Mam nadzieję, że nie będę spoilerować. Nie wiem, co leciało ostatnio w TV, ale przezornie nie obejrzałam 11, więc mam nadzieję, że 10 jest bezpiecznych

Znaczy nie, że obejrzałam 10, bo 5 już kiedyś, dziś tylko drugie 5. Obejrzałam to też za dużo powiedziane, bo raczej wrzuciłam w tło... siedzenie w domu z chorym dzieckiem wymaga zaangażowania w to dziecko, ale serial w tle w niczym nie przeszkadza. I tym samym... cieszę się, że się zmusiłam do zmęczenia odcinków 6 i 7. Męczarnia to była okrutna, ale potem był 8 i wreszcie trafiła się jakaś ładna scena. A chodzi tak dokładniej o taniec na korytarzu. Ojej. Jakie to było urocze! Nie kibicowałam nigdy Elżbiecie i Krzyśkowi, nie są moją wymarzoną parą, ale to było po prostu urocze. I koniec kwestii.
Albo nie.. dodam jeszcze, że Stenka (tfu! Elka!) wyglądała FANTASTYCZNIE. Piękna, chociaż prosta sukienka i te szpileczki... och i ach.
Nie mam też nic do jej wizyty u Krzysia 2 odcinki później. Biedna - zestresowała się, pokrzyczała na Alicję (słusznie!) i bach w ramiona przyjaciela. Pocałunek faktycznie z wyczuciem, ładnie zagrany, ale.. no jakże mogłoby być inaczej, w końcu to porządni aktorzy, którzy wiedzą, jak stworzyć klimat.

Mam za to baaardzo dużo 'ale' do gry aktorskiej. Nie wiem, czy aktorom się nie chce, czy nie potrafią sprostać... Małaszyński jest drewniany.... to u niego norma, ale póki gra neutralne momenty, to da się oglądać, bo buzia wcale nie taka paskudna, ale jak tylko próbuje pokazać emocje... tragedia. Ten sam ton, ta sama mimika, czy chodzi o złość, czy o miłość, czy o coś jeszcze innego. Na dodatek sztucznie... On powinien się tylko uśmiechać, może wtedy nie byłoby tak rażąco. Boczarska druga... ona w zasadzie potrafi... a tu ją rola bardzo przerosła. O paniach, które grają Izę, czy tę pielęgniarkę Piotra nie wspomnę. Nie ma Bobrowski szczęścia do partnerek

Dobrze, że istnieje starszyzna, która nie zawodzi. Chociaż nie mogę powiedzieć, bo z młodszych część też daje radę... Różczka robi swoje, Bobrowski jak zwykle fajnie, Więdłocha mnie wyjątkowo nie irytuje (przestała!), Bujakiewicz też w porządku...
Tylko... żeby ten serial miał jeszcze potencjał jakiś. A tu wszystko się wypaliło, pomysłów niewiele, wątki pourywane. Sytuacja Alicji i Maksa groteskowa... W jednym z odcinków:
" Wiesz, że cię kocham?
- Wiem."
Tylko czemu to tak w teorii? Tak, jakby w domyśle było: "Kocham cię, ale nie na tyle mocno, żeby zawalczyć o nas, o nasze małżeństwo. Kocham cię, ale ważniejsze jest dla mnie dziecko, które uważam za swoje, bo tak mi ktoś powiedział, ale nie mam pewności. Kocham cię, ale wolę się zajmować inną kobietą, bo przecież w nosie mam, co czujesz, jak bardzo cię to boli, jak bardzo rani, jak bardzo cierpisz, kiedy patrzysz na mnie, na nią, na to, jak dotykam jej brzuch". Okropieństwo!