Nadzieję oczywiście można mieć, tylko że to już jest drugi przegrany mecz. I w jeszcze gorszym stylu przegrany. Co może zrobić z nimi Anastasi? Przecież nie wyjdzie na boisko grać razem z Gardinim!!!
Blok właściwie nie istnieje, odbiór zagrywki również, a ich zagrywka to już chyba osiągnęła dno...Albo w siatkę, albo w aut. Nawet jak udało im się obronić piłkę, to w kontrataku nie kończyli, fakt, że Australia bardzo dobrze broniła, ale to Nasi nie potrafili wbić im siatkarskiego "gwoździa". No i najgorsze jest to, że nie mają lidera, który poderwałby ich do walki. Jak im nie idzie, to już koniec, może doszli do takiego wniosku, po co grać mamy 5 setów, to i tak nie da nam już I-szego miejsca...Niestety, do drużyny Wagnera, pomimo tego, że była to inna siatkówka, jeszcze wiele im brakuje. To jest niestety smutna konstatacja i żal, że mając wielką szansę, sami ją stracili na własne życzenie. Na IO nikt prezentów nie rozdaje, trzeba walczyć, a nasza nacja tylko potrafi przegrywać, no może z nielicznymi wyjątkami, vide T.Majewski, A.Zieliński,S.Bogacka, czy niesamowite wioślarki M.Fularczyk i J.Michalska.
Obojętnie na kogo trafią, to w takiej dyspozycji, w jakiej się obecnie znajdują, nie mają zbyt wielkich szans.
I nie jest to czarnowidztwo, bądź defetyzm tylko okropny realizm, niestety bardzo to jest przykre szczególnie po tym, co wcześniej pokazali, czy w Lidze światowej, czy w Final Six. A medal olimpijski ma jednak większą wartość, niż nawet wygrana w Mistrzostwach Świata, Lidze Światowej, czy w Final Six.