Fajnie, że Nina wygrała. Borys mnie denerwuje. Matka jego tak samo. Chociaż komiczna sytuacja, gdy Tretter nakrył ich w pokoju lekarskim. Myślał chyba, że coś między nimi jest. Dobre!
Sceny z matką profesora i na szybko odnalezioną Anną takie zbyt słodkie, ale i słodyczy potrzeba, gdy fajna postać Ludmiły żegna się z serialem.
Jedyne co zaleciało brakiem realizmu to pacjentka po operacji. Po operacji tarczycy, jak widać z komplitacjami, bez żadnego oporu trzyma głowę sztywno...Trochę naciągane, ale ogólnie odcinek bardzo dobry.