Bez sensu...
Zeszli ich dziwnie. Tzn. zaskakująco dla mnie, bo chociaż czytałam wszystkie newsy, wiedziałam co się święci, to jednak stwierdzenie "chcę zostać z Tobą" nie było tak romantyczne jak głoszone przez media "chcę być z Tobą" (jedno słowo, a znaczenia przecież różne), więc we wczorajszym odcinku miło zaskoczyła mnie pierwsza scena H&P.
Poza tym w ogóle są słodcy razem, fajnie jest widzieć Piotra takiego zaangażowanego, Hanę w końcu odrobinę radośniejszą, poza tym to między nimi...widać, że to wszystko jest poważne. Lubię takie związki. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że zanim wszystko zdąży się na dobre zacząć- scenarzyści to rozwalą, bo jakżeby inaczej

Najgłupszym możliwym pomysłem było wprowadzenie zmarłego rzekomo męża Hany. Jasne, to dosyć ciekawe z perspektywy losów bohaterki, o ile jakoś to uzasadnią, bo bliski jej mężczyzna...tyle czasu myślała, że zginął...a tu bum. Tylko po co akurat w momencie, gdy związała się z innym? Głupie.
Oby tylko nie było tak, że wszystko będzie robione po to, by pokazać, że Piotr tak traktował kobiety a teraz ma za swoje, Hana go zostawi dla męża, a on biedny będzie cierpiał. Odpukać w niemalowane! Nie mogą tego zrobić. Prawda, że nie mogą?
