Ogółem odcinek dobry.

Sambor znów zachował się nie fair. Wysłuchał jednej strony, a Ninie nawet nie dał dojść do słowa. I znów powrócił temat taryfy ulgowej. Nina nigdy o coś takiego nie prosiła ani się tak nie zachowywała, więc nie rozumiem, dlaczego co chwila ktoś jej wypomina rzekome wykorzystywanie związku z Samborem.
Poza tym, ciekawie to rozwinęli. Wątek przemocy tego Bogdanowicza wobec Niny mnie zaintrygował.
Przypadek raczej nieciekawy, ale faceta nie lubiłam od początku. Cham w stosunku do żony, poza tym te teksty i flirtowanie z Rogalską.. Już nie wspominając o tym, że porzucił żonę, bo dzieci mu przeszkadzały.

Nieodpowiedzialny, infantylny i po prostu.. prostak.
Sceny z Przemkiem i Haną średnio. Nie lubię Hany takiej nijakiej, smutnej i bez uśmiechu. Zdecydowanie wolę ją w dawnych odcinkach, gdy była z Piotrem i od razu była zupełnie inna.
Jedyna scena, która mi się z nią podobała, to ta ostatnia. Aż mnie ścisnęło, jak słuchała tej płyty. Naprawdę wzruszająca i smutna scena.