W temacie Janka - specjalista od fałszowania dokumentów nie rozpoznał fotomontażu, cichociemny i doświadczony konspirator nie wpadł na to, że wypuścili go z UB, tylko po to, żeby mogli go śledzić, że może za sobą ciągnąć "ogon" i przez to "wkopał" tylu ludzi...
A Władek, zmaltretowany, zmasakrowany, ograbiony prawie ze wszystkiego, wraca do domu i ni z tego, ni z owego wyciąga z kieszeni całkiem pokaźny pęk kluczy, mógłby nimi spokojnie nawet kogoś "zabić"...
Różczka w roli Wandy i sama serialowa Wanda jednak jest tutaj jakimś dysonansem, porażką, nie pasuje w tym serialu.
No i major Zwonariew - najpierw posługuje się w miarę poprawną polszczyzną w kontaktach z AK, a przywdziawszy mundur sowieckiego majora, zaciąga z akcentem rosyjskim...
No, ale i tak CH ogląda się z dużą przyjemnością, chociaż poprzednie seria były lepsze, szczególnie pierwsza.