Szkoda mi Uli, zawsze była miłą i rozsądną dziewczynką, o wiele lepszą niż Natalia. A tu nagle obrót o 180 stopni. Widać że, dziewczyna się pogubiła w życiu, najgorsze że, tak naprawdę nie ma wsparcia w nikim. Ojciec biologiczny- alkoholik, Marek- chyba nie ma pomysły na rozmowę, ciotka- chce mieć ją tylko dla siebie, Natalia- w sumie co ona może??, reszta rodziny- nie liczy się dla niej. Więc robi co chce.
Sekta była dla niej jedyną "nadzieją" na lepsze życie.
Jest bardzo niesprawiedliwa, Marek przychodzi, wyciąga do niej rękę, opiekuje się, mimo że jest mu ciężko po stracie Hanki, a ona nic z tego sobie nie robi, zachowuje się jak smarkacz.
Lepszy już jest Mateusz, stara się jak może, żeby tylko dziadkowie, ojciec był z niego dumny.