Hana jest faktycznie denerwująca.
Kiedy się okazało, że bezimienny pacjent to mąż Hany, Piotr chciał od razu przekazać pacjenta innemu lekarzowi, była oburzona, zdziwiona, zaskoczona.
Teraz kiedy Piotr prosi ją o konsultacje to znowu ona ma z tym problem. Czego ona się boi? Że nie będzie w stanie zostawić Piotra? A najgorsze jest to, że nie powyjaśniała niczego aż James, biedne chłopisko musi grzebać w cudzych telefonach, aparatach...A przystojny jest taki, że młode sprzedawczynie miękną i dają kwiatki na kredyt. "Zapomniałem portfela zabrać z biura" - dobre

Właściwie, co on kombinuje, jakiś dziwny jest.
To ostrzeżenie rzucone pod adresem Piotra na parkingu było poniżej pasa zupełnie...a ta "Hana) tylko stała zagubiona biedna

Końcem końców i Piotra unika i bliskości z mężem też

Agata już wzięła na cel Marka - kwestia czasu, kiedy go upoluje, choć mam nadzieję, że Marek nie da się wykorzystywać Agatce.
Wycieczka piknikowa pod hasłem "Uciekamy jak najdalej od medycyny" może zgrabna, ale ratowanie świata po raz kolejny już mało ekscytujące. Nawet na takim zadupiu...
Ale sam wyjazd mi się podobał. Dialogi może nie najwyższych lotów, ale bardzo naturalne. No i Przemek oderwał myśli od smutnych wspomnień.
Pacjent? No cóż, był jakiś, ale pamiętam tylko to, że przed operacją miał erekcję.