No i po ślubie. Myślałam, że to wypadnie dużo gorzej, ale nie przesadzili ze słodkościami czy totalnymi debilizmami. Hana generalnie została porwana przez UFO. Po tym co ona wyrabiała wcześniej z tym Piotrem (z nim i własnymi ślepiami) to naprawdę teraz się zachowuje co najmniej dziwnie. I jaka troska o męża i jego nogę

Jaka uprzejmość. Ani razu nie fuknęła.
Ja już pomijam jak to się udało z tym ślubem w szpitalu - urzędnik był co prawda, ale czy on sobie może o każdej porze i wszędzie tak śluby dawać

Druga sprawa to brak terminów w USC na najbliższe miesiące

A ja się martwiłam, że instytucja małżeństwa podupada. Biorąc pod uwagę jeszcze fakt, że część ślubów odbywa się w kościołach...no to naprawdę musi tam wszystko hulać, że taki ścisk w terminach
