Sam fakt posiadania syna nie powinien namieszać. Marta byłaby skończoną idiotką, gdyby miała Andrzejowi za złe coś, co miało miejsce dawno temu, kiedy się jeszcze nie znali. Być może dawna kochanka okaże się zołzą i to ona będzie mieszać w tym garnku. Babka kiedyś miała skok w bok, pojawiło się dziecko, nie mówi o tym kochankowi, wrabia w ojcostwo męża, a gdy ten odchodzi dowiadując się o wszystkim nagle ponownie pojawia się w życiu mecenasa i czyni aluzje względem prawdziwego ojca. Tak nie postępuje... hmm... porządna kobieta.