Z tego co pamiętam w dwóch scenach, ale za to jedna z nich jest bardzo ładna i na pewno Ci się spodoba. Zaczęło się od rozmowy o kandydaturze Ordy na asystenta (to pierwsza scena), a skończyło na stwierdzeniu Krzysztofa:
Karkoszka ma rację (...) Ty jesteś boska, Bosak - i uroczych uśmiechach tej dwójki

Wcześniej jeszcze jest taka ładna, sentymentalna rozmowa między nimi, która moim zdaniem ma ukryte znaczenie.
Krzysztof: Ale popatrz, po tylu latach znowu działamy razem, nie?
Elżbieta: 30 lat temu nawet bym nie pomyślała, że coś takiego...będzie miało miejsce.
Krzysztof: Ja się cieszę.
*chwila milczenia*
Elżbieta: Ja chyba też.i tutaj zapada cisza, którą przerywa telefon w gabinecie Bosak. Ale wcale nie zrywa się ona nagle, by go odebrać, bo oboje są w dosyć sentymentalno-nostalgicznym nastroju. Jakby stwierdzenie "30 lat temu..." przywołało jakieś wspomnienia, które nakazały im się chwilę nad nimi zatrzymać. Naprawdę bardzo fajna scena, coś w niej wyraźnie "wisiało" między tą dwójką.
Co do Filipa: obudził się, Beata została powiadomiona o tym, przybiegła jak najszybciej, ale on kazał jej wyjść, bo zupełnie nic nie pamięta. Beata ma wyrzuty sumienia, że wtedy z nim nie porozmawiała, bo może mogłaby jakoś zaradzić temu co się stało.
W ogóle serial tak fajnie się rozkręca, chyba się powtórzę, ale ten sezon jest o wiele ciekawszy od ostatniego, ma więcej mocnych wątków. W sumie najmniej interesują mnie obecnie losy Ordy i Sylwii - trochę odgrzewane kotlety, bo ta miłość nie rodzi się na nowo, bo oni się kochali, kochają się w sumie, byli już razem, więc takie ich relacje teraz są zwyczajnie nudne. Wątek Beaty i Filipa już od samego początku mnie nie interesował, wydaje mi się że na mało czasu minęło odkąd Beata miała kogoś i wprowadzenie do jej wątku kolejnego faceta (choć póki co niewiele wskazuje na romans między nimi, ale ona już czuje się zaangażowana) jest niepotrzebny.
Ale poza tym? Wątek Alicji i Maksa o dziwo nadal się klei

Tylko Olga traci całą moją sympatię, którą od początku swojego pojawienia się w serialu miała. Co ona sobie wyobraża? I jakim prawem? Maks dobrze jej powiedział: nawet jakby rozstał się z Alicją "dla dobra dziecka" - nie byłby z Olgą szczęśliwy. Nie wiem więc dlaczego ona tego od niego oczekuje. Zachowuje się jakby miała być pierwszą na świecie matką, która nie jest z ojcem swojego dziecka. Skąd ona się urwała?

Takie rzeczy się zdarzają i powinna być szczęśliwa, że Maks w ogóle poczuwa się do odpowiedzialności, że się o nią troszczy, że chce jej pomóc i chce być ojcem dla ich dziecka na pełen etat. Ona tymczasem zachowuje się jak rozkapryszona dziewczynka, która kiedy nie dostaje tego czego chciała - chce uciec. A z męża swojego chce zrobić totalnego frajera skoro mówi, że on przyjąłby ją znów do siebie i jeszcze chował cudze dziecko.
Za to fajnie, że Alicja wspiera Maksa, choć widać, że jej ciężko. Scena kłótni dobra - dziwne, że dopiero do niej doszło. Ciekawe czy pozbierają to jakoś i będą nadal walczyć o to, aby wspólnie iść dalej.
Ciekawi mnie co będzie między Leonem a Basią. Młoda studentka jest widocznie zainteresowana naszym doktorem Jasińskim, początkowo nie było tak tego widać, ale jej tekst o tym, że wcale nie jest taki stary...fiu, fiu

Co prawda do Leona nie pasuje mi romans z o tyle młodszą kobietą i boję się trochę czy Basia nie jest TYPEm osoby, która niedoceniona "wzięła sprawy w swoje ręce" i zamierza budować swoją karierę na cudzych barkach, naiwnych i łatwowiernych. Mam nadzieję, że się mylę i że losy tej dwójki nie pójdą w tę stronę.
Za to Jivan i jego rodzinka znów miłym elementem odcinka

Super, że w końcu ich pokazali wszystkich, że Jivan w tym odcinku nie był tylko lekarzem, nie przyjacielem Maksa, a ojcem i mężem przede wszystkim.
A na końcu Magda, Piotr i Iza - ciąg dalszy. Ten wątek nadal mnie interesuje i też jestem ciekawa jak zostanie poprowadzony. Izy było mi naprawdę szkoda, gdy w końcu dowiedziała się prawdy i zobaczyła Magdę z Piotrem w takiej sytuacji

Aktorka wcielająca się w postać Izy jest cholernie zdolna, zagranie narkomanki, szczególnie ta scena w szpitalnej toalecie - klasa, teatralnie trochę, ale nie widziałam się w żadnym serialu tak realistycznego obrazu kobiety uzależnionej, która straciła wszelkie oparcie i przeżywa kryzys
A największym zaskoczeniem było dla mnie gościnne pojawienie się w serialu Bożeny Stachury

Jak ja za nią tęskniłam! Jak dawno jej nie widziałam! Fajnie ją było zobaczyć, nawet w tak małej roli jak rola matki jednego z małych pacjentów.