Jeśli mam być szczera, nigdy nie przepadałam za Agnieszką. Wręcz nie przypominam sobie momentu, w którym łapię się na tym, że ją lubię albo przynajmniej, że już mi nie przeszkadza jej postać. Nie umiem się do niej inaczej nastawić i już chyba nic tego nie zmieni. A czym mnie irytuje? To jest jedna z postaci - zaraz po Madzi- która może i mogłaby być szczęśliwa, ale największą uciechę sprawia jej komplikowanie własnego życia oraz, przy okazji, życia wszystkich wokół. Raz z tym, raz z tamtym, a później jeszcze z innym... Nie jest to postać, która wzbudza moją sympatię również dlatego, że nie liczy się z uczuciami ludzi, a przy tym, zawsze spada na cztery łapy, zawsze to nad nią się litują. Coś jak Olka ze starych odcinków (ta, co siłą zaciągnęła Piotrka do łóżka- pokazują w powtórkach obecnie), ale w wersji hard.