basia nawet po tym jak Mareczek zdradził Hankę, nie przestała uważać syna za chodzącą, nieskazitelną doskonałość. Owszem, skrzyczała go, stanęła po stronie Hanki, ale w dalszym ciągu nie uczyła go odpowiedzialności za swoje  postępki.
I moim zdaniem, dzisiejsza scena w Basią usługującą synkowi i dogryzającym Luckiem, świetnie cały problem obrazuje.  <tak>

Offline Nieprzenikniona

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 138
  • Płeć: Kobieta
Odp: Przeżyjmy to jeszcze raz...
« Odpowiedź #87 dnia: Październik 04, 2013, 07:33:54 »
Szczerze, to jak patrzę na Hankę, to nie dziwię się, że aktorka odeszła z serialu. Hanka była mdła, nudna i przewidywalna. Aczkolwiek, twórcy mogli zastąpić aktorkę kimś innym, jeśli już nie chciała grać w serialu, ale to tak na marginesie.
W tych starych odcinkach wątek Mareczka i Hanki najmniej mnie ciekawi, bardziej stawiam na Kingę z Piotrkiem oraz Madzię, Kamila i Pawła. Dzisiaj Madzia przyznała się Kindze na ich wypadzie, że kocha nadal Pawła, ale Kamil podoba jej się jako facet, czysto fizycznie. To obu coś czuje. I jak to pogodzić? <slucha>

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Przeżyjmy to jeszcze raz...
« Odpowiedź #88 dnia: Październik 04, 2013, 08:06:00 »
Hanka mdła? NIGDY! Oczywiście między nawróceniem Hanki, zajściem z Marcinem  a historią z chorobą Mareczka i Grażynką, chorobą alkoholową ta postać nie ma wiele do powiedzenia...no oprócz ratowania świata. Czasy fundacji to nudne czasy, ale nie można powiedzieć, że Hanka jest mdła :)

Cytuj
Dzisiaj Madzia przyznała się Kindze na ich wypadzie, że kocha nadal Pawła, ale Kamil podoba jej się jako facet, czysto fizycznie. To obu coś czuje. I jak to pogodzić? <slucha>

Szkoda, że nie było w pobliżu Andrzeja. On by jej na pewno doradził co robić ::)
Pawła kocha, ale nie podoba się jej czysto fizycznie? <mysli> To czymże jest miłość? Może powinna wyróżnić co konkretnie kocha <bezradny>

Offline Nieprzenikniona

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 138
  • Płeć: Kobieta
Odp: Przeżyjmy to jeszcze raz...
« Odpowiedź #89 dnia: Październik 04, 2013, 18:57:59 »
No właśnie, to takie czasy, w których odbieram Hankę jako mdłą postać, mało ciekawą ;P. Pewnie niedługo ulegnie do zmianie. Hanka miała wówczas zadziwiającą misję ulepszania świata.  <buja_w_oblokach>
Co do Madzi, drażni mnie w niej takie niezdecydowanie, jak wiemy, ucierpi na tym sporo. Gadki w stylu: "Obawiam się, że Paweł nie będzie umiał mi ponownie zaufać" można wsadzić między bajki. On ma się starać o nią po tym co zrobiła? Księżniczka... gdyby tylko chciała i NAPRAWDĘ go kochała, zrobiłaby wiele, aby Paweł jej wybaczył i zaufał. A to flirtowanie to z jednym, to z drugim... wydaje mi się, że Madzia po prostu lubi być w centrum uwagi. A jednak mam do niej słabość, próbowałam z tym walczyć, ale się nie udało. Cóż, lubię tą wredną małpę, no.  <bezradny>
Wszystko się chyba zmieniło w jej sercu po Paryżu.  <serce> To był czas, kiedy Paweł ją olał, urwał kontakt (nie dziwię mu się), to poleciała do Kamila, który nie krył uczuć do niej i wyznał miłość.