Do jej talentu aktorskiego nic nie mam, po prostu uważam, że jako aktorka nie ma tego "czegoś", co aktor powinnien mieć.
To masz, czy nie masz "coś" do jej talentu?
Chyba słabych pedagogów miała kobieta na studiach, skoro przeoczyli brak u niej "czegoś", co powinien mieć aktor.
Jakoś nie zuważyłam, żeby Ewa Bukowska grała jakoś podobnie do swojego męża. Skoro Marka Bukowskiego uwielbiam, a za wspomnianą panią nie koniecznie przepadam. To, że naśladuje męża grając akurat, moim zdaniem, nie działa na jej korzyść. Aktor powinnien być indywidualistą. Kreować postać we własny sposób 
Podobny styl gry nie oznacza, że jeden małpuje drugiego.
Ja bym na przykład powiedziała, że oboje grają "oszczędnie" (co nie oznacza "źle", można grać "oszczędnie" i przykuwać uwagę widowni). Innym przykładem takiej gry jest wg mnie Dorociński. I wcale nie oznacza to, że w tej trójce ktoś kogoś naśladuje.
Przepraszam za offa

Ten cały Wiktorek to jak dla mnie ciepły pajac z wybujałym libido (...) Bo nie ma co się oszukiwać - widać, że chce on naszą Sędzię zwyczajnie "zaliczyć" i pójść dalej.
To raczej ktoś z... hmm... krótkodystansowców (zanim zaczął już skończył

). Już na wstępie znajomości rzucił się na Martusię jak wygłodniały wilk kradnąc pocałunki a'la Don Żuan, czy inny Casanova a po dwóch, trzech spotkaniach zrobił się z niego amant nieśmiały niczym pensjonarka. Przecież on nie wie gdzie oczy podziać jak rozmawia z Martą. I jeszcze ta jego mina zawstydzenia. Tylko rumieńców mu na licach brakuje.
A Andrzej to z kolei facet o stoickim spokoju. Mnie już dawno chyba szlag by trafił wysłuchując peanów na cześć rywala (na dodatek peanów dotyczących czegoś, czego nie zrobił), a ten jeszcze najzwyczajniej w świecie flaki ze schabikiem konsumuje w jego towarzystwie.