Może faktycznie Marta nie wyglądała kwitnąco, ale kwestia przyzwyczajenia. Jedno jest pewnie zatęskniłam na scenami Marta-Andrzej i Marta-Ania-Andrzej.
Niewątpliwie już jest to że, Marta w hotelu nie zdradziła Andrzeja z Wiktorem. I bardzo mnie to cieszy, widocznie jeszcze coś czuje do męża, nie jest jej obojętny.
Sam Wiktor może i jest zabawny ale jego głupie teksty już nie. Chyba na dłuższą metę znudziłby mnie. Aktora też średnio lubię.
Scena łóżkowa, chyba trochę na pokaz, Marta nie wyglądała żeby żałowała nocy z Andrzejem.
Bardziej była zła na siebie, że Andrzejowi znowu się udało

i że sobie pozwoliła na chwilę słabości do męża. A przecież go kocha, i wydaje mi się że mu już przebaczyła. Przecież nie rozmawialiby tak sobie, siedzą na kanapie, w przedszkolu. Wcześniej uciekała od Niego <szczerzy_sie>A teraz zachowuje się w miarę normalnie.
Reszta jak zwykle mało mnie obchodziła, problemy Pawła i Aśki- do przewidzenia. Szybki ślub i szybki rozwód. Normalne w serialach.