Ryszkowski jest dureń i tyle. Czy on nie zdaje sobie sprawy, że polując na naszą czwórkę może wydać na siebie wyrok? Sądziłam, że już o tym myślał, umożliwiając Bronkowi ucieczkę, gdy go aresztował podczas tej zasadzki. Tego zdrajcy mi nie szkoda, niech się wyda, kim był w czasie wojny, ale wykonując zadanie zagraża "angielskim lotnikom".
Część widzów (zwłaszcza kobiet) może być zawiedziona postępowaniem Bronka wobec Wandy, ale niestety takie piętno na bohaterach z tamtych lat wycisnęła wojna. Z jednej strony ciągłe napięcie, z drugiej rozczarowanie widokiem "takiej" Ojczyzny. No i drugie niestety - Bronek ma rację. Wanda to słynna aktorka, słynne nazwisko, łatwo będzie trafić przez nią do ukrywających się. Roszkowski już dąży do spotkania z nią, czuję, że będzie szantaż jakiś.
Świetna pod względem wyrazu scena ukazująca trzy śmierci po zakończeniu wojny. Śmierć Żyda, Niemca i Polki, i rozpaczających po nich najbliższych, u których cierpienie wobec straty kochanej osoby jest takie samo, bez względu na nację. Przy Romku płakał Janek. Przy Niemcu (tego, który wraz z resztką oddziału uwięził Marię i jej towarzyszy) płakał ojciec, przy Amelce zgwałconej przez "wybawicieli" sowieckich płakał mąż.